Księża mówią Braunem? "Podziemna rzeka poza radarem Episkopatu"
Choć ostatnie sondaże dają Konfederacji Korony Polskiej już ponad 8 proc. poparcia, to zdaniem ekspertów, z którymi rozmawiał tokfm.pl, wyniki partii Grzegorza Brauna mogą być niedoszacowane. - Księża sieją Braunem - mówi wprost Marcin Duma z Fundacji Instytut Badań Rynkowych i Społecznych. Marcin Kędzierski z Uniwersytetu Ekonomicznego wskazuje też w tym kontekście na "podziemną rzekę, która płynie poza radarem Episkopatu".
- Ostatnie sondaże pokazały, że Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna może liczyć teraz nawet na 8,4 proc.;
- W ocenie Marcina Kędzierskiego z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie to efekt kilku czynników, w tym przede wszystkim "podziemnej rzeki, która płynie w polskim Kościele zupełnie poza radarem Episkopatu";
- "Mówiąc wprost: księża sieją Braunem" - potwierdza w rozmowie z tokfm.pl Marcin Duma, prezes Fundacji Instytut Badań Rynkowych i Społecznych;
- Czym jeszcze tłumaczyć fenomen Brauna?
- A skąd, teraz popieram tylko Brauna, choć zawsze byłem za PiS - mówi nam 69-letni Maciej. - Dlaczego? Nie dość, że to katolicki tradycjonalista z krwi i kości, to jeszcze dojeżdżają go i próbują mu partię zdelegalizować. A jakby tego było mało, postawili mu siedem zarzutów i zaczęli ciągać po sądach. Murem za Braunem! - oświadcza zdecydowanie. Dopytywany o odejście od PiS odpowiada krótko: "Przecież oni tylko myślą, jak się utrzymać przy korycie. Afera pogania aferę, chociażby ta z CPK”.
Pan Maciej (nazwisko do wiadomości redakcji) nie jest jedynym, który zamiast na Jarosława Kaczyńskiego stawia teraz na Grzegorza Brauna i jego ugrupowanie. Analiza ostatnich sondaży pokazuje, że Konfederacja Korony Polskiej może liczyć nawet na 8,4 proc., (grudniowe zestawienia United Surveys by IBRiS). To wzrost o 2 pkt. proc., czyli najwyższy wśród wszystkich ugrupowań. A to oznacza też, że partia Brauna przeskoczyła już Lewicę (7,1 proc.) i stała się, po Konfederacji (13,1 proc.), czwartą siłą polityczną. Inne badania dają Koronie od 7 proc. (CBOS) do 5 proc. (IPSOS).
- Średnia sondażowa dla Konfederacji Korony Polskiej, według Politico, wynosi teraz 7 proc. - zwraca uwagę w rozmowie z tokfm.pl prezes Fundacji Instytut Badań Rynkowych i Społecznych Marcin Duma. Od razu zastrzega, że wynik dla ugrupowania Brauna może być niedoszacowany - podobnie jak dla brytyjskiego polityka Nigela Farage'a i jego Reform UK. Tłumaczy też, że w obu przypadkach jest grupa wyborców, wśród których brak zaufania do instytucji jest na tyle duży, że w ogóle nie biorą udziału w badaniach opinii. - Poza tym w przypadku Brauna mieliśmy już to niedoszacowanie w kampanii prezydenckiej. 2-3 pkt. proc. mniej w stosunku do jego ostatecznego wyniku również były widoczne - dodaje.
"Podziemna rzeka poza radarem Episkopatu"
Skąd bierze się rosnące poparcie dla partii Brauna? Czym w ogóle tłumaczyć ten fenomen? Zdaniem Marcina Kędzierskiego z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i eksperta związanego z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego odpowiedź jest jedna: Braun idzie po seniorów drogą kościelno-religijno-kulturową. - Wydaje się to zresztą dość logiczne, zwłaszcza patrząc na jego ostatnie działania - mówi w rozmowie z tokfm.pl.
Tłumaczy, że lider Korony nawiązuje przede wszystkim relacje z kościołami parafialnymi - ale nie poprzez hierarchię i formalne ruchy, a kontakty ze stowarzyszeniami katolików, którzy organizowali różnego rodzaju akcje, nierzadko o zasięgu ogólnopolskim, jak np. Wielka Narodowa Pokuta czy Różaniec do Granic. Inna rzecz - jak dodaje - że niekoniecznie były one realizowane w silnej współpracy z biskupami i Konferencją Episkopatu Polski, co najwyżej biskupi się pod nie podpinali na ostatniej prostej.
