,
Obserwuj
Ludzie

Pestycydy w żywności. "Ograniczenie ich stosowania jest w interesie rolników"

5 min. czytania
14.04.2024 13:04
Pestycydy, używane w rolnictwie do walki ze szkodnikami i chorobami roślin, na długo pozostają w glebie, wodzie i powietrzu. Wykrywane są nawet we włosach ludzkich, a ich stosowanie drastycznie zubaża populację pszczół. - Istniejące zakazy są niewystarczające i często omijane - alarmuje Krzysztof Cibor z Greenpeace Polska. Europa chce zaostrzać przepisy, rolnicy protestują. Jak kontrolowana jest żywność, która trafia na nasze stoły?
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

"Wycofanie partii kaszy jaglanej ze względu na wykrycie pozostałości pestycydu", "W kukurydzy, stwierdzono niedozwoloną obecność środka ochrony roślin" - tak brzmią ostrzeżenia Głównego Inspektora Sanitarnego, po których następuje usunięcie produktu ze sprzedaży. I choć częściej komunikaty GIS dotyczą wykrycia salmonelli, drobin plastiku i metalu oraz niezgłoszonych na etykiecie alergenów, to niektóre z nich wskazują, że w żywności dostępnej w sklepach znajdują się także pozostałości pestycydów.

To efekt stosowania w rolnictwie środków ochrony roślin, które mają pomóc w zwalczaniu chorób, szkodników i chwastów podczas upraw. Dzięki nim plony są wyższe, a płody bardziej dorodne. Jednak użyte środki chemiczne nie znikają. Ich resztki wykrywane są m.in. w żywności.

- Ostrzeżenia publiczne publikowane są, gdy produkt może stanowić zagrożenia dla zdrowia konsumentów - wyjaśnia tokfm.pl Szymon Cienki, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS). Zostają wydane, gdy eksperci potwierdzą, że może stanowić ryzyko dla zdrowia, nadal znajduje się w obrocie, a do tego można zidentyfikować konkretną, zakwestionowaną partię.

Jak informuje rzecznik GIS, odpowiedzialność za bezpieczeństwo żywności spoczywa na producencie i każdym, kto zajmuje się wprowadzaniem jej na rynek.

- Przepisy prawa żywnościowego określają wymagania z zakresu bezpieczeństwa żywności, to znaczy wymagania zdrowotne, które żywność musi spełniać oraz wymagania higieniczne, które muszą być spełniane zarówno na etapie produkcji, jak i na etapie sprzedaży – Szymon Cienki wskazuje przy tym, że istnieje szereg przepisów krajowych i unijnych, które regulują odpowiedzialność producentów i podmiotów, wprowadzających produkt na rynek, a rozpoczęcie ich działalności poprzedza rejestracja tzw. zakładu i uzyskanie decyzji zatwierdzającej.

Z kolei kontrolą, czy wprowadzana żywność w Polsce spełnia normy, zajmuje się Państwowa Inspekcja Sanitarna. To ona na podstawie rocznych, ramowych planów bada próbki żywności, podejmuje też kontrole interwencyjne za każdym razem gdy do jej terenowych oddziałów (powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych) dotrą zgłoszenia czy zastrzeżenia.

Zakwestionowany produkt jest wówczas wycofywany z obrotu na koszt producenta. Przeprowadzana jest także kontrola urzędowa u danego sprzedawcy lub w zakładzie produkcyjnym, a w przypadku potwierdzenia nieprawidłowości, przedsiębiorca ponosi odpowiedzialność karną lub pieniężną.

Jak informuje rzecznik GIS, zarówno Polska jak i inne kraje członkowskie co rok raportują wyniki monitoringu pestycydów do Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Dane z bieżących oraz poprzednich lat stanowią dla EFSA źródło informacji do szacowania narażenia konsumentów na poziomie UE na pozostałości pestycydów pobranych z dietą.

Na ich podstawie mogą być podejmowane działania i zaostrzane przepisy dotyczące m.in. stosowania pestycydów w produkcji żywności.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

 

Długofalowe skutki stosowania pestycydów. Dla ludzi i… pszczół

 

Masowe stosowanie środków ochrony roślin doprowadza do występowania oraz pogłębiania się już istniejących problemów, jakie obserwujemy w przyrodzie.

- Zanieczyszczają wodę i glebę, a także zatruwają owady zapylające, bezpośrednio przyczyniając się do ich znikania. Są badania pokazujące, że w niektórych miejscach w Europie w ciągu zaledwie ostatnich 30 lat populacja owadów zapylających zmniejszyła się o trzy czwarte. - mówi w rozmowie z Tokfm.pl Krzysztof Cibor, szef działu kampanii w Greenpeace Polska. Ekspert zwraca uwagę, że nieczęsto pamięta się o tym, że ich istnienie jest kluczowe dla produkcji żywności. - Owady zapylają 80 proc. gatunków roślin, którymi się żywimy – informuje. - Istniejące obecnie zakazy są niewystarczające oraz niestety często omijane przez przedsiębiorców rolnych.

Kilka lat temu Greenpeace przeprowadziło badania w ramach akcji "Adoptuj pszczołę", którego wyniki pokazały, że w kwiatach uprawnianego w Polsce rzepaku występują zabójcze dla zapylaczy pestycydy. Chodziło o preparaty, których stosowanie jest w ogóle zakazane w Unii Europejskiej.

