Hołownia i dyplom Collegium Humanum. "Jeżeli wdepnął w to g***no, powinien się z tym skonfrontować"
Tygodnik "Newsweek" poinformował, że lider Polski 2050, marszałek Sejmu i kandydat na prezydenta Szymon Hołownia studiował na Collegium Humanum. Polityk zdecydowanie zaprzeczył tym informacjom. Premier Donald Tusk stwierdził, że 'ma pełne zaufanie' do wyjaśnień Hołowni.
- Marszałek Hołownia tłumaczy się tym, że on co prawda się zapisał [na studia], ale nie wpłacił czesnego i studiów nie podjął. Tyle, że cały ten przekręt polegał na tym, że nie trzeba było studiować, żeby dyplom zrobić - komentował w "Poranku Radia TOK FM" Jakub Bierzyński. - Mechanizm, na który Szymon Hołownia się powołuje - jako swoje alibi w tej sprawie - jest raczej obciążający niż usprawiedliwiający, bo ta praktyka była dosyć powszechna - dodał gość Jacka Żakowskiego.
'Oburzające i absolutnie niedopuszczalne'. Bodnar ostro reaguje na słowa Hołowni
Na obronę marszałka Sejmu Bierzyński znalazł jednak kilka argumentów. - Nigdy nie powoływał się na skończenie tych studiów - to po pierwsze. Ani na ten dyplom, który podobno został wystawiony - to po drugie. I nigdy nie twierdził, że ma ukończone studia wyższe, w żadnej ankiecie. Także rzeczywiście tutaj zachowywał się porządnie - ocenił socjolog.
Hołownia i dyplom Collegium Humanum. "Powinien się skonfrontować"
Bierzyński podkreślił jednak, że co innego w całej sprawie go bulwersuje. - Jeżeli Szymon Hołownia, z całym szacunkiem, za przeproszeniem wdepnął w to g**no, to powinien się z tym jako polityk i dorosły człowiek, skonfrontować - stwierdził.
I skrytykował słowa polityka, w których "oskarżał swoich koalicjantów, że używają służb specjalnych do tego, żeby zaszkodzić jego startowi w wyborach". - To jest absolutnie poniżej krytyki - stwierdził stanowczo gość TOK FM.
Hołownia i Collegium Humanum. 'Absolutne kłamstwo'. Poseł Polski 2050 mówi o pozwie
W ocenie Bierzyńskiego Hołownia powinien wyjaśnić całą sprawę już wcześniej. - Jeżeli zapisało się do Collegium Humanum, jest się marszałkiem Sejmu i prominentnym politykiem, wybucha wokół tego afera, (...) to zamiast udawać Greka i chować głowę w piasek, trzeba było wyjść do ludzi i powiedzieć: sytuacja wygląda tak i tak. Z własnej inicjatywy opisać to własnym językiem i rozbroić tę bombę - wyjaśniał rozmówca Jacka Żakowskiego.
- A on [marszałek Sejmu] czekał, bo wierzył w to, że nikt się do tego nie dokopie, że to ujdzie płazem. Nie uszło płazem i teraz oskarża się koalicjantów o jakieś wrogie działania - dziwił się Bierzyński.
Słuchaj całej rozmowy!