,
Obserwuj
Polityka

Co po "sporym nietakcie" ambasadora USA? "Czasy są rewolucyjne"

2 min. czytania
05.02.2026 18:52

- Tom Rose nie jest zawodowym dyplomatą. Poza tym nie wiem, na ile sensowne jest dzisiaj mówienie o standardach dyplomatycznych. A to dlatego że czasy, w których żyjemy możemy określić - z punktu widzenia relacji międzynarodowych - jako rewolucyjne  - mówił w TOK FM ekspert w zakresie polityki europejskiej Wojciech Przybylski. 

Thomas Rose
Thomas Rose
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Co po "sporym nietakcie" ambasadora USA? "Czasy są rewolucyjne"

W czwartek ambasador USA Tom Rose zamieścił na X oświadczenie dotyczące kontaktów z marszałkiem Sejmu. "Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Donalda Trumpa poważnie zaszkodziły naszym doskonałym relacjom z premierem Tuskiem i jego rządem" - napisał Rose. Dodał, że "nie pozwoli nikomu szkodzić stosunkom amerykańsko-polskim ani okazywać braku szacunku prezydentowi Donaldowi Trumpowi, który tak wiele uczynił dla Polski i Polaków". 

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zadeklarował w poniedziałek, że nie poprze wniosku o przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla prezydentowi Trumpowi, bo - jak ocenił - amerykański przywódca na nią nie zasługuje.

- Tom Rose nie jest zawodowym dyplomatą. Poza tym nie wiem, na ile sensowne jest dzisiaj mówienie o standardach dyplomatycznych. A to dlatego że czasy, w których żyjemy możemy określić - z punktu widzenia relacji międzynarodowych - jako rewolucyjne  - skomentował w TOK FM Wojciech Przybylski, redaktor naczelny "Visegrad Insight", prezes fundacji Res Publica i ekspert w zakresie polityki europejskiej. 

Jak od razu zastrzegł, nie oznacza to jednak, że powinniśmy wszystko dopuszczać. - Ale powinniśmy zrewidować nasze założenia do tego, co wypada, a co nie wypada do poziomu skuteczności oddziaływania i budowy czegoś, co jest najważniejsze w relacjach między partnerami, a więc poziomu zaufania - podkreślił w rozmowie z Karoliną Lewicką. 

"Spory nietakt ambasadora"

A czy w tych nowych, rewolucyjnych czasach, w których jesteśmy to, co zaprezentował Rose to już takie przekroczenie norm, że powinno się skończyć wyzwaniem na rozmowę do MSZ?  - chciała też wiedzieć prowadząca. 

- Ja bym się od MSZ nie domagał niezbędnie wezwania Toma Rose'a na tzw. dywanik, bo też tego rodzaju instrumenty rezerwujemy przede wszystkim dla dyplomatów państw, które musimy rzeczywiście dyscyplinować - odpowiedział Wojciech Przybylski. 

Wskazał przy tym, że to najczęściej państwa, które wykonują wobec nas gesty wrogie. - Nie mówimy o ambasadorze Stanów Zjednoczonych jako o kimś, kto wykonuje gesty wrogie, ale z pewnością popełnił spory nietakt - podkreślił. 

Ocenił także, że sam ambasador zauważy po ilości komentarzy na X i pod jego postem, i pod postami różnych polityków prawicy, którzy spróbowali go bronić, że na tego rodzaju twierdzenia nie ma przyzwolenia. - Tym bardziej, że Polacy nie są przyzwyczajeni do tego rodzaju traktowania nawet przez najważniejszych partnerów, których szanujemy - podsumował w "Wywiadzie Politycznym". 

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca