"Jesteśmy narodem ignorantów". Generał Bąk nie owija w bawełnę. "Głupota"
Seria rosyjskich ataków hybrydowych, do której doszło w ciągu ostatniego tygodnia, na nowo ożywiła dyskusję na temat poziomu przygotowania Polaków na czarny scenariusz. Gen. Tomasz Bąk, komentując postawę części współobywateli, nie gryzł się w język. - W każdej chwili tych dronów na niebie może pojawić się i tysiąc - podkreślał gość TOK FM.
Z tego artykułu dowiesz się:
- czego dotyczyło piątkowe spotkanie prezydenta, szefa MON i szefa Sztabu Generalnego WP;
- z jakiego rodzaju atakami ze strony Rosji mieliśmy do czynienia w ostatnich dniach;
- jak część obywateli zareagowała na syreny alarmowe i alerty RCB;
- jak postawę społeczeństwa w obliczu zagrożenia komwntował gen. Tomasz Bąk.
W piątek prezydent Karol Nawrocki spotkał się z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem oraz szefem Sztabu Generalnego WP gen. Wiesławem Kukułą. "Rozmowa dotyczyła oceny bieżącej sytuacji bezpieczeństwa, działań podejmowanych w związku z ostatnimi wydarzeniami przy polskiej granicy oraz planów i ocen NATO" - podała KPRP. Mowa o uderzeniach rosyjskich dronów w lokomotywę pociągu relacji Kijów-Warszawa i stację benzynową w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, dronie zlokalizowanym w rejonie miejscowości Rusinowo w Zachodniopomorskiem oraz kolejnym, który uderzył w czwartek 3-4 km od naszej granicy.
W czwartek tuż po ostatnim z wymienionych ataków premier Donald Tusk przemawiał w Sejmie, ostrzegając, że najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższych kilka miesięcy zakłada "poważne zdarzenia" i wymaga od wszystkich "mentalnej gotowości do zdania trudnych egzaminów".
Gość "TOK360" gen. Tomasz Bąk przewiduje, że nie będzie to ostatnie spotkanie w podobnym gronie. - Na to wskazuje rozwój sytuacji i eskalacja działań rosyjskich przeciwko Ukrainie, ale również przeciwko państwom UE, przeciwko państwom natowskim w tym głównie Polski. Prezydent, premier, i - w jego imieniu - minister obrony narodowej to najważniejsze osoby decydujące o bezpieczeństwie państwa. Oni podejmują główne decyzje, muszą śledzić sytuację na bieżąco i wymieniać się szybko i skutecznie informacjami, które posiadają - mówił były dowódca 21. Brygady Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie.
Gen. Bąk wzywa do "odrobienia lekcji" z procedur. "Czas najwyższy"
W związku z wydarzeniami z czwartku, mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego usłyszeli syreny i otrzymali alerty RCB. Niektórzy w rozmowie z TOK FM przyznawali, że zaczęli je wyciszać, innych denerwuje to, że nic z nich nie wynika. Również niektóre szkoły postanowiły zignorować ostrzeżenie i nie ewakuować uczniów.
Zdaniem gen. Bąka rząd dobrze wywiązał się z obowiązku, którym było poinformowanie społeczeństwa, jak zachować się w sytuacji potencjalnego zagrożenia. Problem w tym, że obywatele z tej wiedzy nie korzystają. - Jesteśmy narodem ignorantów i póki coś poważniejszego się nie wydarzy, do tych materiałów ("Poradnika Bezpieczeństwa" - red.) nie zaglądamy. Jesteśmy leniwymi uczniami, którzy nie lubią odrabiać lekcji, a to już jest najwyższy czas. Wczoraj słuchałem wypowiedzi ludzi, którzy twierdzą, że dron na pewno do nich nie doleci - to jest głupota. W każdej chwili tych dronów na niebie może pojawić się i tysiąc - komentował wojskowy w rozmowie z Filipem Kukuszem.
Jak podkreślił były dowódca 21. Brygady Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie, mogliśmy spodziewać się takiego rozwoju wydarzeń. - Czy naprawdę potrzebowaliśmy aż czterech i pół roku, żeby zrozumieć, że bomby będą wybuchać przy samym przejściu granicznym albo wzdłuż linii granicznej? To ważne, abyśmy zrozumieli, w jak bardzo poważnej sytuacji się znajdujemy. Oczywiście nie chodzi o to, żeby popadać w totalny strach i przerażenie, ale o to, żeby dopiąć na ostatni guzik znajomość procedur i sposób spokojnego, ale zdecydowanego i skutecznego zachowania się w takich sytuacjach. A te, z tego co obserwujemy i przewidujemy, będą pojawiać się częściej - zaznaczył gen. Tomasz Bąk w rozmowie w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP