,
Obserwuj
Polityka

"Niechlubna" rocznica zawieszenia prawa do azylu. "Dramatyczne nieporozumienie"

MSZ-M/tokfm.pl
3 min. czytania
27.03.2026 08:44

Bardzo niechlubna rocznica - tak o rocznicy wejścia w życie nowych przepisów azylowych mówiła w TOK FM aktywistka Aleksandra Chrzanowska, działaczka Grupy Granica. Mija rok od uchwalenia przepisów, które zawieszają prawo do ochrony międzynarodowej dla osób przechodzących do Polski z Białorusi.

Straż Graniczna na granicy polsko-białoruskiej
Straż Graniczna na granicy polsko-białoruskiej
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są skutki zawieszenia prawa do azylu według Grupy Granica?
  • Co mówią dane Straży Granicznej o próbach przekroczenia polsko-białoruskiej granicy?
  • Dlaczego dr Hanna Machińska uważa zawieszenie azylu za nieporozumienie?

Rok temu Sejm przyjął, a prezydent podpisał ustawę czasowo zawieszającą prawo do azylu, mimo wątpliwości konstytucyjnych zgłaszanych m.in. przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

Aleksandra Chrzanowska z Grupy Granica oceniła w "Poranku TOK FM", że to "bardzo niechlubna rocznica". 

- Polska przestała być pierwszym bezpiecznym krajem dla uchodźców - mówiła. Jak od razu dodała, przez granicę polsko-białoruską cały czas przejeżdżają ludzie z krajów objętych wojnami. - Oni tak czy inaczej będą wyjeżdżać w poszukiwaniu bezpieczeństwa, więc jeśli my uniemożliwiamy im składanie wniosków o ochronę w Polsce, zgodnie z przepisami międzynarodowymi i zgodnie z polską Konstytucją, to zmuszamy ich do tego, żeby naruszali granice - stwierdziła też działaczka.

Według Grupy Granica, tylko w ciągu roku zgłosiło się do niej ponad 3 tysiące osób, które przekroczyły polsko-białoruską granicę. Z kolei w ubiegłym roku Straż Graniczna odnotowała ponad 14 700 zdarzeń, w których konieczne było zawracanie migrantów do granicy z Białorusią.

Aleksandra Chrzanowska wskazała też w tym kontekście na dane Straży Granicznej, z których wynika, że zarówno w 2024, jak i w 2025 roku ta raportowała ok. 30 tys. prób nieuregulowanego przekroczenia granicy. - Nie ma żadnej różnicy. Politycy przekonywali, że zawieszenie prawa do azylu doprowadzi do tego, że ludzie przestaną przyjeżdżać - oceniła gościni Jacka Żakowskiego. - To jest nieprawda - zaznaczyła.

Podkreśliła przy tym, że dane te pokazują też, że "na Białorusi jest mniej więcej tyle samo osób, które są w opłakanych sytuacjach i które próbują się tutaj przedostać". - Prawdopodobnie udaje się to mniejszej liczbie osób, bo Straż Graniczna jest skuteczniejsza niż wcześniej. A być może przemytnicy też się uczą - dopowiedziała w TOK FM Aleksandra Chrzanowska.

Redakcja poleca

Mateusz Janicki, aktor zaangażowany w pomoc migrantom, także gość TOK FM, dodał, że "w polityce migracyjnej na granicy nie ma sensu". - Mamy gigantyczną machinę państwa, która walczy z ludźmi pojawiającymi się na polskiej granicy. Za setki milionów złotych wybudowano płot na granicy, mundurowych jest tam od cholery - opisywał gość Jacka Żakowskiego.

Jego zdaniem, "wydano więc gigantyczne pieniądze kompletnie bez sensu tylko po to, by powstrzymać biednych ludzi, którzy przechodzą przez granicę". - Abstrahując od cierpienia, które tam się pojawia, jest też pytanie, czy nasze państwo odpowiada w sposób proporcjonalny do tego problemu - zastrzegł działacz.

Zawieszenie prawa do azylu to "dramatycznie nieporozumienie"

Trwające już rok zawieszenie prawa do azylu komentowała w "Poranku TOK FM" również była zastępczyni rzecznika praw obywatelskich, dr Hanna Machińska. - Dramatyczne nieporozumienie - uznała. 

Jak przypomniała dr Machińska, rząd uzasadniał wprowadzenie tych przepisów koniecznością ochrony bezpieczeństwa państwa przed destabilizacją. - Tymczasem zawieszenie prawa do azylu narusza konwencję europejską, prawo Unii Europejskiej, polską Konstytucję - wyliczyła prawniczka.

Ograniczenie prawa do składania wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej na granicy z Białorusią obowiązuje przez najbliższe 60 dni. To już szóste przedłużenie obowiązywania tych przepisów.

Źródło: TOK FM