,
Obserwuj
Nauka

"Uwaga na latające psy". Wirus Nipah przeniknie do Europy?

5 min. czytania
29.01.2026 20:02

Pierwsze objawy zarażenia wirusem Nipah przypominają grypę. - To wysoka gorączka, silny ból głowy i ból mięśni. Czasami pojawiają się duszności i inne objawy ze strony układu oddechowego oraz wymioty - wylicza w rozmowie z tokfm.pl prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska. Czy grozi nam kolejna pandemia?

Szpital (zdjęcie ilustracyjne)
Szpital (zdjęcie ilustracyjne)
fot. East News
  • Wirus Nipah pojawił się w Indiach, a na niektóre lotniska w Azji wróciły kontrole; 
  • "To jeden z paramyksowirusów - podobnie jak wirus odry - uznawany przez WHO za jeden z najgroźniejszych patogenów o potencjale wywołania poważnych epidemii" - mówi tokfm.pl prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska. 
  • Ekspertka odpowiada na pytania: jakie są objawy zakażenia, jakie zalecenia, a także - czy grozi nam kolejna pandemia. 

Coraz więcej mówi się o wirusie Nipah, który ostatnio pojawił się w Indiach. Dziennik "The Independent" przekazał, że - po wykryciu ogniska zakażeń w Bengalu Zachodnim - Tajlandia, Nepal i Tajwan przywróciły na lotniskach kontrole sanitarne, jakie stosowano podczas pandemii COVID-19.

Co wiemy o wirusie Nipah?

- Wirus Nipah to jeden z paramyksowirusów - podobnie jak wirus odry - uznawany przez WHO za jeden z najgroźniejszych patogenów o potencjale wywołania poważnych epidemii. Zaliczany jest do tej samej grupy, co wirusy gorączek krwotocznych, jak np. wirus Ebola - mówi tokfm.pl prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Ekspertka zaznacza, że wirus ten "cechuje się bardzo wysoką śmiertelnością - od 40 do 75 proc., a nawet 100 proc., w zależności od jakości opieki i czasu rozpoznania". - Niestety, obecnie nie ma ani profilaktyki, ani skutecznego sposobu leczenia go. Jest tylko objawowe - dodaje. 

Wirus Nipah. Grozi nam kolejna pandemia?

Prof. Szuster-Ciesielka zastrzega jednak, że nie jest to wirus, który szybko transmituje, dlatego - przynajmniej na razie - Światowa Organizacja Zdrowia nie mówi o zagrożeniu pandemią. Dodatkowo, jak podkreśla nasza rozmówczyni, ognisko w Indiach jest póki co niewielkie (to kilka potwierdzonych przypadków, część wśród personelu medycznego).

Mimo wszystko sam wirus ma cechy, które budzą niepokój epidemiologów. - To wirus RNA, a więc z kwasem nukleinowym, z którym wiążą się liczniejsze i częściej występujące mutacje. Być może pojawi się więc taka, która sprawi, że wirus będzie się lepiej adaptował do człowieka - tłumaczy prof. Szuster-Ciesielska. Jednocześnie zastrzega: "WHO trzyma rękę na pulsie i wszystkie przypadki są teraz bardzo szczegółowo monitorowane". 

Wirus Nipah. "Uwaga na latające psy"

Nipah przenosi się drogą kropelkową, ale nie ma dowodów, by szerzył się drogą aerozolową na duże odległości - jak wirusy grypy czy SARS-CoV-2. 

- Najczęściej do zakażeń dochodzi w bardzo bliskich i intensywnych kontaktach, drogą oddechową, z osobą zainfekowaną albo poprzez kontakt z jej wydzielinami i wydalinami. Czytaj: albo rodzinne, albo w szpitalach. Ostatnie przypadki mówią o dwóch pielęgniarkach, które zakaziły się od chorych - wskazuje prof. Szuster-Ciesielska. 

Co do zasady - jak dodaje - wirus Nipah przenoszony jest przez duże owocożerne nietoperze z rodzaju Pteropus, nazywane latającymi psami, lisami lub rudawkami. To jedne z największych nietoperzy na świecie - rudawka wielka waży około kilograma. Występują w strefie tropikalnej i subtropikalnej Australii, Afryki, Azji i Oceanii - w Europie nie sposób ich uświadczyć. Wydalają wirusa ze śliną, moczem i kałem.

- Zakazić można się bezpośrednio od nietoperza, np. spożywając produkty, które zostały zanieczyszczone jego moczem, jak sok z palmy daktylowej i nadgryziony owoc. Choć jest też możliwość zakażenia pośrednio przez zwierzęta gospodarskie, głównie świnie. Typowy objaw u świń to kaszel przypominający szczekanie. Ale chorować mogą także psy, koty, konie, owce i kozy - dopowiada ekspertka UMCS w Lublinie. 

