Kołodziejczak wbija szpile koalicjantom. "Apetyty większe niż poparcie"
Mimo sejmowych wakacji trudno mówić o nudzie na polskiej scenie politycznej. Na światło dzienne wyszło właśnie, że wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak był łakomym kąskiem dla PSL. Ludowcy bardzo chcieli go "zwerbować" i wystawić na swoich listach wyborczych. Pojawił się jednak opór ze strony Szymona Hołowni, który nie widział dla Kołodziejczaka miejsca na listach wyborczych Trzeciej Drogi.
Tajemnicę politycznej alkowy ujawnił były minister rolnictwa Artur Balazs. W TVN24 mówił w poniedziałek, że na nie wciągnięciu na listy Kołodziejczaka PSL 'dużo stracił'. Ostatecznie Kołodziejczak w wyborach parlamentarnych startował z list PO.
- Uznałem, że szkoda takiego polityka, który dużo ruchu robił na wsi, reprezentując w dobrej sprawie rolników i ich interesy, organizując protesty. Mam nadzieję, że będzie aktywny i nie zapomni, skąd mu nogi wyrastają - mówił Balazs.
Kołodziejczak jasno. "Nigdzie się nie wybieram"
O komentarz do wypowiedzi byłego ministra rolnictwa poproszony został sam zainteresowany. Michał Kołodziejczak na antenie TOK FM zdradził, jak się czuje jako obiekt politycznego pożądania.
- Nigdzie się nie wybieram. Umówiłem się z premierem Tuskiem na pracę, na wspólne działanie i mnie z obozem największego koalicjanta współpracuje się najlepiej - mówił w "Poranku Radia TOK FM" wiceminister rolnictwa.
Tusk wziął do rządu 'odbezpieczony granat'. 'Może wrócić bumerangiem'
Kołodziejczak nie omieszkał przy okazji wbić szpili koalicjantom. Jak stwierdził, "polityczne apetyty mniejszych koalicjantów - czyli Trzeciej Drogi i Lewicy - są nieproporcjonalne do tego, co dostali w wyborach".
- Współpracy z PSL nie widzę, zresztą oni są chyba dużo bardziej zainteresowani pozyskaniem stanowisk niż nowych członków - zaznaczył rozmówca Jana Wróbla.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Gość TOK FM przyznał, że chęć obsadzenia stołków widzi na różnych poziomach, a że nie wszystko w polskiej polityce mu się podoba, nie ma zamiaru milczeć. Wręcz przeciwnie - chce brzydką stronę polityki nagłaśniać.
- Czasem patrzę na różnych posłów, jak wyciągają ręce po stanowiska i to mi się nie podoba. Będę o tym mówił, bo to daje pewnego rodzaju otrzeźwienie - dodał.
Kto stoi za awanturą na proteście rolników? Kołodziejczak już wie
Rewolucyjny pomysł wiceministra Kołodziejczaka
Wiceminister rolnictwa na antenie TOK FM przedstawił także rewolucyjny pomysł na zmiany personalne w ministerstwach. Według Kołodziejczaka kadry powinny być, na wzór Stanów Zjednoczonych, wymieniane wraz ze zmianą ekipy rządzącej. Bo jak zaznaczył, sama zmiana w Sejmie może nie wystarczyć do skutecznego rządzenia.
- W Stanach, po wyborach, praktycznie całe urzędy potrafią być wymieniane. Całkiem niedawno uważałem, że to podejście jest błędne, ale zmieniłem zdanie. Dziś uważam, że przy takim przeżarciu politycznym w Polsce, przy tak dużych podziałach, realizowanie własnej wizji politycznej, wizji własnego rządu, jest możliwe tylko wtedy, kiedy wchodzi się z dużym zasobem własnych kadr - podkreślił.
Kołodziejczak dodał, że w urzędach i ministerstwach nadal rządzą te same "szare eminencje" co za PiS.
- Dodatkowo często są to osoby, które próbują nabierać nowych ministrów, że są po to, by robić dobrze, ale tak nie jest. Dlatego musimy mieć "swoich ludzi", którzy wejdą i powiedzą "tutaj jest do zrobienia to i robimy tak, a nie inaczej" - skwitował wiceminister rolnictwa.