,
Obserwuj
Polityka

"Rozpaczliwe" wystąpienie Kaczyńskiego. "Bomba nie wybuchła"

3 min. czytania
16.02.2026 18:27

- To nie był obraz imperatora. To był raczej obraz prezesa, który widzi, że mu się wszystko wymknęło spod kontroli - tak poniedziałkową konferencję prasową Jarosława Kaczyńskiego oceniła w TOK FM Dominika Długosz. 

Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER
  • Prezes PiS zwołał w poniedziałek specjalną konferencję; 
  • Karolina Lewicka i Dominika Długosz w TOK FM zgodziły się, że wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego było "rozpaczliwe".
  • "Mamy takie momenty, gdzie spór w PiS zostaje odłożony, jest trochę ciszej, a potem wystarczy jedna, naprawdę niewielka, iskierka. To już żyje własnym życiem" - mówiła dziennikarka "Newsweeka". 

Jarosław Kaczyński pojawił się w poniedziałek na pierwszej konferencji po wyjściu ze szpitala. Jak powiedział, przyszedł w jednym celu. - Chcę zaapelować do tych wszystkich mediów, które chcą mówić prawdę. Bardzo często ostatnio padają zarzuty ze strony dziennikarzy, że my się zajmujemy wyłącznie sobą. (...) Ale musicie wziąć pod uwagę, że nasza partia jest w tej chwili bardzo aktywna, tylko o tym jakoś się nie mówi - przekonywał prezes PiS. Wymienił w tym kontekście objazd wszystkich powiatów w Polsce przez polityków PiS. Zastrzegł też, że już niedługo rozpocznie się objazd wszystkich gmin.

Jak oceniła w TOK FM Karolina Lewicka, Jarosław Kaczyński "zachował się dość rozpaczliwie, występując z apelem do mediów, które z PiS sympatyzują, by media pokazywały, jak bardzo partia jest aktywna". Mówiąc o "rozpaczliwej konferencji Kaczyńskiego", dodała: Już do tego doszło, że prezes musi prosić media sprzyjające PiS-owi, żeby pomogły, bo sam prezes sobie radzi.

- To było rozpaczliwe. Tym bardziej, że plotki tuż przed konferencją prezesa mówiły, że prezes będzie zawieszał i to osobę znaczącą w Prawie i Sprawiedliwości, bo Jacka Kurskiego. Ale bomba nie wybuchła - Jacek Kurski nie został zawieszony w Prawie Sprawiedliwości. Z kolei prezes wyszedł powiedzieć: "Popatrzcie, my tak ciężko pracujemy, a wy tego nie widzicie. I to wy, nasi przyjaciele z prawicowych mediów" -  komentowała Dominika Długosz z "Newsweeka". 

Jak od razu dodała, to nie był obraz potęgi i siły partii. - To nie był obraz imperatora, zupełnie. To był raczej obraz prezesa, który widzi, że mu się wszystko wymknęło spod kontroli - podkreśliła.

"Zdecydowane wygonienie wszystkich z lasu"

Zdaniem gościni "Wywiadu politycznego", to tym bardziej zaskakujące, że pod koniec zeszłego tygodnia Jarosław Kaczyński zapowiedział, że "od teraz każdy, kto zabierze głos w szkodliwej dyskusji, niezależnie od zasług i pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS". Chodzi o wymianę zdań między politykami PiS na temat Ryszarda Terleckiego i Sebastiana Kalety.

- W piątek zaimponował tym zdecydowanym wygonieniem wszystkich z lasu - przyznała Dominika Długosz w TOK FM. 

Choć, jak dodała od razu, sama "awantura, która skończyła się tym, że Kaczyński musiał tupnąć  nogą,  wymknęła się jednak spod kontroli". 

- Inna rzecz, że mam też wrażenie, że to już kompletnie nie działa. Mamy takie momenty, gdzie spór w PiS zostaje odłożony, jest trochę ciszej, a potem wystarczy jedna, naprawdę niewielka, iskierka. To już żyje własnym życiem. Prezes nad tym nie panuje i właściwie chyba nie ma w tej chwili nikogo, kto by nad tym zapanował - oceniła też. 

Zaczęło się we wtorek, gdy Ryszard Terlecki był pytany w Sejmie przez dziennikarza TVN24, czy zabrałby pieniądze byłemu ministrowi sprawiedliwości, posłowi PiS Zbigniewowi Ziobrze za to, że nie przychodzi do Sejmu. - No, jak nie przychodzi, to trudno - odpowiedział Terlecki. Dopytywany, czy w takim razie Ziobro powinien mieć ucięte uposażenie i dietę poselską, odparł, że "nie wie, jak to jest w przepisach".

Po tych słowach Terleckiego, do dyskusji wtrącił się Sebastian Kaleta - dawny działacz Suwerennej Polski, czyli ugrupowania Ziobry. - Może pan się w tej sprawie nie wypowiada - wtrącił Kaleta. Jak dodał, Ziobro jest „obiektem represji politycznych”. - O czym pan poseł pewnie wie - zwrócił się Kaleta do Terleckiego. Podkreślił przy tym, że nieobecność Ziobry w Sejmie jest wynikiem tych represji i dlatego Ziobro wciąż powinien otrzymywać uposażenie i dietę.

Terlecki był pytany o tę sytuację w piątek przez TVN 24. - Gów*******a - odpowiedział polityk PiS. Dopytywany, czy nie podobało mu się zachowanie Kalety, odparł, że „nie bardzo”. - Nie każdy jest dobrze wychowany - dodał poseł PiS. Zapewnił przy tym, że wybacza Kalecie.

W piątek sytuację na X skomentowało wielu polityków PiS - zarówno ze środowiska Ziobry, jak i byłego premiera Mateusza Morawieckiego, którego Terlecki jest zwolennikiem. Sam Kaleta napisał w piątek, że nie zamierza odpowiadać Terleckiemu.

Źródło: TOK FM, PAP 

 

Redakcja poleca