Tuleya odpowiada Kalecie: Nie zrozumiał wyroku, kompromituje się
Europejski Trybunał Praw Człowieka ogłosił w czwartek wyrok w sprawie dwóch skarg, które złożył sędzia Igor Tuleya. "Polska naruszyła prawo do rzetelnego procesu Igora Tulei, prawo do życia prywatnego oraz wolność ekspresji skarżącego" - uznał trybunał w Strasburgu. Polska ma zapłacić sędziemu 36 tys. euro zadośćuczynienia.
Sam Tuleya mówił w TOK FM, że nie odbiera tego rozstrzygnięcia jako osobisty sukces. - To zwycięstwo wszystkich obrońców praworządności w Polsce. (…) Aczkolwiek wojna trwa. Niewiele się zmieniło i musimy wytrwać. Dzisiejszy dzień jest radosny i daje nadzieję - mówił gość Wojciecha Muzala w programie "TOK360".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Natomiast polskie władze, w osobie wiceministra sprawiedliwości Sebastiana Kalety, nie zamierzają uznawać wyroku ws. Tulei. "ETPCz dzisiaj kolejny raz orzekł, że Polska nie może mieć KRS takiego jak w Hiszpanii, bo jesteśmy krajem młodej demokracji. Naprawdę taka teza przywołana jest w dzisiejszym orzeczeniu..." - napisał Kaleta. Dodał, że "ledwie 2 tygodnie temu ten sam trybunał zajmował się KRS hiszpańskim i nie miał wątpliwości wobec tamtego systemu". "Podwójne, bezprawne standardy. Na szczęście to orzeczenie nie ma żadnej mocy wiążącej, co wynika z orzecznictwa TK" - napisał Kaleta.
- Te słowa stawiają wiceministra w prawdziwym, ale niekorzystnym świetle. Nie zrozumiał tego rozstrzygnięcia - skomentował Tuleya. Sędzia przypomniał, że wyrok trybunału dotyczy prawa do rzetelnego procesu, poszanowania życia prywatnego i wolności słowa, które przysługują wszystkim obywatelom Unii Europejskiej. - To nie jest zaskoczenie, że polscy politycy wykonują tylko te wyroki, które im pasują. Kaleta sam sobie wystawia złą ocenę i kompromituje się w Europie. Mówiąc prościej, żeby pan wiceminister zrozumiał. Jeśli dalej będzie tak gadał, to nie dość, że ośmiesza siebie i Polskę, to jeszcze na wakacje będzie mógł jechać tylko nad Balaton, bo nigdzie indziej go nie wpuszczą - podsumował Tuleya.