,
Obserwuj
Ludzie

Dlaczego Józef Piłsudski odszedł z Kościoła? "Krok strategiczny"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
5 min. czytania
13.09.2026 14:08
Obserwuj nas na Google

"Pożegnań z Kościołem nie 'wymyślili' (...) współcześni ludzie, buntujący się przeciwko katolickiemu nauczaniu i chcący w dziedzinie duchowości podążać własną ścieżką. W rzeczywistości apostazja jest właściwie tak samo wiekowa, jak istnienie Kościoła". Publikujemy fragment książki Angeliki Szelągowskiej-Mironiuk pt. "Księga wyjścia. Jak Polacy odchodzą z Kościoła?".

Józef Piłsudski pozuje do zdjęcia m.in. z ks. biskupem Władysławem Krynickim
Józef Piłsudski pozuje do zdjęcia m.in. z ks. biskupem Władysławem Krynickim
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Poniższy fragment pochodzi z książki autorstwa Angeliki Szelągowskiej-Mironiuk pt. "Księga wyjścia. Jak Polacy odchodzą z Kościoła?", która ukazała się 26 sierpnia 2026 roku nakładem Wydawnictwa WAM.

Czy apostazja to u nas nowość?

Niezaprzeczalnym faktem jest, że w ostatnich latach osób odchodzących z Kościoła przybywa - i nie chodzi tutaj wyłącznie o odejścia sformalizowane. Z racji tego, że niemal wszystko, co wiąże się z Kościołem katolickim, staje się również obiektem dyskusji światopoglądowych, temat apostazji stał się bardzo medialny - o pożegnaniach z Kościołem piszą publicyści, naukowcy, influencerzy (cóż - ja sama piszę przecież na ten temat książkę). Nie powinniśmy jednak ulec złudzeniu, w które wierzy część komentatorów, jakoby apostazja była nowym "wynalazkiem" i zjawiskiem, które występuje wyłącznie w naszych czasach. Owszem, powszechność rozstań z Kościołem jest jednym z wymiarów laicyzacji naszego społeczeństwa, która dzieje się obecnie bardzo szybko (dane pokazujące, jak wiele młodych osób uważa się za katolików, sugerują, że będzie ona jeszcze bardziej przyspieszała). Samo dokonanie apostazji stało się w ostatnich latach łatwiejsze, a życie po tym akcie niekoniecznie rewolucyjnie się zmienia - krzywe spojrzenia lokalnego proboszcza, nawet jeśli mają miejsce, nie powodują, że od osoby będącej ich adresatem odwraca się cała społeczność.

Pożegnań z Kościołem nie "wymyślili" jednak współcześni ludzie, buntujący się przeciwko katolickiemu nauczaniu i chcący w dziedzinie duchowości podążać własną ścieżką. W rzeczywistości apostazja jest właściwie tak samo wiekowa, jak istnienie Kościoła - choć oczywiście "przebiegała" ona zupełnie inaczej pośród pierwszych wspólnot chrześcijańskich, a inaczej wygląda dzisiaj. Niemniej już setki lat temu niektórzy nasi rodacy - i to znamienici oraz popularni! - decydowali się na pożegnanie z katolicyzmem.

Przykładem osoby, która de facto dokonała apostazji, może być marszałek Józef Piłsudski. Jego decyzja nie wynikała z porzucenia wiary w Boga lub niechęci wobec chrześcijaństwa - był to raczej krok strategiczny, związany z dążeniem do osobistego szczęścia. I tak, Marszałek Piłsudski, którego "silną rękę" i słowa o wspaniałym narodzie (wraz z późniejszą niecenzuralną częścią) gloryfikują również konserwatyści, na odejście od Kościoła katolickiego zdecydował się, by móc legalnie poślubić ukochaną kobietę: Marię Kroplewską, która już wcześniej była mężatką. Jego nowym wyznaniem stał się luteranizm - po wielu latach jednak Marszałek powrócił do wiary rzymskokatolickiej. Co ciekawe, poseł Andrzej Rozenek, członek nieistniejącego już Ruchu Palikota, swój zamiar dokonania apostazji ogłosił podczas konferencji prasowej mającej miejsce właśnie pod pomnikiem Marszałka. Robert Leszczyński, rzecznik Ruchu, tłumaczył, że wybór miejsca był nieprzypadkowy - Piłsudskiego określił on mianem "patrona polskich apostatów". Niektórzy publicyści podkreślają, że konwersja Marszałka nie była apostazją w takim sensie, jak rozumiemy ją dzisiaj. Jednak z katolickiego punktu widzenia zmiana wyznania na inne - nawet również chrześcijańskie - jest równoznaczna z dokonaniem apostazji, zerwaniem komunii z katolicką wspólnotą. Trudno byłoby rzecz jasna określić, na ile wspomnianemu przywódcy towarzyszyły duchowe rozterki. Możemy jednak z pewnością stwierdzić, że apostazja nie stanowiła absolutnego tabu również na długo przed pojawieniem się nowoczesnych mediów.

