Prowokacje Kremla pod przykrywką? Ekspert zwrócił uwagę na nieprzypadkową datę
- Systemy obrony powietrznej zadziałały tak, jak powinny - przekonywał w TOK FM dr Bartosz Maziarz z Uniwersytetu Opolskiego, pytany o ostatnie prowokacje Kremla. Ekspert zwrócił także uwagę na datę tych incydentów.
W Wigilię nad Bałtykiem polskie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy, namierzono także balony przemytnicze, które wleciały z Białorusi.
Bezpośrdenio po tym incydencie głos zabrał wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. - Wszystkie prowokacje nad Bałtykiem oraz przy granicy z Białorusią były pod pełną kontrolą Wojska Polskiego - przekonywał. Głos w sprawie zabrało także Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. W oficjalnym komunikacie BBN poinformowało, że pojawienie się klikudziesięciu balonów przemytniczych nadlatujących od strony Białorusi mogło być prowokacją pod przykrywką.
O ostatnie incydenty pytany był w TOK FM dr Bartosz Maziarz z Uniwersytetu Opolskiego. Ekspert tłumaczył, co może kryć się pod sformułowaniem przekazanym wmomunikacie BBN.
- Prawdopodobnie BBN ma na myśli, że pod przykrywką przemytniczą zostały wzbudzone polskie systemy obrony przeciwlotniczej. Jest duża szansa na to, że faktycznie oficjalnie są to balony przemytnicze z jakąś kontrabandą, prawdopodobnie z papierosami, ale jej głównym celem jest zebranie sygnałów na temat walki radioelektronicznej, czyli tego, jak nasze systemy obrony przeciwlotniczej zareagują - wyjaśnił gość "Świątecznego Poranka TOK FM".
Rozmówca Filipa Kekusza zwrócił uwagę, że w obydwu przypadkach prowokacji reakcja polskich służb była prawidłowa.
- Takie balony należy jedynie obserwować i tak też się stało. Później pewnie było poszukiwanie tych balonów przez Straż Graniczną czy też policję i rozpoznanie obiektowe, czy na pewno były to balony z kontrabandą - dodał Maziarz.
Quiz: Myślisz, że jesteś na bieżąco? Sprawdź się w quizie o najważniejszych wydarzeniach z ostatniego tygodnia!
Ekspert odniósł się także do incydentu z samolotem, który pojawił się nad Bałtykiem. Jak podkreślił, reakcja polskich służb w tym przypadku musiała być bardziej zdecydowana. - Nie wiemy, z jakim samolotem mieliśmy do czynienia w noc wigilijną, ale to była absolutnie standardowa procedura tak zwanego przechwycenia maszyny loniczej. Samolot zbliżał się do polskich wód terytorialnych, więc zostały wysłane polskie myśliwce, które nawiązały kontakt wzrokowy z tym samolotem i odeskortowały go na inny kurs w przestrzeni międzynarodowej - wyjaśnił.
Gość TOK FM zwrócił uwagę, że data incydentów nie była przypadkowa. - Wiadomo, że dla Polaków Wigilia i Boże Narodzenia to chyba najważniejsze święta, więc Rosjanie stwierdzili: no to sprawdzimy waszą reakcję - podsumował ekspert.
Źródło: TOK FM/ Fot. Mateusz Kotowicz/Reporter/ East News