,
Obserwuj
Polska

Nie usłyszał syreny, więc stworzył aplikację. Zawstydza rządowy alert RCB? "Liczba nie jest celem"

4 min. czytania
06.10.2026 07:12

- Strażnika mogłem uruchomić szybko, bo sam wybrałem wąski problem: jak wcześniej pokazać publicznie dostępne sygnały o zagrożeniu z powietrza. Rządowa aplikacja ma inne obowiązki, źródła informacji i odpowiedzialność za oficjalne komunikaty - mówi w rozmowie z tokfm.pl Piotr Kukier, twórca aplikacji Strażnik.eu. 

dron
dron
fot. Nocna Jazda Tomaszow Mazowiecki/Forum

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego pomyłka RCB dotknęła województwa lubuskiego.
  • Jak działa i rozwija się aplikacja Straznik.eu.
  • Które informacje wykorzystuje Straznik.eu do ostrzegania.
  • Dlaczego Piotr Kukier stworzył Straznik.eu.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało wczoraj (5 października) na platformie X, że "podczas wysyłki Alertu RCB dotyczącego zagrożenia z powietrza doszło do pomyłki”.

"Wiadomość przeznaczona dla osób przebywających na terenie województwa lubelskiego została omyłkowo skierowana do odbiorców w województwie lubuskim” - podano w komunikacie. Jak dodano, "ostrzeżenie zawarte w tej wiadomości dotyczyło województwa lubelskiego. Skierowanie jej do odbiorców w województwie lubuskim było błędem po stronie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa".

Jak poinformował kilka dni temu w "Poranku" TOK FM w iceminister spraw wewnętrznych i administracji, Wiesław Leśniakiewicz, t rwają testy nowej aplikacji służącej do ostrzegania przed zagrożeniami z powietrza. Zapewnił, że niebawem będzie ona do dyspozycji wszystkich obywateli.

Tymczasem od kilku tygodni działa Straznik.eu, czyli nieoficjalna mapa zagrożeń powietrznych dla Polski. Zestawia informacje o dronach i rakietach nad Ukrainą z m.in. alertami RCB, danymi Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, ruchem ADS-B i doniesieniami medialnymi, a "następnie pokazuje poziom uwagi". Żółty alarm ma skłonić do sprawdzenia sytuacji i przygotowania się. Czerwony uruchamia głośne ostrzeżenie - syrenę alarmową. Użytkownik widzi, jakie sygnały wpłynęły na ocenę. "Działa na żywo w przeglądarce, a aplikacje na Androida i iPhone'a wysyłają powiadomienia o alarmach, także przy zamkniętej aplikacji" - można przeczytać na stronie.

Za projektem stoi Piotr Kukier, urzędnik z Lublina. W sieci nie milkną komentarze, z których większość sprowadzą się do stwierdzenia: "Jak się chce, to można" i "Polak potrafi". Inni piszą z kolei: "Polska w pigułce".

- Strażnika mogłem uruchomić szybko, bo sam wybrałem wąski problem: jak wcześniej pokazać publicznie dostępne sygnały o zagrożeniu z powietrza. Rządowa aplikacja ma inne obowiązki, źródła informacji i odpowiedzialność za oficjalne komunikaty - komentuje w rozmowie z tokfm.pl Piotr Kukier.

Czytaj: to nieoficjalne narzędzie dodatkowe, nie zastępuje alertu RCB, syren ani poleceń służb.

Nasz rozmówca podkreśla, że jego projekt pokazuje, że pojedyncza osoba może szybko sprawdzić pomysł w praktyce. - Chciałbym, żeby z takich doświadczeń dało się korzystać przy budowie większych systemów - dodaje. Dopytywany, czy rozmawiał o tym ze stroną rządową, zaprzecza. - Do tej pory żaden przedstawiciel właściwych resortów nie kontaktował się ze mną w sprawie Strażnika. Choć jestem otwarty na rozmowę, zwłaszcza o wymianie doświadczeń dotyczących źródeł danych, sposobu przedstawiania niepewności i ostrzegania użytkownika. To nie musiałoby oznaczać przejęcia całej aplikacji. Zakres ewentualnego wykorzystania kodu wymagałby osobnych ustaleń - zapewnia.

