,
Obserwuj
Kultura

W każdym z nas jest Judasz? Terlikowski: Pewnie zaraz za to oberwę...

7 min. czytania
21.04.2024 19:58
Wśród 12 apostołów to on jest tym najbardziej tajemniczym. W Ewangeliach przedstawiany jest wyłącznie negatywnie, a wielowiekowa tradycja chrześcijańska nie znajduje dla niego ani zrozumienia, ani miłosierdzia. Skąd takie jednoznaczne potępienie Judasza? Jakie są teorie dotyczące jego pochodzenia i czy możemy przypuszczać, że był osobą w kryzysie samobójczym?
|
|
fot. domena publiczna

Nie wiem, kim był Judasz, zanim poznał Jezusa oraz dlaczego zdecydował się go zdradzić. - W postaci Judasza skupia się jeden z kluczowych paradoksów chrześcijaństwa - ocenił w tokfm.pl Tomasz Terlikowski. Autor książki "To ja, Judasz. Biografia apostoła" wyjaśnił, że chodzi o kwestię wszechwiedzy Boga oraz wolności człowieka. - Bo jeśli Bóg jest wszechwiedzący, to wie, czy będziemy zbawieni, czy potępieni, ale wówczas nie możemy uznać, że jesteśmy wolni. Judasz jest doskonałym odzwierciedleniem tego problemu. Apostoł Jan stawia tezę, że już w momencie powołania Judasza Jezus wiedział, że ten go zdradzi. Pytanie więc, po co Jezus w ogóle go powołał i jaka była wolność wyboru samego Judasza. Jeśli jej nie miał, to na czym ma polegać jego odpowiedzialność? To jest pytanie, które dopadło mnie pierwszy raz już w szkole średniej i wciąż jest ze mną bardzo blisko - podkreślił gość nowego odcinka podcastu "Półka z książkami".

Terlikowski zauważył także, że Judasz jest trzecią, po Piotrze i Janie, najczęściej pojawiającą się w Ewangeliach postacią. Jednocześnie jest jedynym bohaterem, który występuje tam wyłącznie w negatywnym świetle. Te same Ewangelie podają, że Judasz trzy lata wędrował z Jezusem, a Jezus miał do niego zaufanie, o czym świadczy fakt, że uczynił go skarbnikiem. - Czyli coś tu nie gra, a jeśli coś nie gra, to warto się pochylić nad tą postacią. Poza tym biograf musi być obrońcą swojego bohatera, ponieważ pisząc o nim, stara się go zrozumieć - dodawał Terlikowski.

Jedyny Judejczyk wśród Galilejczyków

Kim był Judasz? Skąd pochodził? Co właściwie o nim wiemy? Niektórzy bibliści zadają sobie pytanie, czy Judasz w ogóle istniał - Wydaje mi się, że istniał, nie ma powodów, dla których taka postać miałaby być przez apostołów wymyślona – wnioskował Terlikowski.

Nazywał się Judasz, a więc Juda. To może sugerować że pochodził z rodziny zelotów, czyli powstańców, którzy chcieli uzyskać niepodległość od Rzymu. Jeśli przydomek Iskariota potraktujemy jako wskazówkę dotyczącą miejsca, z którego pochodził, to pochodził z Karioty czyli z miejscowości w Judei. - Mamy więc Jezusa i jego 11 uczniów pochodzących z Galilei oraz jednego, który pochodził z Judei. Judea to miejsce pustynne, uboższe, ale jednocześnie bardziej religijne. Tam toczyło się całe życie kulturalne i duchowe. Judejczycy są więc lepiej wykształceni, bardziej pobożni, czują się lepsi. Galilea zaś to miejsce bogatsze, ale mniej pobożne, uważane za gorsze - zauważył Terlikowski i dodał, że jeśli to wnioskowanie jest prawdziwe, oznacza, że Judasz musiał się dużo bardziej niż inni apostołowie wykorzenić i zdeklasować.

Przydomek Iskariota może zaś świadczyć, że był sykaryjczykiem, czyli zwolennikiem najbardziej radykalnego odłamu zelotów, kimś w rodzaju terrorysty. - Wszystko inne są to domysły wysnuwane na podstawie tego, jak wyglądało w tamtych czasach życie Żyda. Prawie na pewno Judasz miał żonę. Musiał mieć także jakiś zawód, choć nie wiemy jaki - dodał autor książki.

