Dwie głowy św. Wojciecha, pies i kobieta z brodą. Odkrywamy tajemnice świętych Kościoła
Kiedyś droga do świętości była dużo bardziej osobliwa niż teraz. Świętym mógł zostać nawet... pies. - Kult (...) nigdy nie został oficjalnie uznany przez Kościół, ale był bardzo popularny - mówił w TOK FM historyk i mediewista prof. Krzysztof Skwierczyński.
Z tego artykułu dowiesz się:
- na czym polegał polsko-czeski spór o relikwie św. Wojciecha;
- dlaczego pies Guinefort został uznany za świętego;
- kim była św. Wilgefortis i skąd wzięła się jej broda;
Czy, żeby zostać świętym, trzeba było być... świętym? Jak wskazywał na antenie TOK FM historyk i mediewista z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego prof. Krzysztof Skwierczyński, niekoniecznie. - Uwielbiali ze sobą konkurować. W średniowieczu były bardzo poważne rywalizacje świętych - byli o siebie zazdrośni - powiedział gość Cezarego Łasiczki w audycji "OFF Czarek".
Święci bywali zazdrośni nawet sami o siebie. Przykładem jest Najświętsza Maryja Panna z Chartres. - To bardzo piękna opowieść o kobiecie we Francji, która strasznie chorowała. Ukazała jej się Maryja Panna z Chartres i powiedziała: "Przyjdź do mnie, to cię uzdrowię". No i ta kobieta zaczęła iść tam z pielgrzymką, ale po drodze był Lyon, więc weszła do kościoła Najświętszej Marii Panny w Lyonie i tam modliła się przez trzy dni, ale nic nie pomogło. Wreszcie Maryja Panna z Chartres ukazała się i powiedziała: "Ty, głupia kobieto, miałaś przyjść do mnie, a nie do innego kościoła" - przytoczył prof. Skwierczyński.
Dwie głowy św. Wojciecha. "Czesi powiedzieli, że ta prawdziwa jest u nich"
Sami święci także byli przedmiotem rywalizacji. Tu pojawia się polski wątek św. Wojciecha. - Nie miało znaczenia, że przybył z Czech i był biskupem Pragi. Ważne było to, że po śmierci spoczął w Gnieźnie, czyli pośmiertnie został arcybiskupem Gniezna. Dzięki temu, że spoczął w Gnieźnie, Otton III zgodził się, żeby uczcić św. Wojciecha powstaniem archidiecezji gnieźnieńskiej. Czechom to się nie spodobało. W średniowieczu relikwie były wręcz bronią do zdobywania przewagi. W 1039 roku Czesi najechali więc na Gniezno i wywieźli wszystkie relikwie. Okazało się, że Wojciech nie był tak łaskawy dla Czechów, jak dla Polaków. Archidiecezja w Czechach nie powstała, a relikwie gdzieś zaginęły - opisywał historyk. Skutek jest taki, że głowy św. Wojciecha są dwie. - Jedna została odnaleziona cudownie w Gnieźnie, a druga została odnaleziona w Czechach, bo Czesi powiedzieli, że ta prawdziwa głowa jest u nich - powiedział prof. Skwierczyński.
Jeszcze w pierwszym tysiącleciu, żeby zostać świętym, nie trzeba było być człowiekiem. Prof. Krzysztof Skwierczyński opowiedział o przypadku świętego psa. - Możny rycerz wracał z polowania do domu w okolicach Lyonu i zobaczył kołyskę, a obok zakrwawiony pysk psa - był to pies myśliwski i nazywał się Guinefort. Natychmiast go zabił, ponieważ był pewien, że on zagryzł dziecko. Okazało się, że dziecko żyje, natomiast obok leży zagryziony wąż, który do tej kołyski chciał wejść. Pies został pochowany w studni i tam rozpoczął się kult, który nigdy nie został oficjalnie uznany przez Kościół, ale był bardzo popularny. Święty pies Guinefort był patronem dzieci - podkreślił mediewista w "OFF Czarku".
Z głową psa był przedstawiany św. Krzysztof, czyli patron kierowców. - Święty Krzysztof był psiogłowcem, czyli wyglądał jak człowiek, ale miał głowę psa i został, jak inni psiogłowcy, nawrócony przez apostoła Tomasza w Indiach - opowiadał prof. Skwierczyński.
Św. Wilgefortis nie chciała poganina. "Bóg przyszedł z pomocą"
Świętą została także Wilgefortis, przedstawiana zwykle ukrzyżowana i co - ciekawe - z brodą. - Była luzytanką, to teren dzisiejszej Portugalii. Była już chrześcijanką, ale ojciec poganin chciał ją wydać za poganina, a ona bardzo tego nie chciała. Bóg przyszedł z pomocą i dostała olbrzymiego owłosienia, w tym wielką brodę. Gdy ten poganin ją zobaczył, oczywiście już takiej narzeczonej nie chciał. Za karę ojciec kazał ją ukrzyżować - mówił rozmówca Cezarego Łasiczki.
Zresztą, jak wskazał mediewista, "owłosienie św. Wilgefortis nie jest jedynym owłosieniem, które dotknęło kobiety w nagrodę za wierność Chrystusowi". - Jest bardzo piękne przedstawienie w Muzeum Narodowym w Warszawie Wniebowzięcia Świętej Marii Magdaleny, która wygląda, jakby miała kostium narciarski, taki jednolity, ale zrobiony z futerka. Była piękna i wzbudzała pożądanie mężczyzn i ona poprosiła, żeby Bóg ją oszpecił, żeby jej wygląd nie nie powodował nieskromnych myśli. (...) Świętość można było osiągnąć naprawdę na bardzo różne sposoby - podsumował prof. Krzysztof Skwierczyński w TOK FM.
Źródło: TOK FM