,
Obserwuj
Świat

Donald Trump nie może być zadowolony. Stopy procentowe w USA rosną, a skutki tego odczujemy także u nas

Wojciech Kowalik
4 min. czytania
19.09.2026 09:47
Obserwuj nas na Google

To pierwsza podwyżka stóp procentowych w największej gospodarce świata od ponad trzech lat. Amerykański bank centralny - jak mówią ekonomiści - stanął pod ścianą wysokiej inflacji i musiał zdecydować się na taki krok. Narażając się prezydentowi Donaldowi Trumpowi, który od dawna krzyczał o obniżkach. A dostał podwyżkę, i to tuż przed wyborami do Kongresu, więc w portfele Amerykanów uderzą już nie tylko rekordowo drogie paliwa, ale i wyższe raty kredytów. W tej grze jest również umacniający się po decyzji Fedu dolar, a to zła wiadomość dla nas, bo oznacza jeszcze droższe paliwa - bo to w dolarach rozlicza się ropę naftową kupowaną do produkcji paliw.

Donald Trump
Donald Trump
fot. Matt Kelley/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Pierwszy raz od trzech lat rosną stopy procentowe w największej gospodarce świata;
  • Jak nowy prezes amerykańskiego banku centralnego usiłuje udowodnić swoją niezależność?
  • Dlaczego z decyzji, które podjął Fed będzie niezadowolony Donald Trump?
  • Jak decyzje zapadające w gabinetach bankierów centralnych za Atlantykiem, na końcu wpływają na nasze kieszenie?

Amerykański bank centralny został przyparty do muru przez inflację - mówią ekonomiści - bo to właśnie rosnące ceny, zwłaszcza paliw, napędzają inflację w Stanach Zjednoczonych. Amerykanie takich cen nie widzieli nigdy, na widok 6 dolarów za galon oleju napędowego przecierają oczy ze zdumienia. Choć akurat w USA dla szeregowych Amerykanów ważniejsze są ceny benzyny, te też rosną, choć do rekordów wszech czasów im jeszcze trochę brakuje. A że te drogie paliwa widać rozlewają się już na inne ceny w gospodarce, amerykański bank centralny musiał działać - i stąd decyzja o podwyżce stóp procentowych. Symboliczna, bo to pierwsza taka decyzja nowego szefa Fedu Kevina Warsha i test na niezależność najważniejszego banku centralnego świata.

Bo Donald Trump od dawna powtarza, że bank centralny powinien ciąć koszty kredytów i to jest jego recepta na dobrobyt Amerykanów. "Powinniśmy mieć najniższe stopy procentowe na świecie" - mówił jeszcze w lipcu. Na tym tle wytoczył zresztą najcięższe działa w wojnie przeciwko poprzedniemu prezesowi Fedu Jerome'owi Powellowi, który broniąc swojej niezależności nie chciał tańczyć ze stopami procentowymi tak, jak mu zagrał Donald Trump. Prezydent mu groził, obrażał i zarzucał niekompetencję. Na następcę Powella wybrał Kevina Warsha, który zapewniał, że nie chce być "marionetką Trumpa" i z jednej strony próbował to właśnie udowodnić podwyższając stopy procentowe, a z drugiej - był przy tym tak łagodny, jak tylko się da. Warsh nie chce prowadzić rynków za rękę, mówiąc jakie mogą być kolejne decyzje w sprawie stóp, ale rynki wiedzą swoje i obstawiają, że walka z inflacją będzie na tyle trudna, że Fed będzie musiał jeszcze stopy podwyższyć.

A to Trumpowi na pewno się nie spodoba. Po ostatniej decyzji napisał na swoim profilu wielkimi literami: "Obniżcie stopy procentowe dla Stanów Zjednoczonych Ameryki i to szybko", choć powstrzymał się od krytyki Kevina Warsha, którego zdanie w sprawie stóp procentowych wyglądało w ostatnich tygodniach jak sinusoida, bo raz okazywał się jastrzębiem, czyli zwolennikiem restrykcyjniejszej polityki pieniężnej, a raz - gołębiem, czyli widział politykę łagodniejszą. Ale ekonomiści mówią, że dla prezesa i całego Fedu podwyżka stóp w tej chwili to kwestia wiarygodności, mimo że dokonuje się tuż przed wyborami połówkowymi do Kongresu w Stanach Zjednoczonych.

Quiz: Co się działo w mijającym tygodniu? Quiz TOK FM dla śledzących newsy na bieżąco

Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!

Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.

Poprawnych odpowiedzi Zniżka
  • 100% -40%
  • 81-99% -30%
  • 61-80% -25%
  • 41-60% -20%
  • 0-40% -10%
  • Promocje nie łączą się.

    Progi nagród Strzałka rozwiń
    1/10 "Jesteśmy narodem, który może utracić terytorium, ale nigdy nie stracimy duszy" - w jakim kontekście Karol Nawrocki wypowiedział te słowa?

    To dla Trumpa poważne wyzwanie, bo - po pierwsze - Amerykanie już płacą za paliwa jak za zboże, a to nastrojów społecznych nie poprawia, a po drugie - dostaną kolejny cios akurat przed wyborami, bo zaczną płacić wyższe raty kredytów. I to być może nie ostatni raz. Bo choć Warsh na konferencji prasowej po posiedzeniu Fedu wił się jak piskorz pytany, czy możliwe są dalsze podwyżki, ekonomiści mówią, że chciałby zrobić najmniej jak się da, to rynki wiedzą swoje. I już widzą kolejną podwyżkę stóp procentowych, może nawet jeszcze w tym roku. A to jeszcze mocniej uderzyłoby w portfele amerykańskich kredytobiorców.

    Redakcja poleca

    Stopy procentowe w USA rosną, a skutki tego odczujemy także u nas

    Ale decyzje, które zapadają w zaciszu gabinetów amerykańskich bankierów centralnych, rezonują na cały świat. Po decyzji Fedu umocnił się dolar - bo w powiązanych z nim papierach bardziej opłaca się światowemu kapitałowi trzymać pieniądze, a mocniejszy dolar to zawsze zła wiadomość dla polskiego złotego. Bo właśnie w dolarach rozlicza się ropę naftową do produkcji paliw - gorący ostatnio temat - więc za tę ropę trzeba zapłacić więcej. Mocny dolar, to wyższy koszt importu w ogóle, także na przykład i tak drogiej kawy czy elektroniki. Stopy procentowe zresztą w USA są teraz wyższe niż w Polsce, a nie powinno tak być. Dlaczego?

    Bo co do zasady gospodarki rozwijające się, a taką wciąż jest Polska, powinny mieć wyższy koszt kapitału niż największa, najbardziej rozwinięta gospodarka na świecie, chociażby ze względu na wyższą premię za ryzyko, którą trzeba zapłacić płynącemu do nas światowemu kapitałowi. W dodatku stopy procentowe ostatnio podwyższył również Europejski Bank Centralny, a u nas tkwią bez zmian - i na zmiany się na razie nie zanosi - to perspektywy dla złotego na razie wydają się gorsze niż lepsze. Choć wciąż do polskiej waluty utrzymuje się w miarę dobry sentyment i mamy sporo krajowych czynników, które złotego trzymają: wciąż jest więc widziany jako w miarę silna i stabilna waluta. A i stopy procentowe u nas - wbrew temu, co mówi prezes NBP - mogą jednak wzrosnąć, jeśli inflacja dalej będzie się rozpędzać.

    Źródło: TOK FM