,
Obserwuj
Kultura

Na czym polega fenomen serialu "Heweliusz"? "Nikt nie chce źle, a i tak się ta tragedia wydarza"

3 min. czytania
16.11.2025 07:19

W tragediach Czechowa najpiękniejsze i najstraszniejsze zarazem jest to, że wszyscy bohaterowie chcą dobrze. I wtedy dzieje się największa tragedia. Tutaj nikt nie chce źle, a i tak się ta tragedia wydarza - mówił Marcin Januszkiewicz o katastrofie promu "Jan Heweliusz".

Kadr z trailera serialu
Kadr z trailera serialu
fot. screen: YouTube/Netflix

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W czym tkwi fenomen serialu Netflixa "Heweliusz"?
  • Dlaczego temat tragedii sprzed ponad 30 lat wciąż jest żywy?
  • Na kim wzorował się Marcin Januszkiewicz, tworząc swoją postać?

Pięcioodcinkowy serial "Heweliusz" od tygodnia króluje na liście najchętniej oglądanych produkcji Netflixa w Polsce. Zdobył także popularność poza granicami - trafił do top 3 w Niemczech, Szwecji, Islandii, Egipcie i Arabii Saudyjskiej. Zajął siódme miejsce w światowym top 10 Netflixa.

- Trafiając do ekipy Jana Holoubka, ma się takie poczucie, że pracuje się w tak zwanej topce krajowej, jeżeli chodzi o produkcje filmowe, serialowe, kamerowe i wszelakie tego typu - mówił w "Przedpołudniu TOK FM" Marcin Januszkiewicz, który w serialu wciela się w postać majora Artura Ferenca.

Jak podkreślał, spora w tym zasługa scenariusza Kaspra Bajona. A także świetnego montażu (Rafał Listopad).

Ferenc Januszkiewicza to czarny charakter. Pewien polityk nazwał go wręcz "chu...m" we wpisie na jednym z portali społecznościowych. - Ja sobie nie zdawałem z tego sprawy, że to może mieć taki impact, że to może dotrzeć pod tyle dachów i ludzie tak przeżyją tę historię. Wiedziałem, że bierzemy udział w czymś istotnym, dobrej jakości, ale nie miałem pojęcia, że będzie taki boom. Pisałem do moich kolegów, między innymi do Borysa Szyca, który zagrał fenomenalnie kapitana Andrzeja Ułasiewicza i Borys też mi napisał ostatnio, że nie pamięta takiego boomu zawodowego na temat jakiejś rzeczy - mówił gość Przemysława Iwańczyka.

Do zatonięcia polskiego promu MF "Jan Heweliusz" doszło 14 stycznia 1993 roku u wybrzeży Rugii. Zginęło 56 osób - wszyscy pasażerowie i większość załogi (34 obywateli polskich, po siedmioro austriackich i szwedzkich, pięciu węgierskich, dwóch czeskich i jeden Norweg). Uratowano 9 członków załogi. Według śledczych prom był w złym stanie technicznym.

Ważny temat, który waży

Januszkiewicz opowiedział, kiedy pierwszy raz poczuł, że "temat waży". Jego koleżanka powiedziała mu, że jej ojciec brał udział w akcji ratunkowej podczas tragedii. - I to jest temat tabu. (Powiedziałem, że) świetnie, chętnie z nim się spotkam, pogadam do mojej roli. Nie ma opcji, nie pogadasz. Zrozumiałem, że to wciąż w niektórych ludziach jest żywe. Jeżeli to tego rodzaju temat tabu, trzeba będzie to zbudować wiarygodnie, dokopać się do tej historii i poważnie do tego podejść - mówił aktor.

- W tragediach Czechowa najpiękniejsze i najstraszniejsze zarazem jest to, że wszyscy bohaterowie chcą dobrze. I wtedy dzieje się największa tragedia. Tutaj nikt nie chce źle, a i tak się ta tragedia wydarza - podkreślił Januszkiewicz.

- To jest piękne, jeżeli w ogóle można tak powiedzieć o tej tragedii, to jest może rażące określenie, ale każdy w jakimś sensie dołożył malutką cegiełkę do tej tragedii. Każdy w jakimś sensie był winien tej historii. Z każdej strony - dodał gość TOK FM.

Januszkiewicz opowiadał, że podczas zdjęć próbnych grał jedną scenę z Konradem Elerykiem na kilka sposobów. - Za którymś razem podszedł do mnie Jan Holoubek i mówi "słuchaj, wiesz co. A może byś to tak 'Psami' zagrał, tak trochę Lindą?". Autentycznie miałem aż banana na twarzy. I powiedziałem: "całe życie na to czekałem" - wspominał.

Zresztą, jak opowiadał, budując postać Ferenca miał trzy referencje: młody facet w nowej polskiej rzeczywistości, który chce się wykazać, ale jednocześnie jest szkolony przez komunistyczne służby, jeszcze w poprzednim systemie. Po trzecie, premiera "Psów" była w 1992 roku. - To człowiek, który w swoim pokoju ma plakat Lindy w tej kurtce i to jest bohater "wannabe". Ktoś, kto się wzoruje, trochę by chciał - zaznaczył.

"Heweliusz" od 5 listopada jest dostępny na platformie Netflix. Polski serial mogą zobaczyć widzowie w 190 krajach.

Źródło: TOK FM