Prokuratura wyjaśni incydent sprzed roku? Nawrocki mówi o podtruciu. "Krok wyprzedzający"
Dziwię się, że wszyscy na to patrzyli, a nikt nie wezwał pogotowia - tak poseł KO Adrian Witczak komentował w TOK FM doniesienia na temat zasłabnięcia Karola Nawrockiego w czasie kampanii wyborczej. Prezydent zasugerował, że mogła być to próba otrucia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie incydentu z Karolem Nawrockim?
- Co sugerują współpracownicy Karola Nawrockiego na temat jego zasłabnięcia?
- Jak poseł Adrian Witczak ocenia fakt, że sprawę ujawniono dopiero teraz?
Maciej Kluczka w "Poranku TOK FM" wrócił do sprawy, która - jak stwierdził - "powinna być dla lekarzy, ale została przemilczana i teraz jest dla prokuratury". Chodzi o słowa prezydenta Karola Nawrockiego o "chwilach grozy", które przeżył w trakcie kampanii. Nawrocki zasłabł 15 maja zeszłego roku w Ząbkowicach Śląskich.
W wywiadzie książkowym "Skąd się wziął Karol Nawrocki?" prezydent zasugerował, że mogła być to próba otrucia. Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła postępowanie sprawdzające dotyczące narażenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia podczas kampanii wyborczej.
Nawrocki wyprzedza atak?
- Wierzę panu prezydentowi, że taka sytuacja miała miejsce, tylko że może nie do końca ktoś te środki mu podał - stwierdził w "Poranku TOK FM" Adrian Witczak. Poseł Koalicji Obywatelskiej zapewnił, że nic nie sugeruje, ale może wypowiedź Nawrockiego jest "krokiem wyprzedzającym". Kluczka zaś wskazał na ewentualne zakulisowe gry w Pałacu Prezydenckim.
Adrian Witczak przyznał, że dziwi się, że nikt z ekipy prezydenta nie wezwał wtedy pogotowia. - Ja bym swojego kandydata ratował - skomentował poseł KO. - Mam nadzieję, że prokuratura przynajmniej spróbuje to wyjaśnić - dodał.
Zasłabnięcie Nawrockiego
Prezydent opowiedział o swoich przeżyciach w rozmowie z prof. Andrzejem Nowakiem. Portal wPolityce.pl zacytował jedną z wypowiedzi Karola Nawrockiego, w której ten opisuje incydent z Ząbkowic Śląskich. "Przemawiałem może pięć-siedem minut pod tym ratuszem. Czekał już autobus, który miał mnie zawieźć na peron do tego pociągu. To było może pięćdziesiąt metrów od miejsca wystąpienia. Kończę mówić i nagle czuję, że dzieje się ze mną coś bardzo złego. Nagłe osłabienie, jakbym dostał konkretny cios w szczękę. Jakby nagle ktoś wyłączył mi organizm" - mówił prezydent.
W dalszym fragmencie Nawrocki przytoczył opisy świadków jego zasłabnięcia. Współpracownicy porównali to do scen z "Egzorcysty": Karol Nawrocki "kopał nogami, rzucało nim, kompulsywnie wymiotował".
"Od początku kampanii słyszałem od ochrony różne ostrzeżenia, np. że nie powinienem całować kobiet w rękę, że to może być sposób, żeby mnie podtruć, że poruszam się po bardzo wąskiej linii ryzyka i że prędzej czy później coś takiego może się wydarzyć. Ale ja i tak to robiłem. Nawet wtedy, w tym deszczu, panie podchodziły, wyciągały ręce, całowałem je w rękę, rozmawiałem z ludźmi" - opowiedział prezydent. I dodał, że jego współpracownicy wówczas "naprawdę przez chwilę myśleli, że stało się coś najgorszego".
Źródło: TOK FM, wPolityce.pl