Wojna Polakom niestraszna. "Część rodaków pokusiła się na niskie ceny". Wiceminister apeluje
Polacy nadal jeżdżą na Bliski Wschód, mimo trwającej wojny. - Część naszych rodaków po prostu pokusiła się na niskie ceny mimo tych zagrożeń. Wielka prośba do państwa: naprawdę, nie jedźcie do tych 11 państw Zatoki Perskiej, słuchajcie komunikatów - apelował w TOK FM wiceminister sportu i turystyki Piotr Borys.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Polacy wciąż latają do regionu zagrożonego wojną w Iranie?
- Czy nasze państwo będzie w dalszym ciągu ewakuować swoich obywateli?
"Od 1 marca, czyli już po rozpoczęciu wojny na Bliskim Wschodzie, w zagrożony region wybrało się z Polski ponad 700 osób, w tym piętnaścioro dzieci" - poinformował szef MSZ Radosław Sikorski, powołując się na dane Straży Granicznej. Minister wyraził nadzieję, że nie będą się oni domagać ewakuacji na koszt podatnika.
- Prawdopodobnie jest tak, że część naszych rodaków po prostu pokusiła się na niskie ceny mimo tych zagrożeń - mówił w "Poranku TOK FM" Piotr Borys.
- Mimo ostrzeżeń, mimo tego, że wspólnie ewakuujemy naszych rodaków - to jest już blisko dziesięć tysięcy osób - są tacy, którzy lecą w strefę zagrożenia. Gorąca, wielka prośba do państwa: naprawdę, nie jedźcie do tych jedenastu państw Zatoki Perskiej, słuchajcie komunikatów - podkreślił wiceminister sportu i turystyki. Jak dodał, wszystkie te państwa wymienione są na stronach MSZ.
- Tam naprawdę latają drony, jest niebezpiecznie. To nie są żarty. Nie róbmy tego, w imię odpowiedzialności - zaznaczył Borys.
Będą ewakuacje
Maciej Kluczka dopytywał, czy faktycznie Polska nie będzie ewakuować nieodpowiedzialnych turystów. - Jeżeli będzie niebezpieczeństwo, to państwo polskie zawsze zareaguje - podkreślił wiceminister.
W sumie już ok. 10 tys. polskich obywateli udało się sprowadzić z Bliskiego Wschodu. Tylko tej nocy do Polski przyleciały trzy samoloty z Omanu, do lotniska w Maskacie transportowani są Polacy m.in. ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
- (W przypadku) braku możliwości ewakuacji, szczególnie rodzin z małymi dziećmi, przewozimy Polaków z Dubaju autobusami do Omanu, następnie pasażerowie są transportowani do Polski - wyjaśniał Borys.
Cała procedura powrotu Polaków do kraju ma potrwać co najmniej do piątku.
Źródło: TOK FM