Powieść, która pokazuje "moc". "Bóg okazał się skur****", ale ja go uratowałem"
- Bóg pływał w oceanie, ale zaczął tonąć. Ja go uratowałem, ale okazał się skur***m. Musiałem go zastąpić, ale co Ty o tym sądzisz? - to najkrótsze podsumowanie powieści "Usta-usta" A. Wilsona. Lekkiej, krótkiej i niesłychanie poważnej - mówił w "Dłuższej rozmowie" Jakub Janiszewski.
Wierzycie w Boga? Pewnie, że wierzycie, nawet jeśli wydaje się Wam inaczej. Świat jest hierarchiczny, komuś, kto może więcej, zawsze przypisuje się cechy, których nie posiada jako istota ludzka. I dalej, nie chodzi nawet o same pieniądze, ale chodzi o to, że ktoś może się nimi posłużyć. Chodzi o moc. I ta boska moc jest tematem książki, o której rozmawiamy.
"Usta-usta” powieść kanadyjsko-amerykańskiego pisarza Antoine’a Wilson’a opisuje właśnie to: zachwyt nad mocą, nad sprawczością, nad działaniem i wpływaniem na rzeczywistość.
Paradoksalnie bohater, który jest najbardziej jego mocą urzeczony, próbuje nas tu przekonać, że jego życie, kariera i pieniądze, które ostatecznie zdobył, przyszły same, przypadkiem. Ale czy nie jest to dyżurna śpiewka wszystkich sławnych i bogatych, którzy snują swoje biogramy w rozwlekłych, nieodmiennie banalnych wywiadach w kolorowych magazynach?
Magazynach, których niby mniej, ale ich logika stała się wszechobecna, wylały się ze swoich okładek i wysyciły swoją logiką wszystko dookoła, nakazując wszem i wobec, by wszyscy udawali gwiazdy, nawet jeśli mają tylko jednego followersa i jest nim ich stalker.
Źródło: TOK FM