Ta "podziemna rzeka" - zdaniem Kędzierskiego - "płynie w polskim Kościele zupełnie poza radarem Episkopatu. W dziesiątkach, jeśli nie setkach parafii. Nie tylko na prowincji".
- Jak to wygląda w praktyce i w odniesieniu do lidera Korony? Swoje robi film dokumentalny w reżyserii i produkcji Grzegorza Brauna, pt. 'Gietrzwałd 1877. Wojna światów'. To produkcja o objawieniach maryjnych w Gietrzwałdzie, które są jedynymi uznanymi przez Kościół objawieniami na ziemiach polskich. Lider Korony robi z tym filmem objazd po Polsce, choć nie tylko. Dość powiedzieć, że w dwa lata, czyli od wypuszczenia produkcji, odbył łącznie ponad 600 spotkań w ponad 400 lokalizacjach. Mowa nie tylko o pokazach w największych miastach, ale i tych, które odbywają się w salkach katechetycznych w bardzo małych miejscowościach - wskazuje Marcin Kędzierski.
- Od pokazu filmu do nawiązania relacji i promowania poglądów Brauna jednak daleka droga - zwracam uwagę.
- Może daleka, ale trzeba też pamiętać o kilku rzeczach. Po pierwsze: film wpisuje się w nurt katolicyzmu mocno obecny teraz w Polsce, czyli silnego akcentowania objawień prywatnych. Co ciekawe to też nurt, który jest bardzo podejrzliwy wobec świata, różnych zmian technologicznych, społecznych i cywilizacyjnych, a to z kolei wpisuje się w atmosferę oblężonej twierdzy. Mało tego, dodatkowo zasilany jest przez inne nurty, które pojawiały się w ostatnich latach, zwłaszcza po pandemii, czyli dystans wobec maseczek, szczepień czy np. 5G. Wypisz wymaluj: świat według Brauna - odpowiada.
Po drugie, jak wskazuje Kędzierski, w ostatnich latach pojawiło się w Polsce "troszkę" świeckich apologetów chrześcijańskich, odwołujących się do bardziej tradycyjnego rozumienia katolicyzmu. To trend, który do Polski przyszedł ze Stanów Zjednoczonych. Wraz z nim pojawia się też - jak mówi ekspert - coraz więcej kanałów z treściami generowanymi przez sztuczną inteligencję. Przy czym, jeśli spojrzeć na to, gdzie są one tworzone, to często właścicielami kanału są podmioty z Chin, Filipin czy Ameryki Południowej. - One też są poza kontrolą Kościoła i przekazują treści, które wydają się treściami katolickimi, ale często są w napięciu z nauczaniem Kościoła. Sprawiają jedynie wrażenie, że są katolickie - stąd zyskują posłuch nie tylko wśród księży, ale też wśród wiernych, zwłaszcza tych 60. plus - dodaje.
Podkreśla też, że wbrew temu, co niektórzy mogą myśleć, osoby w wieku 50-60 plus całkiem nieźle radzą sobie z "ogarnianiem" internetu. - Co więcej, jak popatrzymy na dane dotyczące korzystania z internetowych mediów katolickich, to ich głównym odbiorcą jest kobieta powyżej 50. roku życia. Nawet jeżeli są to kampanie czy akcje internetowe profilowane pod młodszego odbiorcę - zauważa eksport z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.
"Braun uosobieniem polskiej katoinfosfery"
Tyle, że wpisywanie się w emocje rozpowszechniane poprzez różnego rodzaju kanału i trendy to jedno. - Sam Braun staje się zresztą w jakimś sensie uosobieniem różnych nurtów polskiego katolickiego Internetu, polskiej katoinfosfery - podkreśla Marcin Kędzierski.
Po drugie, jak uważają zarówno Marcin Duma, jak i Marcin Kędzierski, do tego dochodzi sam kanał parafialny, czyli fakt, że "proboszczowie mówią Braunem i infosferą, którą Braun do siebie przytula".
- Mówiąc wprost: księża sieją Braunem. Ale nie tyle biskupi, ile proboszczowie w poszczególnych parafiach. To ruch poziomy, gdzie duchowni są bardziej radyklani, a ich pozycja jest bliższa Braunowi niż PiS. To oni robią tutaj robotę - mówi Duma.
