Bodnar wzoruje się na Wielkiej Brytanii. "Skala przemocy jest ogromna"
O powołaniu tego zespołu mówi znowelizowana ustawa o ochronie małoletnich, czyli tak zwana ustawa Kamilka. Do konkursu zgłosiło się 84 ekspertek i ekspertów. - Komisja konkursowa wybrała ostateczny skład. To jest docelowo 7 stałych ekspertów: prawnik, psycholog, psychiatra, socjolog, pedagog, pediatra, pracownik socjalny specjalista ds. resocjalizacji - mówi wiceministra sprawiedliwości Zuzanna Rudzińska-Bluszcz.
- Tutaj muszę zrobić od razu zastrzeżenie, że ogłosiliśmy nabór do tego zespołu i nie zgłosił się do nas żaden ekspert z zakresu pediatrii. Dlatego wszystkich lekarzy pediatrów, bardzo serdecznie zachęcam do tej niezwykle misyjnej pracy. Pracy, która może zmienić sytuację każdego dziecka w Polsce - podkreśla wiceministra.
Eksperci będą analizować, co się stało, że dziecko zostało skrzywdzone. Jak zadziałały służby, pomoc społeczna, szkoła, sąsiedzi, lekarze rodzinni. Przeanalizują krok po kroku, dlaczego dziecko zostało skrzywdzone i co nie zadziałało. - Ten zespół musi dokładnie zbadać konkretny przypadek. Dlaczego dziecko, które chodzi do szkoły, do lekarza, ma przyjaciół, doświadczyło przemocy, zostało skrzywdzone. Nie zostało zaopiekowane, nie dostrzeżono, że cierpi. Zespół ma zbadać, dlaczego doszło do jego skrzywdzenia, a czasem nawet śmierci - wyjaśnia ministra.
Szacunkowa skala zjawiska przytłacza
Z powołania zespołu cieszy się Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak. - To jest wspaniała wiadomość. Jestem tym faktem bardzo wzruszona, bo czekamy na ten zespół od dłuższego czasu. Polska w końcu zacznie wyciągać wnioski z tragedii, które mają miejsce. Trzeba zobaczyć, co takiego dzieje się w polskim systemie, że dochodzi do tak dramatycznych przypadków, w których dzieci umierają. Eksperci powołani do tego zespołu, to najwyższej klasy specjaliści. Myślę, że przed członkami zespołu ciężka praca, ale wiem, że poradzą sobie z tą pracą i czekam na efekty. To będą bardzo ważne wyniki - mówi rzeczniczka praw dziecka.
Na Kamilku się nie skończyło. 'Skala katowanych dzieci wbija w fotel'
Specjaliści, którzy zajmują się ochroną dzieci, najpierw bardzo długo domagali się, żeby zespół w ogóle znalazł się w polskim systemie. Teraz czekają na powołanie zespołu i pierwsze efekty pracy. - Dzieci w Polsce są krzywdzone. Ja od lat byłam adwokatką, która pomagała dzieciom krzywdzonym. Gdy podawane były jakieś statystyki, to ja zawsze mówiłam, że mam własne statystyki. To był mój prywatny telefon. Widziałam, jak często ktoś dzwoni do mnie z prośbą o pomoc, bo jest podejrzenie krzywdzenia dziecka. Ten telefon dzwonił zbyt często. Odkąd zostałam Rzeczniczką Praw Dziecka, otrzymuje również policyjne informacje o przypadkach krzywdzenia dzieci. Myślałam, że już dużo widziałam, ale skala tego, jak często dzwoni mój telefon, jest po prostu ogromna. Myślę, że my w Polsce tak naprawdę nie znamy skali krzywdzenia dzieci. Nie mamy statystyk mówiących o tym, jak wielka jest to skala. Mam na myśli, chociażby dzieci do trzeciego roku życia, bo one wymykają się z systemu. Te dzieci często są w domach, system ich nie widzi. A niestety bardzo dużo sygnałów, które otrzymywałam, dotyczyło 11-miesięcznych, sześciomiesięcznych dzieci, gdzie obrażenia były po prostu dramatyczne. Aż trudno sobie wyobrazić, że tak małe dziecko może doświadczyć tak ogromnej krzywdy. Mamy więc bardzo dużo pracy do wykonania. Przede wszystkim rzetelną diagnozę zjawiska krzywdzenia dzieci w Polsce - wyjaśnia Monika Horna-Cieślak.
Zespół powołany na wzór brytyjskiego
Organizacje społeczne szacują, że co roku w wyniku krzywdzenia umiera w Polsce 30 dzieci.
Zespół przy Ministerstwie Sprawiedliwości będzie działać niezależnie. Po zakończeniu prac nad konkretnym przypadkiem wydana będzie rekomendacja. - Ministerstwo sprawiedliwości ma inicjatywę legislacyjną i po prostu może zmieniać prawo. Wyobrażam sobie również, że te rekomendacje będą mogły być zastosowane przez Ministerstwo Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej. Oni mogą wprowadzić zmiany, chociażby do systemu opieki społecznej - wyjaśnia Zuzanna Rudzińska-Bluszcz.
Grób Kamilka z Częstochowy okradany. 'Są osoby, którym zależy, by nadal gnębić chłopca'
Reporterka TOK FM zapytała ministrę o to, skąd zespół będzie wiedział o tych sprawach? Zuzanna Rudzińska Bluszcz wytłumaczyła, że zespół może podjąć się analizy danego przypadku albo z własnej inicjatywy, czyli na przykład z doniesień medialnych albo po zawiadomieniu przez instytucje państwowe lub samorządowe.
Zgodnie z przepisami te instytucje, które w związku ze swoją działalnością dowiedziały się o śmierci albo ciężkim pobiciu dziecka, mają obowiązek zawiadomić o tym przewodniczącego lub przewodniczącą zespołu.
Zespół został stworzony na wzór systemu działającego w Wielkiej Brytanii Serious Case Reviews. Eksperci, którzy dostaną od ministra Adama Bodnara powołanie, mają już zaplanowane szkolenie właśnie z ekspertami z Wielkiej Brytanii. - Oni na podstawie swoich doświadczeń powiedzą, co działa, co nie działa i jak najlepiej podzielić pracę. Tutaj w tych działaniach pomaga nam UNICEF - mówi wiceministra sprawiedliwości.
Lekarz 8-letniego Kamila: Takie dzieci trafiają do nas regularnie. Szara strefa jest duża
Tuż po powołaniu, również w czwartek, odbędzie się pierwsze posiedzenie zespołu, wybrany zostanie przewodniczący. Pierwszą i symboliczną sprawą, którą zajmie się zespół, ma być analiza śmierci ośmioletniego Kamila z Częstochowy, który został skatowany przez ojczyma.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>