Niemcy znów głosują. AfD nie ma szans w Berlinie? "Są dwie opcje"
W tych wyborach nie ma jednego faworyta. - To na pewno będzie bardzo emocjonujący wyścig. Berlinem na pewno będzie rządzić koalicja - stwierdziła dr Maria Skóra w TOK FM. Ekspertka z Instytutu Polityki Europejskiej podkreśliła, że ok. 20 proc wyborców wciąż jest niezdecydowanych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto ma szansę na wygraną w Berlinie?
- Dlaczego AfD nie cieszy się taką popularnością w Berlinie jak w Saksonii-Anhalt?
W najbliższą niedzielę Niemcy znów pójdą do urn. Tym razem głosować będą mieszkańcy Berlina oraz Meklemburgii-Pomorza Przedniego. Czy zwycięstwo Alternatywy dla Niemiec w Saksonii-Anhalt będzie miało wpływ na wynik w innych landach?
- W Berlinie sytuacja jest zgoła inna niż w pozostałych landach. To cecha samej stolicy i niemieckiego federalizmu - tak w audycji "Zapytam inaczej" wyjaśniła dr Maria Skóra z Instytutu Polityki Europejskiej w Berlinie. Prowadzi tam Die Linke - partia lewicowa. - Jest praktycznie łeb w łeb z CDU, zaraz za nimi znajduje się AfD z 18 proc., Zieloni i SPD - wyliczyła ekspertka.
Kto wygra w Berlinie? - Opcje są dwie. Albo powstanie lewicowo-zielona koalicja i Berlin będzie czerwono-zielony, albo dogadają się partie centrowe - stwierdziła dr Skóra. Centroprawica, czyli CDU, socjaldemokraci i Zieloni mogą zjednoczyć się przeciwko Die Linke, która to partia jest postrzegana za radykalną. - Przede wszystkim z powodu ich agendy dotyczącej mieszkalnictwa, tzn. znacjonalizowana zasobów mieszkaniowych - wyjaśniła gościni TOK FM.
Quiz: Co się działo w mijającym tygodniu? Quiz TOK FM dla śledzących newsy na bieżąco
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
Berlin to "niepodatny grunt" na narrację AfD
Z kolei Alternatywa dla Niemiec (AfD), ze swoim szowinizmem socjalnym, nie ma raczej szans na rządzenie Berlinem. - Ich narracja pada tu na niepodatny grunt. Migranci w Berlinie to 40 proc. - stwierdziła dr Skóra. Głównymi tematami w czasie berlińskich wyborów są kwestie takie jak dostępność mieszkań, koszty życia czy niefunkcjonująca infrastruktura, a nie migracja.
Dodatkowo - mimo spektakularnej wygranej AfD w Saksonii-Anhalt - zapora ogniowa nadal stoi. - Nikt nie chce współpracować z AfD - mówiła rozmówczyni Anny Piekutowskiej, przy czym przyznała, że wynik tej partii w Saksonii był "niesamowitą petardą komunikacyjną". - Pokazali, że potrafią; pokazali, że mogą - powiedziała dr Skóra.
Będzie zmiana kanclerza?
Ekspertka z Instytutu Polityki Europejskiej w Berlinie oceniła, że mimo bardzo niskich notowań, kanclerz Friedrich Merz z CDU raczej nie straci stanowiska. - Merz jest kanclerzem bardzo niepopularnym i zapracował sobie na tę ocenę u wyborców. Stracił bardzo wiele sympatii, opowiadając o tym, że stagnacja gospodarcza w Niemczech to jest wina leniwych Niemców, którzy nie pracują wystarczająco dużo i cały czas chodzą na zwolnienia lekarskie - przypomniała dr Maria Skóra. Merz stracił też u migrantów, gdy mówił, że tworzą problem w panoramie miasta.
- By zmienić kanclerza, musieliby być jacyś kandydaci - podkreśliła gościni TOK FM. I dodała, że
druga postać w CDU, były minister zdrowia Jens Spahn jest bohaterem różnego rodzaju skandali.
Źródło: TOK FM