Jak na razie można publicznie przeczytać kod, ale trzeba rozróżnić jego wersje i licencje. Późniejszy kod (od numerów 1.7.54) jest objęty zasadą "wszelkie prawa zastrzeżone". To oznacza, że można go oglądać i zgłaszać uwagi, ale jego kopiowanie lub wykorzystanie wymaga zgody Kukiera. Dotyczy to również instytucji publicznych.

"Miałem otwarte okna, a ale syren i tak nie usłyszałem"

Kukier prototyp Straznik.eu udostępnił 30 lipca, czyli w dniu, w którym zaczął nad nim pracować.

- Impulsem była noc z 29 na 30 lipca (tej nocy o godzinie 3:50 w mieście rozległ się sygnał alarmowy -red.). Mieszkam w centrum Lublina, miałem otwarte okna, a ale syren i tak nie usłyszałem. Rano uznałem, że chcę mieć dodatkowy sposób ostrzegania w telefonie - opowiada.

Tak powstała baza. Od tamtej pory Straznik.eu jest regularnie rozwijany. Przez kolejne tygodnie Kukier dodał kolejne źródła, oceny sygnałów dla województw, powiadomienia na telefon, aplikacje mobilne, mapy i moduł GROTA z miejscami schronienia.

- Wiele czasu zajmują też poprawki po testach i uwagach użytkowników - przyznaje.

Teraz Straznik.eu daje też możliwość przećwiczenia i zapisania własnych tras dojścia do miejsc schronienia  ("nawigacja prowadzi znanymi ‘ciągami pieszymi’, sami możemy opracować takie, które dodatkowo skrócą czas dotarcia"). Poza tym ma m.in.: historię sygnałów oraz wersje w językach: polskim, angielskim i ukraińskim.

- A jakie są główne zagrożenia dla Straznik.eu? - dopytujemy.

- Błędne, spóźnione lub niepełne dane oraz sposób ich przedstawienia. Podam przykład: zgłoszenie wskazywało obiekt 0,2 km od granicy Polski, a obraz sugerował, że jest on około 3 km już w Polsce. To błąd prezentacji mapy i oczywiście biorę za niego odpowiedzialność - odpowiada Piotr Kukier.

Ostatecznie usunął przewidywanie pozycji. Mapa pokazuje teraz miejsce ostatniego zgłoszenia, a blisko granicy podaje odległość liczbowo. - Wiem już, że nie wolno przedstawiać przewidywanej pozycji tak, jakby była pomiarem. Na mapie musi być jasne, co zostało zgłoszone, kiedy to nastąpiło i z jaką niepewnością - dodaje nasz rozmówca.

"Liczba nie jest dla mnie celem"

Jak jeszcze zmieni się Straznik.eu? Piotr Kukier chce się skupić na dopracowaniu tego, co już działa: niezawodności ostrzeżeń, czytelności mapy i publikacji Androida w Google Play. Równolegle pracuje nad tym, by ze Straznika.eu mogły korzystać osoby głuche i niedosłyszące (w grę wchodzą specjalne funkcje alarmu). - Chcę także ulepszać GROTĘ, ale z wyraźnym pokazaniem ograniczeń publicznego wykazu miejsc schronienia. Nowe funkcje mają odpowiadać na konkretny problem użytkownika; sama ich liczba nie jest dla mnie celem. Aplikacja ma działać i spełniać swoje główne zadanie w maksymalnie prosty sposób - zastrzega nasz rozmówca.

Jest też otwarty na współpracę i wymianę doświadczeń z twórcami podobnych rozwiązań, szczególnie wśród państw nadbałtyckich. To, jak ocenia, potencjał do stworzenia czegoś, co można roboczo nazwać: Cywilna tarcza Wschód. 

Nie ma jak na razie wiarygodnej liczby aktywnych użytkowników Straznik.eu (choćby dlatego, że np. Android jest jeszcze w zamkniętych testach Google Play). Kukier zapewnia jednak na koniec, że większą wagę niż do statystyk pobrań przywiązuje do uwag użytkowników. - Pomagają rozwijać aplikację i poprawiać błędy - kwituje rozmówca tokfm.pl. 

Źródło: TOK FM 

Redakcja poleca