,
Obserwuj
Polityka

"Kraina jednej szansy". Jak wygląda edukacja w Korei? "Czasem lepiej nie wiedzieć, po co nam szkoła"

Jakub Janiszewski
2 min. czytania
19.09.2025 19:49

Czy edukacja jest  po to, żebyśmy samych siebie lepiej zrozumieli, czy jednak po to, żeby wpasować nas w system społeczny i przygotować do określonych ról? Czy edukacja ma wychować idealnego obywatela czy po prostu karnego pracownika? Czy edukacja ma nas uczyć rozwiązywania problemów, czy wtłaczać informacje, które i tak stracimy? A może edukacja jest po to, żebyśmy się nauczyli życia w przymusie, znosili nudę, upokorzenie, hamowali popędy, kwestionowali sensowność własnych potrzeb?

Korea Południowa
Korea Południowa
fot. ANTHONY WALLACE/AFP/East News

Znam bardzo niewiele osób, które potrafiłyby odpowiedzieć na te pytania kategorycznie. To może i lepiej, bo chyba kategorycznych odpowiedzi tutaj być nie może. A jednak problem pozostaje, bo skoro w system edukacji nieustannie pompujemy mnóstwo pieniędzy publicznych i prywatnych, to odpowiedź na pytanie, co mamy uzyskać na wyjściu powinna być jasna. Nie jest.

Dzisiejsza rozmowa właściwie trochę o tym traktuje, choć jej zasadniczy temat jest zupełnie inny. Anna Sawińska, autorka wydanej niedawno książki "Kraina jednej szansy. O edukacji w Korei Południowej" wie, dlaczego wywiozła z Korei swojego syna i dlaczego woli, żeby się uczył w Polsce.

Odpowiedź dlaczego tak, dlaczego tu a nie tam, jest jednak zaskakująca i przynosi nieoczywiste wnioski. Na przykład takie, że może czasem lepiej nie wiedzieć, po co nam edukacja i po co nam szkoły, niż wiedzieć o tym zbyt dużo. Wydaje się, że Korea Południowa doskonale wie, po co jej dzieci mają chodzić do szkoły, ale niekoniecznie jest za sprawą tej wiedzy szczęśliwsza.I już samo to jest bardzo, ale to bardzo ciekawym wnioskiem.

Redakcja poleca