,
Obserwuj
Kultura

Chińczycy kochają Chopina. Zaskoczenia po I etapie Konkursu Chopinowskiego

3 min. czytania
09.10.2025 08:57

- W Konkursie Chopinowskim pianiści grający bardzo czysto, ale zachowawczo, często wypadają lepiej w uśrednieniu niż ci, którzy proponują śmielsze, bardziej osobiste interpretacje. A te z kolei często podobają się publiczności. To jest pułapka punktacji - mówi TOK FM muzykolog Michał Bruliński. 

Trwa Konkurs Chopinowski
Trwa Konkurs Chopinowski
fot. Screen z YT: youtube.com/ Chopin Institute

W czwartek rozpoczyna się II etap przesłuchań XIX Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego. Zakwalifikowanych jest 40 pianistów i pianistek, a wśród nich czterech Polaków - Piotr Alexewicz, Adam Kałduński, Piotr Pawlak oraz Yehuda Prokopowicz. O zakończonym we wtorek I etapie oraz o Konkursie Chopinowskim z pianistą i muzykologiem doktorem Michałem Brulińskim rozmawiała Julia Sarzyńska.

Zacznijmy od rozczarowań. Duże zainteresowanie publiczności wzbudził Mateusz Dubiel, który jednak nie przeszedł do II etapu. Z czego może wynikać taka rozbieżność? Publiczność była nim zachwycona, a jednak komisja nie doceniła go na tyle, żeby zakwalifikował się do kolejnego etapu

W komisji zasiadają najwięksi profesjonaliści, jeżeli chodzi o branżę fortepianu na świecie. Osoby nie tylko z wielkim doświadczeniem artystycznym, ale także pedagogicznym. Osoby, które uczą młodych pianistów, przysposabiają ich do dalszej działalności koncertowej i artystycznej. Mają też pewną wizję rozwoju karier młodych muzyków.

Oceny konkursowe opierają się na średnich punktowych. Pianiści grający bardzo czysto, ale zachowawczo, często wypadają lepiej w uśrednieniu niż ci, którzy proponują śmielsze, bardziej osobiste interpretacje. A te z kolei często podobają się publiczności. To jest pułapka punktacji, liczenia, algorytmów, uśredniania. Nawet część jurorów była zaskoczona takim wynikiem.

Drugim czynnikiem są transmisje - świetnej jakości dźwięk, np. binauralny w Programie 2 Polskiego Radia, obnaża detale, których nie słychać na sali. To może budować odmienne odczucia między słuchaczami a jurorami.

Czy pan miał jakichś swoich faworytów bądź faworytki?

Oczywiście mam taką pulę swoich cichych faworytów. Jednak trudno wybrać już po I etapie grono tzw. pewniaków. To znaczy kogoś, kto z całą pewnością zostanie laureatem. Natomiast rzeczywiście odrobinę byłem zaskoczony nieobecnością Mateusza Dubiela. Jest to szalenie utalentowany młody człowiek i jego występ nie tylko podobał się publiczności na sali, ale także we wspomnianym odsłuchu.

Dla mnie zaskoczeniem było także zakwalifikowanie Gabriele Straty, którego gra - mimo technicznej precyzji - nie wyróżniła się interpretacyjnie. Podobne odczucia dotyczyły Anthony’ego Ratinova.

Mnie szkoda jest Zuzanny Sejbuk, jedynej Polki spośród 13 artystów z Polski. Na Konkursie Chopinowskim dość nieliczna, jeśli chodzi o zwycięstwa, jest reprezentacja kobiet.

Z pewnością chcielibyśmy usłyszeć więcej polskich pianistów w II etapie. Wczorajsza prezentacja Zuzanny Sejbuk była bardzo udana. Jest to młoda artystka, która jeszcze będzie mogła startować w kolejnych konkursach. Mam też wrażenie, że w dyskursie chopinowskim jej wykonania bardzo podobały się publiczności. Niezależnie od Konkursu, trzymam mocno kciuki za Zuzię i jej dalszą karierę pianistyczną.

Jeżeli chodzi o reprezentację kobiet, przyznam, że odrobinę mnie to zaskoczyło. Jest zdecydowanie mniej uczestniczek niż uczestników w tej edycji konkursu. Natomiast te uczestniczki, które słyszymy, reprezentują naprawdę świetny poziom wykonawczy.

To, co pan powiedział - chcielibyśmy widzieć więcej Polaków w tym II etapie, a zamiast tego jest bardzo duża reprezentacja osób z Chin. Z 28 pianistów zakwalifikowanych do I etapu przeszła połowa, czyli 14 osób.

Tutaj działa rzeczywiście kwestia skali. W Chinach jest mniej więcej tylu profesjonalnych pianistów, ile Polska ma w ogóle obywateli. W Chinach i w Azji mamy do czynienia od jakiegoś czasu z prawdziwą eksplozją popularności fortepianu, jako pewnego fenomenu kulturowego. Ten cały świat pianistyczny jest bardzo mocno zglobalizowany.

A czy ma pan jakieś faworytki lub faworytów z tych osób, które dostały się do II etapu?

Ze szczególną uwagą będę przysłuchiwał się tym pianistom, którzy wracają, często  po osiągnięciu naprawdę dobrych wyników, jak III etap czy finał. Jest to decyzja śmiała, a zarazem ryzykowna. To świadczy o naprawdę ogromnej odwadze. Myślę, że ci, którzy podjęli taką decyzję, zrobili to świadomie, co słychać w ich bardzo zróżnicowanych interpretacjach. Ale są także niesamowicie utalentowani bardzo młodzi pianiści. Zdumiewające jest dla mnie to, co niektórzy potrafią z fortepianu wydobyć i jak radzą sobie ze stresem konkursowym. Jakby nie stanowiło to dla nich problemu.

Jedną z osób, która powróciła na Konkurs Chopinowski, niestety bez powodzenia, jest Andrzej Wierciński, który w XVII edycji konkursu przeszedł do II etapu, w XVIII do III, a teraz odpadł już po I etapie.

Przyznam, że brakuje mi go w II etapie. Mocno trzymałem za niego kciuki. Andrzeja znam osobiście i obserwuję jego rozwój już od ładnych kilku lat. W I etapie prezentował styl koncertowy, taki, który szczególnie interesuje publiczność. Jakby nie przejmował się tymi konkursowymi ramami. Wykazał się pewną śmiałością i muzyczną pomysłowością, w bardzo dobrym wykonaniu.

Zobaczymy, jakie zachwyty i zaskoczenia przyniesie nam II etap.

Źródło: TOK FM