,
Obserwuj
Kultura

Stany Zjednoczone czeka wojna domowa? "Uderzające" dane [FRAGMENT KSIĄŻKI]

6 min. czytania
28.10.2024 10:03
"'Ten kraj był głęboko podzielony, zanim się tu [w Białym Domu - przyp. aut. ] pojawiłem" - powiedział Trump podczas jednej z konferencji prasowych krótko po objęciu urzędu, w lutym 2017 roku. Miał rację. Nie on wywołał podziały. Ale jednocześnie doskonale je wykorzystał, a następnie pogłębił i przez kolejne lata przesuwał granice tego, co w debacie publicznej możliwe do wyobrażenia" - pisze Łukasz Pawłowski, autor książki "Stany Podzielone Ameryki".
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Poniższy fragment pochodzi z książki "Stany Podzielone Ameryki" autorstwa Łukasza Pawłowskiego, wydanej 13 maja 2024 roku nakładem wydawnictwa Znak Horyzont.

W styczniu 2016 roku podczas spotkania z wyborcami w Iowa - na nieco ponad tydzień przed pierwszymi prawyborami w tym stanie - Donald Trump wypowiedział słowa, które przeszły do historii amerykańskiej polityki. Wychwalając mądrość swoich zwolenników, ówczesny kandydat zachwycał się także ich lojalnością. "Mógłbym stanąć na środku Piątej Alei i zastrzelić kogoś, a i tak nie straciłbym żadnych wyborców. To po prostu niewiarygodne" - powiedział. Przez media przetoczyła się fala oburzenia, liczni jeszcze wówczas uczestniczy wyścigu o prezydencką nominację Partii Republikańskiej próbowali wykorzystywać tę wypowiedź dla swoich korzyści. Bez powodzenia.

Jak mizogin i seksista może wygrać wybory w USA? Ekspertka wyjaśnia fenomen Trumpa

Nie pierwszy raz z ust Trumpa padały słowa, które zdaniem analityków powinny dyskwalifikować go w oczach opinii publicznej, a w rzeczywistości jedynie elektryzowały bazę wyborców. Podczas wielu kolejnych wieców - zarówno w czasie kampanii, jak i potem - Trump namawiał do fizycznego atakowania przeciwników, niekiedy nawet obiecując… pokrycie kosztów sądowych. I także to słynne zdanie o strzelaniu na Piątej Alei można interpretować nie tyle w kategoriach oceny lojalności elektoratu, ile przyzwolenia na przemoc o charakterze politycznym. Krótko mówiąc, słowa Trumpa nie zaszkodziły mu nie tylko ze względu na przywiązanie jego zwolenników. Nie wywołały oburzenia także dlatego, że przemoc o podłożu politycznym jest coraz powszechniej akceptowana. Tego rodzaju przemoc nie jest w historii USA - podobnie jak wielu innych krajów - niczym nowym. Stany Zjednoczone powstały w wyniku krwawej wojny przeciwko brytyjskiemu panowaniu. Przemoc nie zniknęła także po tym, jak nowy kraj ustanowiono. Obok wojen przeciwko rdzennym Amerykanom przybierała między innymi formę walk pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami niewolnictwa, a jej kulminacją była wojna secesyjna. Terror niejednokrotnie sięgał Białego Domu. Czterech prezydentów w historii kraju padło ofiarą zamachowców, dwóch kolejnych przeżyło atak mimo odniesionych ran postrzałowych, wiele innych prób zamachu zakończyło się niepowodzeniem lub udało się je udaremnić. Statystycznie rzecz biorąc, szansa na śmierć z ręki zamachowca w przypadku amerykańskich prezydentów wynosi nieco mniej niż 1 do 11!