Kędzierski podkreśla w tym kontekście, że to "praca u postaw" duchowieństwa i nawet jeżeli proboszczowie nie mówią wprost: "Dobra, to jest TEN kandydat", to jednym to, co mówi proboszcz, skleja się z tym, co słyszą o Braunie. Tym bardziej, podkreśla, że "ludzie osłuchali się już z przekazem Brauna".
- Zresztą nie tylko o proboszcza tu chodzi - zastrzega Kędzierski. I przypomina w tym kontekście tekst Agaty Bielik-Robson z 2009 roku, w którym filozofka postawiła tezę, że Polską rządzą duchowni i starsze kobiety w wieku poprodukcyjnym. - Przecież odbiorczynie internetu katolickiego, czyli kobiety 50-60 plus, odgrywają w parafiach bardzo ważną rolę. To nie tak, że proboszcz decyduje o wszystkim. To, co myśli parafia, to często wynik tego, co myśli pani Krystyna, która jest szefową rady parafialnej albo kieruje lokalnym Caritasem. To są - jakby nie patrzeć - postaci, które odgrywają ważną rolę w budowaniu lokalnej opinii publicznej - wskazuje.
Kędzierski zwraca przy tym uwagę, że Braun odwołuje się nie tyle do samych kwestii religijnych i tych dotyczących wiary, co kwestii kulturowo-tożsamościowych, które są przesiąknięte katolicyzmem. - Grzegorz Braun łowi wśród tych wyborców, którzy niekoniecznie są praktykujący, ale którzy są zakorzenieni w systemie tradycyjnej kultury, w której katolicyzm odgrywał rolę. Nawet jeśli mowa tylko o katolickiej obrzędowości. Czytaj: nawet jak nie chodzę do kościoła, to nikt mi nie będzie ruszał kapliczek maryjnych, bo one zawsze tutaj stały - tłumaczy.
Marcin Duma do tego wszystkiego dodaje, że wyborcy Brauna są "prawicowi, ale wcale nie ultaprawicowi". - To prospołeczni tradycjonaliści albo konserwatyści humaniści. To nie są ludzie, którzy kogokolwiek nienawidzą - podkreśla.
"Tu i teraz spokojnie 10 proc. dla Brauna"
Obaj eksperci zwracają też uwagę na kontakty Brauna z osobami, które mają niemałe zasięgi. W efekcie Braun nie musi sam wrzucać treści do Internetu, bo korzysta z różnych twórców, którzy angażują w sieci. - Koniec końców nawet jeżeli senior z prowincji nie zna Brauna, to możliwe, że ksiądz czy koleżanka z parafii ogląda jeden z kanałów osób, które są w jego otoczeniu. W ten sposób pośrednio trafi na Brauna i będzie mieć przekonanie, że ten realizuje prawdziwie katolickie postulaty. Nawet jeżeli sama nigdy nie widział/a na oczy żadnego materiału, który Braun przygotował - wyjaśnia Kędzierski.
Od razu też wskazuje konkretny przykład. - Weźmy choćby Dawida Mysiora, który wśród ludzi siedzących w katolickiej infosferze był znany wcześniej, ale ostatnio wypłynął za sprawą obecności u Bogdana Rymanowskiego. Ma kilkaset tysięcy subskrybentów na YouTube. Mysior już jakiś czas temu spotkał się z Braunem i deklarował gotowość do angażowania się w działania partyjne - mówi Kędzierski.
Nasi rozmówcy wskazują także na sam sposób wypowiadania się przez Brauna. Ta "kwiecista polszczyzna" - jak mówi Kędzierski - wielu osobom może się podobać. - Poza tym Braun dobija do 60-tki i w tym sensie jest politykiem nobliwym. Jak mówi teoria przywództwa politycznego: przywódcą jest ten, który spełnia najlepiej społeczne wyobrażenie o roli lidera. W jakimś sensie Grzegorz Braun uosabia to dla części wyborców - przekonuje ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.
Podsumowując, Kędzierski przyznaje, że "nie zdziwi się, jak Braun z tej podziemnej rzeki, przy braku jakiejś szałowej frekwencji, wykręci 10 proc. i zgarnie z 40 mandatów".
Podobnego zdania jest Marcin Duma. - Tu i teraz spokojnie [10 proc. dla Brauna jest realne - przypis red.] - mówi. Ale jego zdaniem wszystko może się zmienić, jeśli na Ukrainie skończyłaby się wojna. Wtedy duża część opowieści, na której buduje się obecnie Korona, straciłaby sens. - To byłaby bardzo konkretna strata dla Brauna - uważa.
Źródło: TOK FM