,
Obserwuj
Polityka

Bodnar o kulisach swojej dymisji. "Chyba na tym polega polityka"

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
3 min. czytania
19.08.2025 13:21

Słowa o mojej delikatności były przypinaniem mi łatki, której nie mam. Rozumiem, że chodziło o uzasadnienie decyzji premiera i pokazanie, że przyjdzie po mnie ktoś, kto będzie "łamał kości" - powiedział były szef MS Adam Bodnar w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
  • Bodnar tłumaczył, że decyzja o jego odwołaniu była elementem szerszej rekonstrukcji rządu, obejmującej osoby "symbolizujące zmiany ostatnich miesięcy". "Zdaję sobie sprawę, że w polityce pewne istotne ruchy czy decyzje zapadają w wąskim gronie" - powiedział były minister sprawiedliwości;
  • Jako główne przesłanki decyzji premiera Bodnar wskazał oczekiwania wobec prokuratury w kontekście rozliczeń, kwestie wizerunkowe oraz przygotowania na polityczne "starcie";
  • Senator KO przekazał, że przygotował projekt rozdziału funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego (pozytywnie zaopiniowany przez Komisję Wenecką), ale jego wdrożenie zostało odłożone na czas po wyborach.

Senator KO, były prokurator generalny i minister sprawiedliwości, w przeszłości Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar był pytany o to, kiedy dowiedział się o pożegnaniu z resortem sprawiedliwości i czy był jedną z ostatnich osób, które o wszystkim się dowiedziały.

"Nie wiem, czy byłem jedną z ostatnich osób. Niektórzy na pewno wiedzieli. Trwały przecież poszukiwania kandydatów. Natomiast wygląda na to, że po weekendzie (19-20 lipca) została podjęta decyzja, iż jeżeli rekonstrukcja ma mieć poważny charakter, to musi sięgnąć także osób, które symbolizują zmiany z ostatnich miesięcy" - stwierdził.

Bodnar nie wiedział, że zostanie zastąpiony. "Nie odbieram tego w kategoriach osobistych"

Dopytywany czy wszystko odbyło się za jego plecami, odpowiedział: "Chyba na tym polega polityka". Jednocześnie podkreślił, że zdaję sobie sprawę, że w polityce pewne istotne ruchy czy decyzje zapadają w wąskim gronie i są uzgadniane tak, aby inni o nich wcześniej nie wiedzieli.

Zapytany jakimi przesłankami kierował się premier Donald Tusk, decydując o pozbawieniu go funkcji, Bodnar zaznaczył, że "w publicznych wypowiedziach i rozmowach pojawiał się głównie wątek prokuratury, oczywiście w kontekście przyspieszenia procesu rozliczeń i lepszego odpowiadania na oczekiwania elektoratu". "Pewnie chodziło także o kwestie wizerunkowe. Waldemar Żurek ma inną osobowość, jest inaczej odbierany niż ja, budzi inne skojarzenia. I trzecia rzecz, która mogła zaważyć, to prezydentura Karola Nawrockiego, a więc przygotowanie się na starcie, boksowanie" - wyjaśnił.

Redakcja poleca

Zapewnił, że nie ma do tego "podejścia emocjonalnego". "Będę ostatnią osobą, która będzie mówiła, że mnie coś zabolało czy zawiodło. Nie odbieram tego w kategoriach osobistych. Co do premiera, to już raz mówiłem, że słowa o delikatności były przypinaniem mi łatki, której nie mam. Rozumiem, że chodziło o uzasadnienie decyzji premiera i pokazanie, że przyjdzie po mnie ktoś, kto będzie 'łamał kości'. Ale fakty są takie, że jak się przyjrzy temu, co zrobiłem przez cały okres kierowania prokuraturą i ministerstwem, to delikatnie nie było. Mogę tu wymieniać, ile zarzutów postawiono, ile do sądów poszło aktów oskarżenia i w ilu sprawach prokuratura wystąpiła o uchylenie immunitetu" - wymienił Bodnar.

Były szef MS został również zapytany dlaczego dotąd nie rozdzielono urzędów ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, co było jedną z kluczowych obietnic w 100 konkretach KO.

Jak stwierdził, z jego strony wszystko zostało przygotowane. "Projekt ustawy został przygotowany, poddany konsultacjom i dość gruntownej opinii Komisji Weneckiej. Opinia była zresztą aprobująca. Najzwyczajniej w świecie nasze rozwiązania nie uzyskały do tej pory zielonego światła ze strony Rady Ministrów. Decyzję w sprawie nowelizacji przesunięto więc na moment po wyborach" - powiedział.

Bodnar został również zapytany o słowa ministra Waldemara Żurka, który mówił "GW", że prokuratura jest wciąż zabetonowana, a w "Prokuraturze Krajowej jest tzw. czapka stworzona przez ministra Ziobrę".

"Nie wiem, co pan minister Żurek miał na myśli. Na spotkaniu pożegnalnym w Prokuraturze Krajowej byli ze mną prokuratorzy tworzący aktualne kierownictwo, z których wszyscy, czy zdecydowana większość, była represjonowana za czasów Ziobry. Oczywiście wciąż mamy zastępców PG z czasów minionych, ale udało mi się doprowadzić do tego, że nie odgrywają oni istotnej roli, jeżeli chodzi o codzienne funkcjonowanie prokuratury. Dobrą ilustracją tego, gdzie są prokuratorzy Ziobry, jest pan Michał Ostrowski, skutecznie zawieszony, bo ostatnio sąd podtrzymał moją decyzje w tym zakresie" - zaznaczył Bodnar.

Redakcja poleca

Adam Bodnar zapowiada: Pewnie będę startował w kolejnych wyborach

Pytany jakie ma teraz plany Bodnar odpowiedział, że jest "po prostu senatorem Rzeczpospolitej". "Mam potężny mandat do wykonywania swojej funkcji, dostałem poparcie ponad 600 tys. obywateli. Muszę dokończyć swój mandat i tyle. Pewnie będę startował w kolejnych wyborach parlamentarnych. Jestem związany z Koalicją Obywatelską. Na pewno będę też kontynuował działalność naukową i dydaktyczną na uniwersytecie" - zapowiedział.

Posłuchaj: