,
Obserwuj
Polityka

Tak Trump miał "urobić" Kosiniaka. W roli głównej Rachoń i Bielan. Wielowieyska ujawnia

3 min. czytania
02.10.2026 17:00

Dominika Wielowieyska w podcaście "Dzieje się" odsłania kulisy rozmowy Donalda Trumpa z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. W rolach głównych Nikodem Rachoń i Adam Bielan, a w tle baza wojskowa USA w Polsce oraz wsparcie w wojnie z Iranem.

Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz i Radosław Sikorski
Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz i Radosław Sikorski
fot. credit: Kuba Stężycki / Reuters / Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kiedy Władysław Kosiniak-Kamysz spotkał się z Donaldem Trumpem?
  • O czym mieli rozmawiać?

Dominika Wielowieyska w podcaście "Dzieje się" podzieliła się swoją wiedzą na temat spotkania ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem. Do rozmowy polskiego wicepremiera z prezydentem USA doszło 2 marca 2026 roku w Waszyngtonie. Za jej organizację miał być odpowiedzialny Adam Bielan z PiS-u oraz Nikodem Rachoń (brat Michała Rachonia), który pracuje w Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego.

Oglądaj

- Z moich informacji wynika, że w trakcie tej rozmowy Trump sugerował Kosiniakowi-Kamyszowi, że najlepiej byłoby, gdyby stworzył koalicję z prawicą. Wtedy mieliby 100-proc. wsparcie z USA. Drzwi stałyby otworem, by odnosić wielkie sukcesy - mówiła redaktorka TOK FM i "Gazety Wyborczej". To - według Wielowieyskiej - Bielan i Rachoń mieli namówić prezydenta USA na taką zagrywkę. - Wiele razy słyszałam ze strony rządowej uwagi, że mają wrażenie, iż administracja amerykańska stara się Tuskowi rzucać kłody pod nogi - podkreśliła redaktorka.

Jak skomentowała współprowadząca "Dzieje się", o tym spotkaniu nie mówiło się głośno - a Kosiniak-Kamysz nie działał w tej sprawie. - Potem zaczęły się starania o stałą bazę amerykańską - wskazała.

Obóz prezydencki i PiS przestraszyli się, że część chwały spadnie na administrację Donalda Tuska - przypomniała Dominika Wielowieyska.

- Miało dojść do spotkania Kosiniaka-Kamysza z Petem Hegsethem, które odwołano w ostatniej chwili. TV Republika się rozszalała: "zobaczcie, oni nic nie mogą, nie lubią tego rządu!", ale w odpowiedzi powstała narracja, że my tu chcemy budować bazę, a tu PiS doprowadził do odwołania spotkania, czyli działa na szkodę polskiej racji stanu - wyjaśniła redaktorka TOK FM.

Dlatego też Adam Bielan zamieścił wpis na platformie X, w którym tłumaczy, że to on osobiście doprowadził do spotkania w Waszyngtonie, za co zresztą Kosiniak-Kamysz mu podziękował. - Bielanowi zależało na tym, żeby pokazać, że on absolutnie niczego nie torpeduje, że współpracuje - komentowała Wielowieyska.

"Władziu, zmień koalicję"

Na to wszystko szef MSZ Radosław Sikorski zamieścił wpis, w którym zażądał od Nikodema Rachonia notatki z tego spotkania. - O tym spotkaniu mówiło się, że miała być to niby zdawkowa rozmowa Kosiniaka-Kamysza z Trumpem, a teraz się okazuje, że tam były sugestie Trumpa w stylu: "Władziu, zmień koalicję" - tłumaczyła redaktorka TOK FM, wskazując, że we wpisie Sikorski "trochę atakuje i wyśmiewa się z Rachonia". - Przecież ten nie może powiedzieć, że po to zorganizował spotkanie, by Trump namawiał wicepremiera do zmiany koalicji - dodała Wielowieyska.

Andrzej Bobiński z Polityki Insight zastanawiał się, czy mimo wszystko relacja Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem nie zaowocowała przyspieszeniem prac nad amerykańską bazą wojskową w Polsce. Nie wykluczyła tego Dominika Wielowieyska. - Mogę się domyślać, że wicepremier robił mądre miny i mówił, że nie wyklucza żadnej opcji, bo jak mówił Waldemar Pawlak: "kto wygra wybory, ten nasz koalicjant". Mógł wytworzyć takie wrażenie w administracji USA, ze wiele może się zdarzyć - stwierdziła redaktorka.

Z kolei Beata Lubecka z Radia Zet podkreśliła, że Trump w każdej chwili może się z tych deklaracji wycofać. - Gdyby się wycofał, byłaby to porażka Karola Nawrockiego. A tego Trump nie chce - oceniła Wielowieyska. - Jak efektem będzie baza, to wszyscy - niezależnie od tego, jakie mamy poglądy - będziemy się cieszyć. Chyba, że jesteśmy Grzegorzem Braunem - skwitowała dziennikarka TOK FM.

Źródło: TOK FM