Zastrzega przy tym, że nietoperze owocożerne przenoszą również innego wirusa z tej samej grupy -wirusach Hendra, który też jest bardzo niebezpieczny, bo śmiertelność w jego przypadku wynosi 45 proc. - Urbanizacja i zagęszczenie populacji powodują, że kontakt z nietoperzami jest częstszy i bardziej ryzykowny - tłumaczy ekspertka.

Wirus Nipah. Jakie są objawy?

Pierwsze objawy zarażenia wirusem Nipah przypominają grypę. - To wysoka gorączka, silny ból głowy i ból mięśni. Czasami pojawiają się duszności i inne objawy ze strony układu oddechowego oraz wymioty - wylicza prof. Szuster-Ciesielska.

U wielu chorych rozwija się też ostre zapalenie mózgu, którego konsekwencjami są: zaburzenia świadomości, dezorientacja, senność i drgawki. - Od momentu pojawienia się objawów neurologicznych śpiączka i zgon następują bardzo szybko, bo w ciągu 24-48 godzin - uzupełnia nasza rozmówczyni. 

Prof. Szuster-Ciesielska informuje, że trwają intensywne prace nad szczepionką przeciwko temu wirusowi. - Najbardziej zaawansowana jest szczepionka wektorowa na bazie adenowirusa, czyli na tej samej platformie, która była stosowana przy koronawirusie SARS CoV-2 - wskazuje. I podaje, że wyniki drugiej fazy badań klinicznych tej szczepionki pokazały, że "bezpieczeństwo i skuteczność są ".

 - Tyle, że badania kliniczne są utrudnione. Bo kiedy testowana była np. szczepionka przeciwko  SARS CoV-2, to mieliśmy dużo zakażeń. Z kolei w przypadku wirusa Nipah nie można przewidzieć, kiedy pojawi się zakażenie. Co więcej - to zakażenia od kilku do kilkudziesięciu osób - wyjaśnia nasza rozmówczyni. 

Mimo to - jak dodaje - już zaczęła się interwencyjna produkcja szczepionek, które być może zostaną wprowadzone wcześniej niż zalecają to regulacje. - Sprawa jest wyjątkowa, ale wysoka śmiertelność wirusa i jego rozpowszechniania wśród ludzi może wskazywać na konieczność interwencyjnego zastosowania szczepionki - podkreśla Szuster-Ciesielska. 

Od momentu wykrycia wirusa - w 1999 roku - opisano dotychczas 800 przypadków potwierdzonych zakażeń i 200 zgonów z powodu zakażenia Nipah. Pierwszą epidemię odnotowano w roku 1999 wśród hodowców świń w Malezji, dokładnie w pobliżu wsi Kampung Sungai Nipah, stąd też nazwa wirusa. Początkowo lekarze myśleli, że chodzi o japońskie zapalenie mózgu - chorobę, którą wywołują arbowirusy, a przenoszą przez komary (i na którą istnieje szczepionka).

Wirus Nipah przeniknie do Europy?  

Jak podaje WHO, pierwsza epidemia w Bangladeszu miała miejsce w roku 2001, a kolejne pojawiały się niemal co roku. Od czasu do czasu choroba nawiedzała też wschodnie obszary Indii. Wirusa wykrywano u nietoperzy między innymi w Tajlandii i Kambodży, ale także w Indonezji, na Filipinach, Madagaskarze czy w Ghanie.

Jak się chronić przed wirusem Nipah? W ocenie ekspertki przede wszystkim dla turystów odwiedzających tamte rejony musi być publicznie podana informacja o tym, że takie ognisko w ogóle się pojawiło. - Apeluję też do turystów o zachowanie szczególnej ostrożności, w tym dokładne mycie owoców przed spożyciem, regularne mycie rąk wodą z mydłem, picie wyłącznie przegotowanej lub odkażonej chemicznie wody, a także noszenie maseczek - wylicza. 

Specjaliści przestrzegają również przed jedzeniem nieumytych lub nadgryzionych owoców, które spadły z drzewa, a także kontaktami z nietoperzami i innymi zwierzętami, zwłaszcza chorymi lub padłymi, oraz ich wydzielinami.

Prof. Szuster-Ciesielka radzi też, by podchodzić do informacji o wirusie "spokojnie". - Nie ma powodu, żeby odradzać turystom wyjazd w te rejony. Trzeba tylko zwracać uwagę na realne zagrożenia, jakie występuje ze strony wirusa, w tym kontakty ze zwierzętami. A to dlatego, że to nie tylko nietoperze mogą być pośrednikami - zastrzega. 

Na koniec podkreśla, że "nie jest to wirus, który się roznosi pandemiczne i który przeniknie do Europy". - Jeśli się ewentualnie pojawi, to będą to wyłącznie przypadki zawleczone - podsumowuje w rozmowie z tokfm.pl.  

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca