,
Obserwuj
Polityka

Czy Tusk będzie grał na wcześniejsze wybory? "Szybko zjeść słabnącą Trzecią Drogę"

3 min. czytania
19.10.2025 18:07

Koalicji opłaca się przyspieszenie wyborów i start ze wspólnej listy. - Za dwa lata ma to mniejszy sens, bo po pierwsze może coś powstać (nowa partia - red.), po drugie oni się wszyscy już skompromitują - oceniał w "Sabacie symetrystów" TOK FM Łukasz Pawłowski, prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej.

Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz
Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER
  • Rząd koalicji jest na półmetku, do kolejnych wyborów parlamentarnych pozostały dwa lata;
  • Wspólna lista koalicyjna ma większy sens teraz niż później - uważa dr Łukasz Pawłowski;
  • Jarosław Kaczyński liczy na osłabienie koalicji poprzez wewnętrzne tarcia, to on paradoksalnie może nie chcieć wcześniejszych wyborów;
  • Donald Tusk może mieć w planie wepchnięcie PiS w ramiona Grzegorza Brauna - mówił gość "Sabatu symetrystów".

Rząd koalicji 15 października jest na półmetku, do planowych wyborów dwa lata. Co przyniesie druga połowa rządów Donalda Tuska? Czy koalicja przetrwa?

- Historia pokazuje, że dotrwa, że pójście na wcześniejsze wybory się nie opłaca, a z drugiej strony intuicyjnie czuję, że gdzieś tam w głowie Donalda Tuska jest plan wspólnej listy. Ta wspólna lista ma więcej sensu teraz niż za dwa lata - mówił w "Sabacie symetrystów" Łukasz Pawłowski, prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej.

- Jeżeli powstanie nowa partia, trudniej zrobić jedną listę - wyjaśnił. Jego zdaniem obecnie znalazłyby się na niej wszystkie ugrupowania rządowe. - Razem jest wentylem bezpieczeństwa, zbiera część głosów lewicowych, wchodzi do Sejmu, dostaje sześć-siedem procent, ma dziesięć-piętnaście mandatów - dodał Pawłowski.

- Mamy trudną koalicję z Razem, ale mamy, tak? - dopytywał Grzegorz Sroczyński. - Tak, ale to ma jakiś sens. Za dwa lata ma to mniejszy sens, bo po pierwsze może coś powstać, po drugie oni się wszyscy już skompromitują. Sytuacja budżetowa będzie gorsza - oceniał jego gość.

Decyzja Tuska

Socjolog z Ogólnopolskiej Grupy Badawczej mówił wprost, że "musielibyśmy wiedzieć, co siedzi w głowie Tuska". - To jest wyłącznie jego decyzja, jeżeli Donald Tusk będzie chciał iść na wcześniejsze wybory, będą wcześniejsze wybory - podkreślił.

- W Koalicji Obywatelskiej nikt mu się nie postawi. Nie powie: "nie, Donald, my tu mamy kredyty", bo tam każdy wie, że jedyna lista, z którą ten poseł zostanie znowu i to jest jego całe życie, to jest lista Donalda Tuska - wyjaśnił Pawłowski.

Natomiast jego zdaniem pozostali koalicjanci, którzy sami są poniżej progu wyborczego, nie mają na siebie pomysłu. - Polska 2050, Lewica, PSL. Oni tę listę pierwszą wezmą jak w prezencie, bo nie mają żadnej alternatywy. A jak Tusk powie "róbmy wcześniejsze wybory", to przy tej totalnej polaryzacji, mówieniu, że to jest największe zło na świecie, to ani Jarosław Kaczyński, ani Konfederacja nie może powiedzieć "poczekajmy", bo to będzie niewiarygodne - stwierdził gość TOK FM.

- Paradoksalnie w tym całym układzie to Kaczyńskiemu zależy, żeby poczekać i żeby koalicjanci się jeszcze bardziej potarmosili, pokompromitowali, a Tuskowi powinno zależeć, żeby teraz szybko zjeść tę słabnącą Trzecią Drogę. Wsadzić ich na wspólne listy, Lewicę i wentyl bezpieczeństwa w postaci Razem i robić wybory - zgodził się Sroczyński.

- Nie pozwolić, żeby Brzoska czy ktoś tam bez pytania Tuska partię założył, bo potencjał jest moim zdaniem absolutnie ogromny. Taką nową Platformę Obywatelską, czystą - stwierdził Pawłowski.

Jaki jest plan polityczny Tuska? Zdaniem socjologa, możliwe są dwie drogi. - Pierwsza to pójść dużą listą, gdzie dostanie około 40 procent, jakieś 210 mandatów i potem próba wyciągnięcia 20 mandatów na przykład z Konfederacji, która dostanie ich 80. Tam są różne środowiska liberalne - zauważył.

Druga to zmuszenie Kaczyńskiego do wejścia w koalicję z Grzegorzem Braunem. - Jeżeli ta duża koalicja będzie mieć 210 mandatów, to oznacza, że Kaczyński nie jest w stanie zrobić koalicji bez Brauna - przekonywał.

Jeszcze jeden element gra na korzyść lidera KO. - Dlaczego Tusk może się nie martwić tymi młodymi? Bo zawsze może powstać nowa partia, która ich zagospodaruje. Znowu ich zaczaruje, powie: "my chcemy zmiany" i tak dalej. Taka czwarta droga. Ale z kim ma potem ta partia zakładać koalicję? Nie z Kaczyńskim, tylko z Tuskiem - dodał Pawłowski.