Mateusz jako jedyny podaje, za jaką kwotę Judasz wydał Jezusa. Ewangelista jako celnik znał się na kwotach i był na tę kwestię wyczulony. 30 srebrników to w przeliczeniu na obecne realia ok. 12-13 tys. złotych. Nie była to więc kwota, za którą warto zdradzić nauczyciela. Dlatego wszyscy teologowie przypuszczają, że za tą sytuacją musiało kryć się coś więcej. - To tyle, co o Judaszu wiemy, reszta to cała gigantyczna tradycja apokryficzna i cały bagaż naszego myślenia i obrazowania, które pojawia się w kulturze i które w zasadzie do XX wieku pokazuje Judasza wyłącznie w aspekcie negatywnych - mówił Tomasz Terlikowski

Choroby psychiczne i samobójstwo?

Nie do końca wiemy też, jak umarł Judasz. W powszechnym przekonaniu, popełnił samobójstwo, ale źródła nie są w tej kwestii jednomyślne. W swojej książce Terlikowski zastanawia się także, czy Judasz był osobą w kryzysie samobójczym i czy mógł cierpieć na chorobę afektywną-dwubiegunową. Skąd takie przypuszczenia. - Z jednej strony widzimy wielki entuzjazm Judasza. Samo to, że porzucił rodzinną Judeę, gdzie byli lepsi uczniowie i lepsi nauczyciele, a następnie udał się do Galilei, czyli miejsca podrzędnego. To świadczy o tym, że coś go zafascynowało i była w nim duża determinacja. Jest w nim także determinacja, żeby zadawać swojemu mistrzowi pytania, a także, by pójść do kapłanów. Ale jest też jakiś brak determinacji, myśl, że się pomylił. Jest moment, w którym on żałuje, ale następuje absolutny spadek z modelu działania do niedziałania. I kompletny brak nadziei na to, że coś może się zmienić. Możemy to rozpatrywać w kategoriach psychologicznych i zastanawiać się, czy to nie była choroba - wyjaśniał autor.

Terlikowski uważa, że mając współczesną wiedzę o ludzkiej psychice powinniśmy na niektóre postaci i historie biblijne spojrzeć pod innym kątem. - Zbyt często czytamy Ewangelię, jakby ona nie miała niczego wspólnego z naszą rzeczywistością. A przecież dziś znacznie więcej wiemy o człowieku i ludzkiej psychice. Dlatego możemy zadawać pytania i zastanawiać się, czy jakieś działania postaci opisanych w Ewangeliach nie były uwarunkowane problemami psychologicznymi czy psychicznymi. Często zapominamy, że na kartach Ewangelii występują żywi ludzie. Mają takie same porywy, emocje, a czasami te same zaburzenia, z jakimi zmagamy się my dzisiaj - podkreślił publicysta.

Skazany na wieczne potępienie

Judasz jest postacią, która zarówno w samych Ewangeliach, jak i przez wieki chrześcijańskiej tradycji, nie doczekała się zbyt wielu prób zrozumienia, a tym bardziej rozgrzeszenia. Dlaczego chrześcijańskiego miłosierdzia zabrakło akurat dla tego apostoła? - Po pierwsze, wszyscy apostołowie, poza Janem, zawiedli. Zawiedli najpierw Judasza, a później Jezusa. Człowiek ma jednak potrzebę zobaczyć kogoś gorszego i Judasz taką rolę spełnia. On jako jedyny nie może opowiedzieć swojej historii, bo nie żyje. Opowiadają więc inni. Tymczasem spośród 12 apostołów, pod krzyżem został tylko jeden. Był to Jan, który w tym czasie był małoletni więc prawdopodobnie nic mu nie groziło za to, że tam stał. Pozostali uciekli. I my widzimy ich poczucie winy, widzimy jak sobie z nim nie radzą, jest w nich żal, że zawiedli. W związku z tym, rzutują swoje emocje na Judasza - wyjaśnił Terlikowski.

Są zapisy, które mówią, że Jezus powiedział swoim uczniom, kto go zdradzi. - Można to interpretować jako sygnał, by go zatrzymali, zrobili coś, wyszli za nim. Ale oni nic nie robią. A więc Jezus mówi: słuchajcie, jeden z was mnie zdradzi i wskazuje, że będzie to Judasz. Następne Judasz wychodzi w mrok, a oni go nie powstrzymują i mówią, że myśleli, że Judasz poszedł coś załatwić. Mogli więc mieć poczucie, że zostawili swojego przyjaciela. A jak się kogoś zostawia, trzeba przed samym sobą uzasadnić, dlaczego się to zrobiło. Opisują więc Judasza jako tego złego - mówił gość podcastu.

