Donald Tusk zapowiada zmiany w podatkach. To jest "najsłabszy punkt"
Podniesienie progu podatkowego, nowa stawka PIT i wyższe podatki dla najbogatszych - to plan rządu na zmiany w podatkach. Ulgę ma odoczuć 3,5 mln podatników. Co zrobi Karol Nawrocki? - Już w przypadku weta do ustawy o podatku od nadmiernych zysków prezydent pokazał, że nie zamierza sprzyjać rządowi - przypomniał dziennikarz TOK FM Wojciech Kowalik.
Z tego artykułu dowiesz się:
- kogo dotyczy obecnie drugi próg podatkowy i ile osób może skorzystać na jego podniesieniu;
- jakie zmiany w podatku PIT proponuje rząd;
- o ile ma zostać podniesiony drugi próg podatkowy;
- jakie będą nowe stawki PIT i od jakich dochodów będą obowiązywać;
- kto zapłaci wyższe podatki;
- jak zmieni się limit przychodów uprawniający do rozliczania ryczałtem;
- jakie zdaniem dziennikarza TOK FM Wojciecha Kowalika są słabe punkty rządowej propozycji zmian.
Zmiany w systemie podatkowym, przedstawione dziś przez premiera Donalda Tuska i ministra finansów Andrzeja Domańskiego, zakładają przesunięcie kwoty drugiego progu podatkowego na 130 tys. złotych (obecnie 120 tys. złotych) i wprowadzenie 24-procentowego podatku dla osób, które go przekroczą (obecnie 32 proc.). Stawka 32 proc. obowiązywałaby osoby, których dochód przekroczy 150 tys. złotych.
Według szacunków drugi próg podatkowy, w który wpada się po przekroczeniu 120 tys. złotych rocznego dochodu, dotyczy 10 proc. polskich podatników. Skutek? - Od razu wpadali oni ze stawki 12 proc. na stawkę 32 proc. Bardzo wiele osób odczuwało to mniej więcej jesienią - we wrześniu, październiku, listopadzie, kiedy dostawało znacznie niższe pensje. Rząd postanowił coś z tym zrobić - komentował w "TOK 360" Wojciech Kowalik.
Podatki po nowemu. Kto za to zapłaci?
Jak stwierdził premier Tusk, dzięki proponowanym zmianom ulgę ma poczuć 3,5 mln podatników. Ile to będzie kosztować? Wojciech Kowalik nie ma wątpliwości, że "sporo" - Samo podniesienie stawki to ładnych kilkanaście do kilkudziesięciu miliardów złotych - wskazał dziennikarz ekonomiczny TOK FM, porównując koszt nowych propozycji rządu do kosztu programu 800 plus.
- W zamian za te zmiany dla podatników rząd proponuje podwyżki trzech podatków. Pierwszy to podatek CIT, który płacą wielkie firmy i on ma wzrosnąć z 19 proc. do 22 proc. Chodzi o firmy, których roczne dochody przekraczają 200 mln złotych oraz podatkowe grupy kapitałowe. Po drugie, podniesienie o jeden punkt procentowy - do 5 proc. tak zwanej daniny solidarnościowej. To taki specjalny podatek, którzy płacą zarabiający powyżej 1 mln złotych rocznie. No i będzie też zmiana w ryczałcie. Limit przychodów dla ryczałtu spadnie ponownie do 250 tys. euro rocznie, czyli około 1 mln złotych. Chodzi o to, jak mówił dzisiaj premier, żeby największe firmy i najlepiej zarabiający wzięli na siebie, choć część tego projektu - tłumaczył Kowalik w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
Jakie są słabe punkty przedstawionych w środę propozycji? Dziennikarz wskazał przede wszystkim na "dodatkowe skomplikowanie system podatkowego". - Dodanie kolejnego progu podatkowego powoduje, że rozliczenia się komplikują, w firmach trzeba będzie zmieniać systemy księgowe. To w tej chwili wydaje mi się najsłabszym punktem - ocenił Kowalik.
Rząd proponuje zmiany. Co zrobi Nawrocki?
Oczywiście od zapowiedzi do uchwalenia zmian w przepisach droga daleka. Ale warto już dziś zapytać o finał, czyli decyzję prezydenta Karola Nawrockiego.
- Bardzo trudno podejmuje się decyzje rządowe, które mają na celu zmienić prawo, wtedy, kiedy gdzieś tam za rogiem czai się prezydent z długopisem i z groźbą weta - przyznał premier Tusk.
Wojciech Kowalik, pytany o możliwą decyzję prezydenta, przypomniał "Deklarację Toruńską", podpisaną przez Karola Nawrockiego w czasie przedwyborczego spotkania ze Sławomirem Mentzena. Jeden z ośmiu punktów zobowiązał do niepodpisywania żadnej ustawy podwyższającej podatki. - Już w przypadku weta do ustawy o podatku od nadmiernych zysków prezydent pokazał, że nie zamierza sprzyjać rządowi - podkreślił dziennikarz.
Wygląda więc na to, że zmiany w podatkach staną się elementem politycznej rozgrywki. - Jest kwestia kalendarza, ponieważ bez prezydenckiego podpisu pod tą ustawą mnóstwo ludzi wpadnie w drugi próg podatkowy. Kiedy? W przyszłym roku, czyli akurat na wybory - podsumował Wojcieh Kowalik.
Źródło: TOK FM, PAP