Syn prezydenta Bidena uznany za winnego. Podobnego wydarzenia nie było w historii USA

Do przemocy uciekali się anarchiści i lewicowcy, którzy w 1919 roku wysyłali bomby biznesmanom i wrogim politykom, a następnie w latach 60. i 70. - gdy aktywna była organizacja Weather Underground, podkładająca ładunki wybuchowe pod obiekty rządowe i instytucje finansowe. Po metody terrorystyczne sięgali też zwolennicy radykalnej prawicy. Do szczególnie tragicznego zamachu bombowego doszło 19 kwietnia 1995 roku, kiedy przed budynkiem federalnym w Oklahoma City były żołnierz Timothy McVeigh zdetonował furgonetkę wypełnioną materiałami wybuchowymi, zabijając 168 osób. Do dziś to najbardziej krwawy w skutkach akt terroryzmu wewnętrznego w historii USA. Tylko w ostatnich kilku dekadach, aby powstrzymać przemoc, na ulicach amerykańskich miast musiały wielokrotnie interweniować nie tylko specjalne jednostki policji, ale również wojska.

Czy zatem twierdząc, że dzisiejsze Stany Zjednoczone są szczególnie zagrożone wybuchem przemocy wewnętrznej, nie ulegamy złudzeniu, które sprawia, że czasy współczesne postrzegamy jako wyjątkowe, nie dostrzegając wyzwań, z jakimi musiały się mierzyć poprzednie pokolenia? Skoro do wojny domowej nie doszło w latach 60. i 70. XX wieku, gdy krajem wstrząsały naprawdę potężne konflikty społeczne, a znane osoby regularnie padały ofiarami zamachów, to dlaczego miałoby się to stać teraz?

Przed narastającym zagrożeniem ze strony wewnętrznego terroryzmu ostrzegają rządowe agencje odpowiedzialne za bezpieczeństwo, takie jak FBI i Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Mają ku temu powody. Nie tylko odpowiedzi podawane w sondażach przez zwykłych Amerykanów, lecz także wywiady udzielane przez osoby publiczne, z Donaldem Trumpem na czele, wskazują na rosnące przyzwolenie na użycie przemocy wobec przeciwników politycznych. I na deklaracjach się nie kończy, bo rośnie liczba gróźb formowanych pod adresem polityków, pracowników agencji rządowych czy nawet osób odpowiedzialnych za organizację wyborów. Z kolei 6 stycznia 2021 roku cały świat był świadkiem wydarzeń do tej pory w USA nieznanych, kiedy tłum zwolenników urzędującego jeszcze prezydenta zdobył Kapitol, domagając się utrzymania go przy władzy mimo przegranych wyborów.

'Stany podzielone Ameryki' Łukasz Pawłowski, Znak Horyzont
'Stany podzielone Ameryki' Łukasz Pawłowski, Znak Horyzont
Znak Horyzont

Po raz pierwszy siedziba amerykańskiego Kongresu została zaatakowana przez amerykańskich obywateli. Ale mimo dramatyzmu i bezprecedensowego charakteru tych wydarzeń nie nastąpiła żadna refleksja. A przynajmniej nie widać jej ani w politycznej retoryce, ani w

. Mimo upływu lat od ataku na Kapitol były prezydent nie poniósł żadnych konsekwencji politycznych i zdołał utrzymać dominującą pozycję na amerykańskiej prawicy.

Nie zmieniły tego również jego problemy prawne. Trump przeszedł do historii nie tylko jako pierwszy prezydent dwukrotnie poddany procedurze impeachmentu, lecz także jako pierwszy w historii były prezydent, któremu postawiono zarzuty kryminalne. Nie przyznał się do żadnego z nich, przekonując, że jest ofiarą aparatu państwa - Departamentu Sprawiedliwości, sądów, służb śledczych - który jego przeciwnicy rzekomo wykorzystują jako narzędzie nieuczciwej walki politycznej. Z perspektywy Trumpa i jego zwolenników wszystkie toczące się przeciwko niemu śledztwa to "ingerencja w wybory", próba wyeliminowania najpoważniejszego kandydata Partii Republikańskiej z wyścigu o Biały Dom. Kolejne oskarżenia zamiast zniechęcać wyborców, wzmacniały przywiązanie wielu zwolenników GOP do byłego prezydenta.