Jako drugie wyjaśnienie braku miłosierdzia dla Judasza Terlikowski wskazywał chrześcijański antysemityzm. - Musimy pamiętać, iż cała ta historia dzieje się wśród Żydów. Jezus i jego uczniowie są Żydami. Spór między nimi, jest sporem żydowskim o to, czy jeden z wielu nauczycieli, którzy wówczas wędrowali po tych ziemiach, jest Mesjaszem. Ale to nie jest główny spór, ponieważ już w dość wczesnych pismach Pawła, ale także w Ewangeliach, wobec Jezusa zaczyna być używane słowo Kyrios, czyli Bóg. Dla Żydów to, że Bóg może stać się człowiekiem, jest bardzo trudne do zaakceptowania. Niemniej takie myślenie pojawia się bardzo wcześnie wśród Żydów, którzy przyjmują Jezusa jako swojego mistrza. Ale jeśli Jezus nie jest Bogiem, a sam się tak określa, to jest bluźniercą i według tamtego myślenia, należy mu się kara śmierci. Po śmierci Jezusa, po jego zmartwychwstaniu (jak wierzą chrześcijanie) lub wykradzeniu jego ciała z grobu (jak wierzą Żydzi), zaczyna się ostry spór. Najpierw w rodzinie żydowskiej, ale później rozprzestrzenia się na rzeczywistość zewnętrzną, ponieważ chrześcijanie zaczynają nawracać pogan. Wspólnota staje się zarówno judeo-chrześcijańska jak i pogano-chrześcijańska. I z tej perspektywy Judasz jest idealnym Żydem, czyli tym, który odrzucił Mesjasza. Od pewnego momentu następuje utożsamienie jego postaci z postacią tych Żydów, którzy Chrystusa odrzucają. Interpretacja postaci Judasza niesie na sobie ogromną i straszną tradycję chrześcijańskiego antysemityzmu. Chyba najbardziej znanym wyrazicielem tej tradycji był Marcin Luter ze straszliwymi opisami tego, kim są Żydzi i jak należy ich traktować - opowiadał Terlikowski.

Jako trzeci powód bezwzględnego potępienia Judasza przez chrześcijan, Terlikowski podaje śmierć Judasza. - Chrześcijaństwo przez całe wieki niosło w sobie bardzo głębokie potępienie samobójstwa, a on skończył jako samobójca - tłumaczył autor.

Każdy z nas nosi w sobie część historii Judasza

Próby rehabilitacji postaci Judasza naraziły Tomasza Terlikowskiego na krytykę środowisk katolickich. Jeden z publicystów oskarżył autora biografii wyklętego apostoła o uprawianie 'herezji pustego piekła'.- Nadzieja na zbawienie nas wszystkich i tym samym puste piekło jest immanentnie związana z chrześcijaństwem. Izaak Syryjczyk, Grzegorz z Nyssy, Orygenes - to ludzie, którzy mieli nadzieję na to, że wszyscy będą zbawieni. Nie mówili, że to jest pewne, ale mieli na to nadzieję. Bo jeśli Bóg ma zwyciężyć, to jak może się okazać, że są tacy, którzy jego miłosierdzia nie dostąpią? Wielu było myślicieli Kościoła, którzy taką nadzieję mieli. Jeśli dobrze wczytać się w pewne tezy, to i Jan Paweł II w 'Przekroczyć próg nadziei' mówi, że mamy prawo w to wierzyć. Mamy też papieża Franciszka, który całkiem niedawno zgorszył pewną grupę chrześcijan mówiąc, że też ma nadzieję na puste piekło. Więc to nie jest żadna herezja, taki nurt w chrześcijaństwie istnieje od bardzo dawna - wyjaśniał Terlikowski.

W książce "To ja, Judasz" Terlikowski pisze, że chciał zmierzyć się z obrazem Judasza, stanąć naprzeciw niego, by zadać sobie pytanie: "Co we mnie jest z niego?". Jaką uzyskał na nie odpowiedź? - Doświadczeniem każdego człowieka, także moim jest to, że nie dorastam, że na różne sposoby wydaję albo zdradzam ludzi, którzy są dla mnie ważni, że nie zawsze jestem w w stanie dotrzymywać wszystkiego, co obiecuję. Jest we mnie chęć rzutowania swojej winy na innych. Częścią mojej historii jest to, że niektórzy moi znajomi uważa mnie za Judasza Kościoła, czy prawicy. Częścią mojej historii jest także to, że tak jak Judasz i każdy człowiek, przechodzę przez różne etapy zwątpienia, uznanie, że być może to co robiłem było absurdalne albo bez sensu. Za chwilę pewnie za to oberwę, ale uważam, że w każdym z nas jest jakiś element Judasza, każdy z nas ma takie doświadczenie. Pytanie tylko, czy potrafimy się z nim zmierzyć - dodawał gość podcastu "Półka z książkami".