Krakowianie wiszą miastu grubą kasę
Najwięcej, bo ponad 80 mln zł, krakowianie są winni kasie miasta. Nie płacą firmy, ale nie płacą też osoby prywatne. - To są i podatki i czynsze. Rekordzista jest nam winny ponad 6 milionów złotych, taką kwotę miasto mogłoby przeznaczyć na poważną inwestycję - wylicza Filip Szatanik z krakowskiego magistratu
Na drugim miejscy plasują się gapowicze. Od 2000 r. nie zapłacili mandatów na kwotę ponad 40 milionów złotych. Rekord: 11 tysięcy 790 złotych.
- Nie płacimy, bo jest na to przyzwolenie społeczne - uważa Łukasz, student trzeciego roku socjologii - Osoba która jeździ na gapę jest uważana za fajną, lubiącą ryzyko. A na pewno nie za złodzieja okradającego MPK - mówi w rozmowie z TOK FM.
Złodziejami nikt nie nazywa też kierowców, którzy nie płacą za parkowanie. Są winni miastu 15 milionów. - Mandaty przedawniają się po pięciu latach, ale te późniejsze na pewno nie ujdą kierowcom na sucho - przekonuje Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie. - Każdemu dłużnikowi wysyłamy upomnienie. Jeśli nie poskutkuje, zajmie się nim Wydział Finansowy UM lub Urząd Skarbowy. A jest czym, bo rekordzista ma na kocie dług w kwocie 16 tys. zł - dodaje.
Spore długi mają też miłośnicy literatury. - Pod koniec ubiegłego roku byli winni bibliotece półtora miliona złotych. Każdy dzień przetrzymywania książki to 30 groszy. Są tacy, którzy kilka pozycji trzymali nawet przez dziesięć lat - powiedział Jerzy Woźniakiewicz, rzecznik Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie.
Dlatego biblioteka przekazała sprawę w ręce firmy windykacyjnej. Sposób okazał się skuteczny, do kasy wróciło już pół miliona złotych. - Niektórzy dostali możliwość rozłożenia zaległości na raty. Ci w gorszej sytuacji finansowej przynoszą książki, dzięki temu nasz księgozbiór znacznie się wzbogacił - cieszy się Woźniakiewicz.
Dwa miliony Polaków ma problemy ze spłatą długów Nasze długi to ponad 28 mld zł>>