Lech i Bożena Janerkowie: Cała ta historia z aborcją to dramat
Bożena i Lech Janerkowie zostali laureatami 'Paszportu Polityki' za to, że są kreatorami kultury. - Jesteśmy ze sobą od 19 roku życia, w tej chwili dobiegamy siedemdziesiątki, przeszliśmy przez wszystkie koleje losów, jakie dotyczą ludzi, którzy ze sobą latami. Muzyką czasami nas skleja, a czasami oddala - mówił Lech Janerka w audycji "Kultura osobista".
Oddalają detale, o które małżeństwo kłóci się, kiedy tworzy. - Ja mam napady szału i chciałbym, żeby muzyka była bardziej adekwatna, a to chyba nie bardzo leży Bożenie. I potrafi to przebiegać burzliwie - wyjaśnił muzyk.
Tematem wiodącym audycji jednak nie były sprzeczki małżeńskie. Rozmowa zeszła na pojęcie wolności.
Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!
- Wolność nie dotyczy tylko twórczości, ale w ogóle życia. Zazwyczaj ciężko jest akceptować rzeczywistości, zaczyna się walka, utarczka z nią. W naszym przypadku okazało się, że tworzeniem, wykonywaniem piosenek można zająć pozycję, która jest trochę niedotykalna przez rzeczywistość - mówił Lech Janerka. Dodał, że 'wymaga to też dużej dozy szczęścia, a potem wystarczy tego pilnować i robić coś, co potwierdza, że ma się coś do powiedzenia'. - Nie jesteśmy w stanie tego kontrolować - mówił.
- Wolność zaczyna się w naszym przypadku od późnego wstawania. Idziemy spać, kiedy się wyśpimy, wstajemy wtedy, kiedy mamy ochotę. Ja nie jestem w stanie pracować, kiedy jestem niewyspany i nie widzę powodu, żeby do tego się zmuszać - dodał. - Obydwoje jesteśmy sowami - uzupełniła Bożena Janerka.
Zdaniem Lecha Janerki permanentna wolność to utopia. - Nie wiem, czy by to cieszyło, czy byśmy zauważali, jakbyśmy cały czas byli wolni - dopowiadała jego żona. Jej mąż przekonywał też, że nie wierzy, że piosenkami można zmienić świat, to raczej dodatek do życia.
" Cała ta historia z aborcją to dramat"
W audycji TOK FM mówili też o tym, że nie są specjalnie zamożni ani przedsiębiorczy. Wspominali o małym mieszkaniu, które kiedyś mieli i w którym słyszeli sąsiadów dwa piętra niżej. Pomogła im mama gitarzysty i znalazła dom, do którego musieli dopłacić niewiele ponad wartość mieszkania i uzyskali ciszę. Mieszkając w bloku nie znali sąsiadów, a odkąd mieszkają w domu to się zmieniło.
Marta Perchuć-Burzyńska, prowadząca audycję, przypomniała też, że Lech Janerka grał w obronie sądów i spytała, czy zagrałby dla Strajku Kobiet. - Pewnie, dlaczego nie? Jeśli bym dostał taką propozycję, to nie widzę problemu. Cała ta historia z aborcją to dramat. Prawne wchodzenie w intymność to dla mnie coś niewyobrażalnego, wymuszanie zachowań makabrycznych - odpowiedział Janerka.
Stwierdził, że ma wrażenie, że polski rząd uważa, że jeśli prawo aborcyjne by zostało zluzowane, to 'wszystkie kobiety by abortowały'. - Że to byłoby główne zajęcie kobiet... Prawo aborcyjne powinno być wyraźnie zluzowane, a trzeba wierzyć w ludzi. Nie wierzę, że marzeniem kobiet jest przeprowadzać aborcję po aborcji - podsumował.