Jak może wyglądać wojna domowa w USA? Nie tak, jak w 'Civil War'. 'Naiwny przekaz'

Poświęcanie tak dużej uwagi jednemu tylko człowiekowi - nawet tak ważnemu jak była głowa państwa - w książce opowiadającej o amerykańskim społeczeństwie może się wydać nieuzasadnione. Rzecz jednak w tym, że jest on bez wątpienia w najnowszej amerykańskiej historii postacią wyjątkową. Obwinianie wyłącznie Trumpa za polityczną polaryzację, gniew wielu Amerykanów i wrogość do "drugiej strony" sporu politycznego byłoby oczywiście niesprawiedliwe i niezgodne z faktami. To proces postępujący od lat, a jego złożone przyczyny przedstawiałem w poprzednich rozdziałach. "Nie było tak, że pojawiłem się i podzieliłem kraj. Ten kraj był głęboko podzielony, zanim się tu [w Białym Domu - przyp. aut. Ł.P.] pojawiłem" - powiedział Trump podczas jednej z konferencji prasowych krótko po objęciu urzędu, w lutym 2017 roku. Miał rację. Nie on wywołał podziały. Ale jednocześnie doskonale je wykorzystał, a następnie pogłębił i przez kolejne lata przesuwał granice tego, co w debacie publicznej możliwe do wyobrażenia.

Demokracja zagrożona, wojna prawdopodobna

Czy amerykańska demokracja jest w niebezpieczeństwie? Mimo wszelkich różnic pomiędzy Republikanami a Demokratami większość zwolenników obu partii co do tego pozostaje zgodna - w sierpniu 2022 roku twierdząco na tak postawione pytanie odpowiedziało 69 procent zwolenników Partii Demokratycznej i dokładnie taki sam odsetek Republikanów5. Argumenty są oczywiście różne - jedna strona zagrożenie dostrzega w polityce prezydenta Bidena i "socjalistycznych Demokratów", a druga w działaniach byłego prezydenta i jego zwolenników szafujących hasłem Make America Great Again (Uczyńmy Amerykę ponownie wielką).

Zełeński i Biden podpisali ważną umowę. 'Cała współpraca skierowana jest na zwycięstwo'

Inne analizy potwierdzają dominujące wśród Amerykanów nastroje. W badaniu wykonanym w tym samym czasie na zlecenie tygodnika "The Economist" dwie trzecie respondentów stwierdziło, że polityczne podziały w kraju się pogłębiły, a podobny odsetek (63 procent) był zdania, że na tym nie koniec i będą się pogłębiać nadal. Nie to jest jednak szczególnie niepokojące i najbardziej szokujące. Równo sześciu na dziesięciu ankietowanych spodziewało się nie tylko pogłębiania podziałów, lecz także eskalacji przemocy o charakterze politycznym. Czy nasilająca się przemoc doprowadzi do wybuchu wojny domowej? Większy odsetek Amerykanów - 43 procent - uważa, że w ciągu najbliższych 10 lat wybuch wojny jest bardzo lub dość prawdopodobny, niż że prawdopodobnie lub na pewno do niej nie dojdzie (35 procent). Wśród osób definiujących się jako zdecydowani zwolennicy Republikanów odsetek przekonanych, że wybuch wojny jest dość lub bardzo prawdopodobny, był jeszcze wyższy i wynosił 54 procent. Autorzy przytoczonego sondażu nie definiują, jaki dokładnie rodzaj konfliktu mają na myśli. Czy będzie to walka dwóch armii, jak w czasie wojny secesyjnej, czy raczej mnóstwo odosobnionych, ale częstych incydentów o charakterze terrorystycznym? Tego badanie nie precyzuje.

Warto jednak wyraźnie podkreślić, jak uderzające są to dane. Mowa przecież o najpotężniejszym pod względem militarnym państwie świata, które trzy dekady wcześniej zwycięsko wychodziło z zimnej wojny i przez pewien czas nie miało na arenie międzynarodowej żadnej poważnej konkurencji. (...)

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>