,
Obserwuj
Kultura

Bagiński o sztucznej inteligencji. "To szansa na renesans ciekawych opowieści"

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
26.12.2024 17:00
Pytania o etyczność sztucznej inteligencji powinny wykraczać znacznie poza sferę prac związanych z kulturą. - W tej chwili właściwie wszystko jest już wspomagane sztuczną inteligencją. Programy mailowe już mają autokorekty, które są wspomagane SI. I czy to dozwolone, czy nie? - mówił w TOK FM Tomasz Bagiński.
|
|
fot. Julian Sojka/ Easy News

Wątpliwości związane z używaniem sztucznej inteligencji przy tworzeniu nowych dzieł kultury od jakiegoś czasu dominują rozmowę o przyszłości artystów. Gość audycji "A teraz będzie fantastycznie" w TOK FM nominowany do Oscara reżyser, scenarzysta i producent filmowy Tomasz Bagiński przyznał, że płynie tu trochę pod prąd i często już sama rozmowa o tym to "otworzenie tej puszki Pandory" - To bardzo szeroki, skomplikowany i złożony temat, gdzie trzeba wiele elementów domknąć. Myślę, że po zsumowaniu wszystkiego sztuczna inteligencja będzie fajnym nowym ciekawym narzędziem, które pozwoli na jeszcze większą ekspresję twórczą - przekonywał gość Kamila Śmiałkowskiego.

Gdzie zaczyna się nieetyczność?

- Jeszcze trochę tego nie widać, bo ludzie, którzy zajmują się tym tematem, są raczej ze strony technologicznej. Jeszcze jest mało naprawdę ciekawych wykorzystań artystycznych - stwierdził. Jego zdaniem to w dużej mierze kwestia niedoskonałości tych nowych technologii, programów. - Wydaje mi się, że jak już troszkę te narzędzia dojrzeją i dojrzeje także podejście do nich to stworzy się pole do robienia historii w mniejszych zespołach, na mniejszych budżetach, ale dzięki temu właśnie będą to rzeczy bardziej ryzykowne, może bardziej oryginalne. To szansa na renesans ciekawych opowieści właśnie z obszaru fantastyki - przekonywał, dodając, że fantastyka właśnie zawsze była miejscem, gdzie istotnym "jest manipulowanie rzeczywistością". A na pozwolą narzędzia sztucznej inteligencji.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Bagiński tłumaczył, że liczy na kolejne nowe narzędzia pozwalające na jeszcze ciekawsze efekty wizualne, które będzie można tworzyć w mniejszym zespole - Po drodze będzie tam troszeczkę przeszkód i sporo rzeczy musi być rozwiązanych, w tym kwestie prawne - stwierdził. Ważnym tematem jest też etyczność sztuczność inteligencji i zdefiniowanie rozmytych dziś granic, gdzie zaczyna się jej nieetyczność. - Bo w tej chwili właściwie wszystko jest już wspomagane sztuczną inteligencją. Programy mailowe już mają autokorekty, które są wspomagane SI. I czy to dozwolone czy nie? - zastanawiał się gość TOK FM.

Pytany o tak popularny w SF motyw osiągnięcia przez sztuczną inteligencję samoświadomości Bagiński raczej zachowywał spokój - Mam dużą wiarę w to, że jesteśmy nie tylko istotami werbalnymi i że w życiu człowieka, w doświadczeniu ludzkim jest coś więcej niż tylko to, co da się zcyfryzować - przekonywał, że jest dużym optymistą. - Jeżeli chodzi o rewolucję, która nadchodzi na pewno w okresie przejściowym będzie to czas skomplikowany - tłumaczył, przyznając, że rozumie niepewność "która dla wielu ludzi jest niesłychanie stresująca".

Gust z ludzkiej sztuki wciąż potrzebny

- Jestem tymi rzeczami totalnie zafascynowany, ale ja zawsze starałem się uczyć nowych rzeczy. I sporo tych argumentów, które teraz słyszę przeciwko sztucznej inteligencji, już w jakieś wersji słyszałem - stwierdził, przytaczając jako przykład poprzednie mniejsze rewolucje informatyczne sprzed kilku dekad, jak tę podczas której wielkie ogólnodostępne biblioteki grafik miały zastąpić grafików w gazetach. - Nikt nie przewidział, że po prostu znikną gazety, a graficy wcale nie stracą pracy, Przesuną się w inne miejsce. Bo ten dodatkowy gust, który wychodzą z ludzkiej sztuki, wciąż będzie potrzebny - zauważył.

Zdaniem Bagińskiego czeka nas podobny ciąg wydarzeń. - Teraz jest zachłyśniecie tym, że każdy może sobie zrobić obrazek w takim a takim stylu - tłumaczył, dowodząc, że z czasem stanie się to normalne - I nagle się okaże, że znowu trzeba człowieka, żeby zrobić coś ciekawego, bo to będzie nudne. Bo wszystko będzie takie samo, więc wciąż będzie potrzebny ktoś, kto zaproponuje coś oryginalnego, coś nowego - dowodził.

To zresztą nie jedyny problem. - Jak się siedzi w tych narzędziach to się wie, jakie to jest wszystko skomplikowane. Ile tam jest klikania, roboty, opcji, żeby to wychodziło jako tako. Nikomu się nie będzie tego chciało robić, poza ludźmi, którzy z tego żyją i którzy tak naprawdę chcą to robić - przekonywał twórca, który swą nominację do Oscara za krótkometrażową animację "Katedra" wypracował właśnie wielomiesięczną samodzielną żmudną pracą przy komputerze. - Nikomu innemu po prostu nie będzie się tego chciało - spuentował.