,
Obserwuj
Kultura

Pracował z Oppenheimerem, a mało kto o nim pamięta. Polak to ojciec chrzestny "bomby potężniejszej niż atomowa"

3 min. czytania
21.07.2023 16:25
Choć Stanisław Ulam był jednym z tych, którzy pracowali u boku Roberta Oppenheimera przy projekcie Manhattan, fakt ten nigdy nie zapisał się trwale w świadomości kolejnych pokoleń. - Nie był bezpośrednim uczestnikiem najbardziej spektakularnego osiągnięcia tego projektu w postaci bombardowania Hiroszimy i Nagasaki - opowiadał w TOK FM Maciej Gablankowski, historyk.
|
|
fot. Los Alamos National Laboratory / Los Alamos National Laboratory

Filmowa historia amerykańskiego naukowca J. Roberta Oppenheimera i jego roli w stworzeniu bomby atomowej wejdzie na ekrany polskich kin w piątek 21 lipca. Oppenheimer, który przez innych nazywany był 'ojcem bomby atomowej', a przez siebie samego 'niszczycielem światów', choć walnie przyczynił się do sukcesu projektu Manhattan, nie był jego jedynym twórcą. W niewielkim, położonym w Górach Skalistych i otoczonym przez pustynię ośrodku badań jądrowych w Los Alamos nad bombą pracowali wówczas inni geniusze matematyczni i fizyczni jak John von Neumann, Enrico Fermi, George Gamow, Richard Feynman oraz Polak Stanisław Ulam.

Oglądaj

Urodzony w 1909 roku we Lwowie Ulam wychował się w zamożnej rodzinie zasymilowanych Żydów. Jak podkreślił w TOK FM historyk Maciej Gablankowski, przyszły współtwórca bomy atomowej - jeżeli chodzi o matematykę - 'już jako nastolatek był osobą wybitną'. Choć jego ojciec wolał, żeby Stanisław znalazł sobie jakiś 'porządny' zawód. - Józef Ulam był oficerem sztabowym, a potem dosyć udanym przedsiębiorcą, no i wolał ludzi praktycznych. Stanisław zamierzał zostać inżynierem elektrykiem, ale okazało się, że największe intelektualne przyciąganie tego czasu we Lwowie miał krąg tamtejszej szkoły matematycznej - opisywał dyrektor Wydawnictwa Znak Horyzont w audycji 'Maciej Zakrocki przedstawia' z 2021 roku.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Przedstawiciele działającej w dwudziestoleciu międzywojennym lwowskiej szkoły matematycznej, skupionej wokół Stefana Banacha i Hugona Steinhausa, spotykali się w 'Kawiarni Szkockiej'. Budynek, w którym mieścił się lokal, istnieje do dziś. - On tam nie był jednym z szeregowych, a jednym z najważniejszych członków tego kręgu. Jego wkład był tam dosyć istotny - zaznaczył Gablankowski.

'Dowiedział się, że ma pojechać do Nowego Meksyku'

W latach 30. XX wieku do Lwowa kilkakrotnie przyjeżdżał prof. John von Neumann - współtwórca pierwszego komputera. Węgierski uczony zaprzyjaźnił się ze Stanisławem Ulamem. W 1943 roku Ulam, który już od lat budował naukową karierę w Stanach Zjednoczonych, zapragnął pracować na rzecz armii. Gdy zapytał o taką możliwość von Neumanna, w odpowiedzi otrzymał zaproszenie do udziału w 'bliżej nieokreślonym projekcie'. - Jak opisywał, do końca nie bardzo wiedział, co to będzie za miejsce. W końcu dowiedział się, że ma pojechać do Nowego Meksyku, w okolice Santa Fe - kontynuował gość Macieja Zakrockiego.

Głównym celem projektu Manhattan było zbudowanie broni, która mogłaby być użyta przez Stany Zjednoczone przeciwko państwom Osi, głównie Niemcom i Japonii. Praca nad nim była najbardziej twórczym okresem w karierze Ulama. W ośrodku zajmował się m.in. statystyką powielania neutronów. Fakt jego współpracy z Robertem Oppenheimerem i innymi wybitnymi uczonymi jednak nigdy nie zapisał się trwale w świadomości kolejnych pokoleń Polaków.

'Na tym projekcie do dziś jest oparta większość konstrukcji broni wodorowej'

Jak tłumaczył Maciej Gablankowski, może być to spowodowane tym, że Ulam - razem Edwardem Tellerem - równoległe pracował nad innym projektem, którym była teoria konstrukcji bomby wodorowej - wielokrotnie potężniejszej i bardziej śmiercionośnej niż bomba atomowa. Ulam zresztą był nazywany 'ojcem chrzestnym' tego przedsięwzięcia. - Na tym projekcie Telera i Ulama do dziś jest oparta większość konstrukcji broni wodorowej na całym świecie. Nie byli oni bezpośrednimi uczestnikami najbardziej spektakularnego osiągnięcia tego projektu w postaci bombardowania Hiroszimy i Nagasaki - opowiadał historyk w TOK FM.

Gdy ośrodek badań jądrowych w Los Alamos w 1945 roku organizował pierwszy pokaz działania bomby atomowej (pod nadanym przez Oppenheimera kryptonimem 'Trinity'), Stanisław Ulam - w przeciwieństwie do von Neumanna - nie pojawił się, by go podziwiać. Być może było to spowodowane moralnymi rozterkami Polaka, a może faktem, że był już wtedy poważnie chory. W 1945 roku Ulam przeszedł poważny atak o podłożu mózgowym. Nie wiadomo, czy jego rzadka choroba była skutkiem napromieniowania. Mimo to uczony przeżył jeszcze wiele lat - zmarł dopiero w 1984 roku na zawał serca. Jego prochy spoczęły na na cmentarzu Montparnasse w Paryżu.