Skrócenie czasu pracy nie wszystkim się podoba. "To czysty fenomen statystyczny"
- Komu podoba się krótszy czas pracy, którego możliwości wprowadzenia testuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej? Ano, według badania Fundacji Stocznia, ponad połowie zatrudnionych oraz niemal równo połowie całego społeczeństwa. A komu się nie podoba? To jest chyba ciekawsze - zastanawia się w "Dłuższej rozmowie" Jakub Janiszewski.
Według mojego dzisiejszego rozmówcy nie podoba się głównie tym, którzy wiedzą, że ten numer w ich firmach nie przejdzie. Nie przejdzie, bo w gruncie rzeczy branż, w których to skrócenie dnia pracy da się łatwo i bez większych wysiłków przeprowadzić jest mało.
Istnieje za to całe mrowie rozmaitej maści usług (choć nie tylko), w których skrócenie czasu pracy o ustawową godzinę czy dwie dziennie byłoby super trudne, bez ograniczenia czasu pracy całego zakładu, albo bez podnoszenia zatrudnienia. I tu dyskusja się kończy.
Koniec tej dyskusji wyznacza w dużej mierze demografia i rosnący niedobór przysłowiowych rąk do pracy. Ograniczanie czasu pracy w takiej sytuacji jest nie tylko bardzo trudne, może być po prostu niewykonalne.
A co z biednymi Polakami, którzy przepracowani patrzyli na Zachód, co to nieodmiennie w statystyki miał lepsze. Ano nigdy ich tak naprawdę nie było, opowieść o tym, że pracujemy najwięcej w Europie to czysty fenomen statystyczny, a nie dowód na jakąś kulturową skłonność do żyłowania lokalnych zatrudnionych przez rozmaitych "Januszy biznesu".
Ale chwyciło, bo łatwo budować popularność na urojonych krzywdach. Czego dowodem notowania wielu polskich partii, choć niekoniecznie lewicowych. Może i temu fenomenowi mogłaby się przyjrzeć minister Agnieszka DziemIanowicz-Bąk.
Źródło: TOK FM