Magdalena Ogórek wystartuje z listy PiS-u? "Leszek Miller cieszy się na pewno"
PiS forsował w Sejmie ustawę nazwaną "lex Tusk", przekonując, że dotyczy niezmiernie ważnej dla Polski kwestii - rosyjskich wpływów. Nie doczekaliśmy się do tej pory powołania komisji, miałaby tropić wpływy Rosji w Polsce. W ostatnich dniach widać, że partia rządząca nie jest w stanie przedstawić jednej wersji odpowiedzi na pytanie, czy taka komisji w ogóle przed wyborami zacznie działać. Poseł Marek Ast przekazał w miniony piątek, że to się nie uda. Ale w czasie weekendu Jarosław Kaczyński - odpowiadając na pytanie dziennikarki w tej sprawie - odpowiedział: "Sądzę, że będzie. Tyle mogę pani w tej chwili powiedzieć".
Włodzimierz Czarzasty przyznał w TOK FM, że cała spraw w ogóle go nie zajmuje. - Od dwóch czy trzech miesięcy nie traktuję tej sprawy poważnie. To po prostu bzdura. Następna sprawa, która PiS-owi nie zagrała - ocenił wiceprzewodniczący Nowej Lewicy. Polityk przypomniał, że ustawa się pojawiła, bo obóz rządzący chciał "przyłożyć Tuskowi i wydawało im się, że zrobią to sprawnie". Ale nie wzięli pod uwagę reakcji Polek i Polaków. - Źle to wpłynęło na społeczeństwo, ludzie zaczęli to źle oceniać, czego wynikiem był marsz 4 czerwca. Ludzie bronili człowieka - mówił rozmówca Dominiki Wielowieyskiej, przypominając marsz zorganizowany przez opozycję 4 czerwca.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Referendum? "Pomysł marny"
Sprawie rosyjskich wpływów, które jeszcze niedawno były tak ważne dla obozu władzy, rządzący poświęcają teraz znacznie mniej uwagi. Bo skupili się na nowszym pomyśle, czyli referendum. Organizowanie go w tym samym dniu, kiedy odbędą się wybory parlamentarne, nastręcza pewnych kłopotów opozycji.
- PiS uważa, że referendum im "zagra". Politycy chodzą i opowiadają, że badania pokazują im, że wyborcy opozycji są podzieleni w sprawie bojkotu referendum i że to może być niewygodne dla opozycji. PiS zastawił pułapkę na partie opozycyjne? - pytała dziennikarka.
- Wątpię. Bo te kotlety, które teraz podaje PiS, są odgrzewane - odpowiedział Czarzasty. Wicemarszałek Sejmu podkreślił, że pomysł referendum pojawił się, bo wyborcy słabo reagują na kolejne socjalne obietnice Prawa i Sprawiedliwości. - Wiedzą, że jest to przekupstwo. Badania pokazują nam, że coraz więcej ludzi zadaje pytanie: "A skąd te pieniądze weźmiecie?". W związku z tym to im nie zagrało. Nie zagrała im komisja rosyjska. Czy zagra referendum? Wątpię - uważa Czarzasty. Gość TOK FM dodał, że lewica ogłosi "bojkot referendum". - Ale nie oznacza on demobilizacji wyborców - ocenił
To, że PiS cały czas próbuje przekonywać wyborców wypłatami pieniędzy z publicznej kasy, widać było podczas dożynek w Paradyżu. Jarosław Kaczyński ogłosił tam w niedzielę, że 14. emerytura wyniesie 2200 zł netto.
- Ludzie nie są głupi. To nie jest tak, że dadzą się nabrać. Znowu się zapytają: a skąd pan weźmie te pieniądze? Znowu się zapytają, dlaczego decydujecie o tym, czy będzie 13. i 14. emerytura, a nie dokonacie dwukrotnej waloryzacji emerytur (na poziomie inflacji plus 1 proc.)? Tak, żeby ludzie wiedzieli, że bez względu na to, kto będzie rządził, to oni będą bezpieczni - komentował wiceprzewodniczący Lewicy.
Magdalena Ogórek chce być posłanką?
"Rzeczpospolita" podaje, że gwiazda telewizji państwowej Magdalena Ogórek będzie startowała do Sejmu z Listy Prawa i Sprawiedliwości. W 2015 roku Ogórek była kandydatką Sojuszu Lewicy Demokratycznej w wyborach prezydenckich.
- Cieszy się pan? - pytała Wielowieyska Czarzastego, który przez lata był prominentnym członkiem SLD. - Leszek Miller cieszy się na pewno, bo przeprowadził jako kandydatkę na prezydentkę. Każdy bierze odpowiedzialność za stabilność poglądów osób, które zaprasza na listy - mówił wicemarszałek Sejmu.
Jak zauważyła dziennikarka, ścieżki Ogórek i Czarzastego mogą się przeciąć w czasie kampanii. Bo ewentualna kandydatka PiS-u ma startować w Rybniku, a polityk Nowej Lewicy walczy o mandat posła z Zagłębia. - Nie będę się z nią serdecznie witał, bo jej serdecznie nie znałem. Dwa razy z nią rozmawiałem w życiu. Ale jak ją będę widział to tak, jak z każdą osobą, którą znam, to powiem: "Dzień dobry". To jest oczywiste - podsumował polityk.