Istnieje też pewna historyczna legenda, według której polskim "królem apostatą" miał być Bolesław II Zapomniany. Podaje się, że był on związany z antychrześcijańską rebelią w Polsce i zginął na skutek skrytobójczego zamachu, w który uwikłani mieli być ludzie Kościoła. Nie wiemy, ile prawdy jest w tych pogłoskach - widoczne jest jednak, że kwestia przynależności religijnej polskich przywódców (zarówno średniowiecznych, jak i nowożytnych) nie była wcale tak oczywista, jak mogłoby się to wydawać. Sprawowanie władzy nie musiało oznaczać wyznaniowo-duchowej niezmienności, a to, co wydaje się nam trendem charakterystycznym dla współczesności, wcale nie stanowi "wynalazku" dzisiejszych czasów. W zależności od epoki i sytuacji społeczno-politycznej oraz wspomnianego wcześniej postrzegania Kościoła akt odejścia od wiary miewał różne konotacje. W pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że w przedwojennej rzeczywistości wystąpienie z Kościoła oznaczało grzech i pobłądzenie - ogół społeczeństwa był religijny, a rok liturgiczny - obok rytmu prac gospodarskich - porządkował życie społeczne. Przynależność do wspólnoty - np. wiejskiej gromady - wymagała przestrzegania wspólnych zasad i podlegania tym samym autorytetom (a rolę autorytetu reprezentował często wiejski proboszcz). W czasach powojennych, w okresie PRL, "wyjście" z Kościoła było postrzegane jako akt polityczny, bratanie się z władzą ludową czy wręcz wyraz komunistycznych sympatii. Kościół był w społecznym odbiorze "schronem" dla opozycji - opowiedzenie się przeciwko niemu sugerowało zbliżanie się do doktryny socjalistycznej. Niechęć do Kościoła bywała więc traktowana jako postawa antypolska, a wspólnota katolicka miała ogólnie dobry PR nawet wśród niewierzących krytyków władz PRL. Jednym z lepiej rozpoznawanych "odstępców" od wiary w polskiej kulturze jest postać Jasińskiego z serialu Dom. Bohater ten, zakochany w socjalizmie, ochoczo powtarza, jakoby religia miała stanowić opium dla ludu, i lekceważąco odnosi się do głębokiej religijności pani Talarowej. Ten nieco karykaturalny portret w pewnym stopniu ukazuje, z czym wielu Polakom w latach 70. czy 80. kojarzyła się postawa nieprzychylna Kościołowi - oczywiście z "romansem"’ z socjalizmem. Zręby tego rodzaju myślenia wciąż są obecne w naszym społeczeństwie - osoby krytykujące Kościół (nawet w sposób delikatny, bez zamiaru opuszczania go) bywają - zwłaszcza w przestrzeni internetowej - określane mianem "komuchów" czy "ubeków". Pewne historyczne zaszłości nadal pracują w tkance współczesnej Polski.

Redakcja poleca

Obecnie apostazja bywa natomiast odbierana jako wyraz wewnętrznego poszukiwania, które oczywiście bywa różnie wartościowane. Jesteśmy dziś bardziej skłonni do myślenia indywidualistycznego - odejście z Kościoła staje się osobistym wyborem, elementem realizacji samego siebie, dążeniem do spójności. Religię lub jej brak coraz częściej postrzegamy jako sprawę osobistą, przynależną do sfery prywatnej - osoba robiąca apostazję może budzić podziw lub wrogość, ale ogólnie przyjmujemy, że prawo to przysługuje każdemu z nas. Uwaga mieszkańców tzw. Zachodu jest skierowana w stronę praw jednostki, a nie całej grupy wyznaniowej - łatwiej jest nam zrozumieć, jak i dlaczego instytucja (w tym Kościół czy związek wyznaniowy) może naruszać prawa pojedynczego człowieka, niż dlaczego wspólnota miałaby "cierpieć" z powodu odejścia któregoś z członków.

Powody, dla których współcześni Polacy decydują się na apostazję, są zapewne inne od tych kluczowych dla ludzi żyjących przed wiekami. Dziś ktoś, kto chce poślubić osobę, która była już w związku małżeńskim, nie musi zmieniać wyznania - może zdecydować się po prostu na zawarcie związku cywilnego. Wśród polityków z kolei mamy dzisiaj zarówno osoby określające się jako katolicy, jak i zadeklarowanych ateistów - trudno wyobrazić sobie głębszy sens dokonywania dziś w Polsce apostazji z powodów politycznych. Nadal jednak rozstanie z Kościołem bywa dla człowieka życiowym przełomem i decyzją, która wpływa na wiele obszarów jego funkcjonowania.

Posłuchaj: