"Braun robi dokładnie to samo, tylko odwrotnie". Co jeszcze pokazał kongres Korony?
- On widzi siebie jako konfederat barskiego, my go możemy widzieć bardziej jako konfederatę targowickiego, który odwołuje się do konserwatywnego porządku i widzi nadzieję w Rosji, by wywalczyć prawa polskich katolików chociażby - tak o Grzegorzu Braunie mówił w TOK FM Mrozek z "Gazety Wyborczej". W sobotę odbył się kongres Korony w Łochowie.
- W Łochowie odbył się kongres KINGS organizowany przez Konfederację Korony Polskiej;
- Jak odbierany jest teraz Grzegorz Braun?
- Czym tłumaczyć jego rosnącą popularność?
W sobotę w mazowieckim Łochowie odbył się Kongres Inicjatyw Narodowych Gospodarczych i Samorządowych KINGS, organizowany przez Konfederację Korony Polskiej. Wydarzenie rozpoczęło się od odśpiewania hymnu polskiego. Uczestników kongresu powitał m.in. Grzegorz Braun, który ocenił, że - "jeżeli wierzyć sondażom" - jest prezesem jednej z wiodących partii na polskiej scenie politycznej. - Nie będę wygłaszał tego przemówienia programowego, bo my tu dzisiaj przyjechaliśmy razem z kolegami-posłami bardziej słuchać tego, co będą mieli do powiedzenia eksperci - podkreślił.
W ramach wydarzenia odbyło się 12 paneli tematycznych, dotyczących m.in.: demografii, przedsiębiorczości, wolności słowa oraz szeroko pojętego bezpieczeństwa, w tym energetycznego, żywnościowego czy zdrowotnego. Wystąpili m.in.: publicysta Jan Pospieszalski, lider Bezpartyjnych Samorządowców Marek Woch i Justyna Socha ze Stowarzyszenia "Stop Nop".
- Patrząc na stoły panelowe i na to, co się tam wydarza to jest to skład, który dobrze znamy. I tak np. Monika Jaruzelska jest osobą, która od dawna już przykleja się w jakiś sposób do naprawdę skrajnej prawicy. Inna rzecz, że słowo to w Polsce przestaje cokolwiek znaczyć - zwrócił uwagę w TOK FM Witold Mrozek z "Gazety Wyborczej".
Jak od razu dodał, dobór gości nie powinien jednak zaskakiwać. - Coś co mnie irytuje czy budzi mój opór w przypadku rozmów o Grzegorzu Braunie i Konfederacji Korony Polskiej to przekonanie, że oto właśnie mamy do czynienia z paradą dziwolągów, menażerią, który przyleciała z kosmosu, wysiadła z latającego spodka i nagle mamy skrajną prawicę szermującą anachronicznym XVIII-wiecznymi hasłami. Swoją drogą, duża część tych haseł jest wprost wzięta bardzo dosłownie z XVIII w., bo Grzegorz Braun jest zanurzony w tej wyobraźni. Nie w XIX w. jak Janusz Korwin-Mikke, który chciałby nas przenieść w czasy ziemi obiecanej i kapitalistów w melonikach i w cylindrach. Braun to Sienkiewicz - dodał w rozmowie z Agatą Szczęśniak.
Po chwili podkreślił, że to "nawet bardziej spory wokół polskiego oświecenia". - On widzi siebie jako konfederatę barskiego, my go możemy widzieć bardziej jako konfederatę targowickiego, który odwołuje się do konserwatywnego porządku i widzi nadzieję w Rosji, by wywalczyć prawa polskich katolików chociażby - zastrzegł dziennikarz "Gazety Wyborczej".
"System kołłątajowsko-stalinowski"
Gość audycji "Jest temat!" ocenił też, że "Grzegorz Braun odnosi sukcesy w Polsce z wielu powodów, a część z nich odnosi się do procesów globalnych". Zaliczył do nich m.in. "narastające myślenie spiskowe", które wybuchło w okolicach pandemii i kryzys męskości. - Tylko, że zarazem bardzo celowo odwołuje się wprost do wspomnianych już kategorii XVIII-wiecznych. Kluczowe jest w tym przypadku sformułowanie, którego on sam wielokrotnie używał wobec polskiego systemu edukacyjnego: to system kołłątajowsko-stalinowski - dopowiedział Witold Mrozek.
Tłumaczył przy tym, że Braun czerpie z jednej strony z Hugona Kołłątaja, czyli polskiego myśliciela oświecenia z czasów Komisji Edukacji Narodowej i Stanisława Augusta Poniatowskiego. Z drugiej - "z dyktatorskiej, antywolnościowej i komunistycznej, ultralewicowej - w mniemaniu Grzegorza Brauna, choć większość lewicy uznałaby raczej, że jest to faszyzm pomalowany na czerwono - myśli stalinowskiej".
Inna rzecz, jak podkreślił, że w Polsce ma też "bardzo dobrze przygotowany grunt intelektualno- ideologiczny przez co najmniej ostatnich 40 lat".
"Tlen" dla Brauna
Braun zapowiedział, że KINGS będzie cykliczną konferencją z udziałem ekspertów. W swoim wystąpieniu w Łochowie pytał też o to, "która formacja polityczna spoza mainstreamu, spoza tej listy formacji promowanych przez media centralne, media głównego ścieku, tyle osiągnęła w tak krótkim czasie?". "Pół dekady i jesteśmy w Sejmie i w Europarlamencie, mimo że to wszystko robimy beztlenowo" - odpowiadał od razu.
Jak ocenił z kolei Witold Mrozek "klimat intelektualny, edukacja, kultura w Polsce faktycznie dają tlen, a mówiąc brutalnie reakcyjnie, skrajnie konserwatywna idee są w powietrzu".
- Braun dokonuje czegoś, co w pewnym dokonał PRL, tylko w drugą stronę - zaznaczył także. Tłumaczył, że "polityka historyczna PRL-u bardzo konsekwentnie starała się wyłuskiwać progresywne zdarzenia i nuty z polskiej historii, typu Konstytucja 3 maja, Kościuszko itd. i budować z nich tradycje polskiego ruchu socjalistycznego".
- Braun robi dokładnie to samo, tylko odwrotnie. I tym różni się od głównego nurtu polskiej prawicy, tej parlamentarnej, że nienawidzi tradycji polskich powstań. Dlaczego? Bo polskie powstania - styczniowe, listopadowe - były prowokacjami. Były obliczone przeciwko świętej władzy monarszej. Były przede wszystkim błędem. Poza tym były przegrane, więc nie mogły być dobre - podsumował w TOK FM.
Źródło: TOK FM, PAP