Environmental Working Group, amerykańska organizacja non-profit specjalizująca się w badaniach substancji zanieczyszczających środowisko w tym wodę pitną i żywność, opublikowała najnowszą tzw. brudną dwunastkę (Dirty Dozen). To lista owoców i warzyw zawierających największe stężenia pestycydów. W czołówce znajdują się truskawki, szpinak, jarmuż, kapusta włoska, winogrona, brzoskwinie, gruszki, nektarynki i jabłka. Tegoroczną listę zamyka papryka czerwona i ostra, wiśnie, jagody i fasolka szparagowa. Wszystko to są produkty, które jadamy na co dzień także w Polsce.

- Niestety owoce i warzywa produkowane w UE także nie są wolne od pestycydów – potwierdza Krzysztof Cibor. - Jeżeli nie ograniczymy stanowczo zużycia pestycydów, zagrożone będzie nie tylko nasze bezpieczeństwo żywnościowe, ale również zdrowie. Przedstawiciel Greenpeace zwraca uwagę, że coraz więcej badań naukowych dowodzi istnienie silnego związku między stosowaniem pestycydów a zachorowalnością na choroby nowotworowe, czy chorobę Parkinsona.

Pestycydy nie występują jedynie w żywności. Stosowanie środków ochrony roślin w rolnictwie powoduje, że ich pozostałości są obecne w glebie, wodzie, w powietrzu, na placach zabaw, na których bawią się nasze dzieci. Zostały odkryte nawet w ludzkich włosach.

Raport opublikowany przez UNICEF badający m.in. wpływ środowiska na dobrostan dzieci ujawnił, że Polska znajduje się czołówce państw, w których dzieci są narażone na kontakt z pozostałościami pestycydów. O ile w najbogatszych krajach Europy, co dwudzieste dziecko mieszka na obszarach o wysokim ryzyku zanieczyszczenia pestycydami, w naszym kraju takie niebezpieczeństwo dotyka już co dziesiąte dziecko.

 

Europa i rządy państw członkowskich bezsilne wobec protestów

 

Jak pisaliśmy na tokfm.pl w lutym tego roku, Przewodnicząca Komisji Europejskiej (KE) Ursula von der Leyen ogłosiła podczas jednej z debat w europarlamencie, że KE wycofuje projekt zakładający ograniczenie stosowania pestycydów w rolnictwie w UE. To reakcja na protesty rolników, które przetaczają się obecnie przez państwa unijne.

Rolnicy wygrali. KE wycofuje projekt ograniczający stosowanie pestycydów

Szef polskiego oddziału Greenpeace zauważa, że skutkiem protestów jest rezygnacja KE z rozporządzenia, które miało służyć ograniczeniu stosowania szkodliwych pestycydów o połowę. Tymczasem według niego działania powinny iść w odwrotnym kierunku.

- Bardzo ważne jest drastyczne ograniczenie stosowania pestycydów, szczególnie tych szkodliwych nie tylko dla ludzi, ale również dla owadów zapylających, które stanowią podstawę piramidy życia – przekonuje przedstawiciel Greanpeace. - Regulacje są gotowe - to między innymi rozporządzenie UE o zrównoważonym stosowaniu pestycydów oraz unijne prawo o odbudowie zasobów przyrodniczych, które wiele miejsca poświęca zapylaczom. Niestety obydwa akty prawne nie weszły w życie, przez opór lobby agrochemicznego, któremu uległ również polski rząd - najpierw Morawieckiego, a obecnie Tuska. - wylicza ekspert. - Oczekujemy, że to nieodpowiedzialne blokowanie, ważnych dla przyrody i dla nas wszystkich przepisów, zakończy się jak najszybciej.

Z jednej strony koalicja "Ratujmy Pszczoły i Rolników" (Save Bees and Farmers ), do której należy Greenpeace, składa do UE petycję podpisaną przez 1,2 mln Europejczyków w sprawie redukcji stosowania chemicznych środków ochrony roślin i wycofania syntetycznych pestycydów. Z drugiej ta sama Europa ugina się pod naciskiem rolników i ustępuje z wprowadzeniem bardziej restrykcyjnych przepisów. Krzysztof Cibor jest jednak zdania, że wyjdziemy z tego impasu i mogą przyczynić się do tego sami rolnicy.

- Ograniczenie stosowania pestycydów jest przede wszystkim w interesie rolników. Pestycydy są główną przyczyną zamierania zapylaczy, od których uzależnione jest ponad 4000 odmian owoców i warzyw - zauważa ekspert. Jego zdaniem to producenci pestycydów skłaniają rolników od ich stosowania, chociaż dostępne są także inne, nieinwazyjne dla przyrody metody ochrony roślin.

Praca pszczół, tylko w najważniejszych uprawach, jest wyceniana globalnie na 265 miliardów euro rocznie. Są to pieniądze zaoszczędzane dzięki owadom, bez których zagrożone będzie bezpieczeństwo żywnościowe nie tylko naszego kraju, czy Europy, ale całego świata.

- To nie jest tak, że wszyscy rolnicy są przeciwko ograniczeniu stosowania chemicznych środków. Pośród ponad miliona mieszkanek i mieszkańców UE, którzy podpisali petycję "Ratujmy Pszczoły i Rolników" było również wielu rolników. Porozumienie jest możliwe, bo ochrona przyrody to również, a może przede wszystkim, wzmacnianie rolnictwa.

Źródła:

  • https://www.gov.pl/web/gis/ostrzezenia
  • https://www.unicef.org/eu/reports/report-state-children-european-union
  • https://www.gov.pl/web/gis/raport-naukowy-efsa-prioritisation-of-pesticides-and-target-organ-systems-for-dietary-cumulative-risk-assessment-based-on-the-2019-2021-monitoring-cycle
  • https://pl.boell.org/pl/atlas-pestycydow-2024
  • https://www.ewg.org/foodnews/dirty-dozen.php