"To było naprawdę bardzo niezręczne". Prof. Hanna Machińska o kulisach swojego odwołania
Hanna Machińska od nowego roku nie będzie już zastępczynią Rzecznika Praw Obywatelskich . Taką decyzję podjął RPO Marcin Wiącek. Machińska została zastępczynią RPO w 2017 roku, na to stanowisko powołał ją ówczesny rzecznik - Adam Bodnar.
Hanna Machińska od lat jest zaangażowana w walkę z dyskryminacją, ksenofobią i nietolerancją. Podczas pełnienia swojej funkcji w biurze RPO zajmowała się choćby prawami migrantów na polsko-białoruskiej granicy. Dlatego jej odwołanie wywołało oburzenie i protesty wśród organizacji pozarządowych oraz ekspertów, którzy z biurem RPO współpracowali.
W "Wywiadzie Politycznym" TOK FM Hanna Machińska opowiedziała o kulisach odwołania jej ze stanowiska. Stało się to podczas szkolenia prowadzonego przez Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, które Machińska musiała opuścić z powodu pilnego wezwania do biura RPO.
Na miejscu - jak relacjonowała w TOK FM Machińska - Wiącek miał w osobistej rozmowie wielokrotnie podkreślać jej zasługi dla biura, a następnie "wyjął z teczki informację napisaną na papierze A4 z logo rzecznika, że z dniem 31 grudnia odwołuje mnie ze stanowiska". - Nie było absolutnie żadnych sygnałów. W świetle tych pochwał (odwołanie red.) było zdumiewające. To odbyło się nagle, bez podania przyczyn. Jeżeli chodzi o czas i formę, kompletnie nie jestem w stanie tego zrozumieć. Rozstanie się, z każdym pracownikiem, wymaga zupełnie innego nastawienia - mówiła Hanna Machińska w TOK FM.
Machińska usłyszała od Wiącka także to, że jej następcą zostanie Wojciech Brzozowski z Wydziału Prawa UW. Pytany o powód dymisji, poinformował ją o planach biura RPO, dotyczących przeprofilowania działalności w stronę działalności naukowo-badawczej. - Byłam zdziwiona, bo nie rozmawialiśmy o tym wcześniej – skomentowała zastępczyni RPO w rozmowie z Karoliną Lewicką.
"Czy zastępca rzecznika ma imię i nazwisko?"
"W ostatnich dniach pojawiło się (...) w przestrzeni medialnej wiele krytycznych opinii o pracy Biura RPO w związku z decyzją o zmianie na stanowisku zastępcy RPO. Dlatego zwracamy się ze wspólnym apelem, aby – niezależnie od oceny tej sytuacji – nie deprecjonować działań całej instytucji na rzecz obywateli" - czytamy we wspólnym oświadczeniu RPO i jego dwóch zastępców, zamieszczonym w piątek na stronie biura.
Hanna Macińska na antenie TOK FM określiła treść komunikatu Wiącka i jego zastępców jako "zupełnie niezrozumiałą". - Proszono mnie, bym podpisała ten komunikat. Tam był fragment brzmiący: "(...) w związku z decyzją o zmianie na stanowisku Zastępcy RPO (...)". Zapytałam: "Czy zastępca rzecznika ma imię i nazwisko?" Zadałam też pytanie: "W jaki sposób ja mogę figurować na tym oświadczeniu?". To było naprawdę bardzo niezręczne - mówiła prawniczka.
Podczas audycji Hanna Machińska wielokrotnie zaznaczała, że nie ma "nawet cienia zarzutów, jeżeli chodzi o funkcjonowanie pracowników RPO". Zdradziła też, że od momentu dymisji otrzymała wiele nowych propozycji zawodowych. - Ale nie zejdę z toru prawo-człowieczego. To jest wpisane w moje DNA. Nie wiem, czy ludzie się tacy rodzą, ale ludzi urodzonych z takim DNA w naszym biurze jest bardzo wielu - podsumowała.