,
Obserwuj
Polityka

Dlaczego nie chcą badań? Posłanka zdradza, co usłyszała od myśliwych. "Jest problem"

mm
4 min. czytania
09.01.2025 15:36
- To nie jest projekt wymierzony w kogokolwiek - zapewniła w "Poranku Radia TOK FM" Ewa Szymanowska z Polski 2050, jedna ze współautorek nowelizacji przepisów o broni i amunicji. Projekt zakłada, że myśliwi będą musieli obowiązkowo przechodzić badania lekarskie i psychologiczne. Jego odrzucenia chce PSL.
|
|
fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl
  • Projekt noweli ustawy o broni i amunicji wprowadzający obowiązkowe badania dla myśliwych ma służyć bezpieczeństwu - zapewnia jego współautorka Ewa Szymanowska.
  • Według posłanki Polski 2050 opór myśliwych przed jej wprowadzenia wynika z tego, że część z nich straci uprawnienia.
  • Szymanowska przyznała, że jest zaskoczona zapowiedzią Władysława Kosiniaka-Kamysza, że PSL chce odrzucenia projektu. - To jest przykre, bo mówi to lekarz - mówił w TOK FM.

Projekt noweli autorstwa Polski 2050 zakłada, że posiadacze broni do 70. roku życia przechodziliby badania lekarskie raz na pięć lat, a osoby powyżej tego wieku - raz na dwa lata. Sprawą aktualnie zajmuje się Sejm.

Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz już zapowiedział, że jego klub złoży wniosek o odrzucenie tego projektu. - To jest przykre, bo mówi to lekarz - człowiek, który wie, że z wiekiem nasze zdolności, nasze zdrowie, ulega zmianie - komentowała w 'Poranku Radia TOK FM' Ewa Szymanowska z Polski 2050.

Dodała, że jest różnica między osobą, która ma 30 lat i uzyskuje uprawnienia do tego, aby posiadać broń jako myśliwy, a taką, która ma lat 60, 70 czy 80 i nie była badana od lat, a nadal używa broni. - Są przecież różnego rodzaju schorzenia: choroby psychiczne, przebyte udary, wylewy, zaawansowana cukrzyca, która może spowodować konsekwencje zdrowotne. Dziwię się, że lekarz nie widzi konieczności wprowadzenia takich badań - podkreśliła gościni TOK FM.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Szymanowska podkreśliła, że ta ustawa "ma gwarantować bezpieczeństwo ludziom, którzy idą do lasu czy spacerują po łące". - Jeżeli w pobliżu pojawi się myśliwy, to mamy mieć pewność, że to jest osoba, która ma w ręku broń, bo jest osobą w pełni zdrową - argumentowała swoje stanowisko.

Nie chodzi zakaz myślistwa

Posłanka zadeklarowała, że nie jest zwolenniczką myślistwa, ale też nie jest za tym, aby "absolutnie" zakazać polowań. Jak podkreśliła, w projekcie ustawy chodzi o "bezpieczeństwo nas wszystkich". - Jeżeli myśliwy myli człowieka z dzikiem, to znaczy, że coś jest nie tak. Jak można pomylić człowieka z dzikiem? - pytała retorycznie.

Był pies, nie ma psa. Ponga zastrzelono tuż pod domem. Ile jeszcze myśliwskich 'pomyłek'?

PSL zmieni zdanie?

Prowadzącą rozmowę Karolina Lewicka zwróciła uwagę, że w związku z zapowiedzianym sprzeciwem PSL-u projekt nie ma szans na wejście w życie. - Liczę na to, że może będą jakieś pojedyncze osoby po prawej stronie, które jednak uznają, że to jest racjonalny projekt i powinno się wprowadzić te badania - powiedział Szymanowska

Dopytywana, skąd może brać się tak duży opór myśliwych przed wprowadzeniem badań, odpowiedziała: "Mogę powiedzieć to, co usłyszałam od myśliwych - że ten projekt jest według nich dobry, po prostu to jest obawa przed tym, że część z nich straci uprawnienia, bo faktycznie ich stan zdrowia nie pozwala na to, aby posiadali broń".

Gościni 'Poranka Radia TOK FM' odrzuciła sugestie, że lekarze będą na złość masowo wydawać negatywne opinie w sprawie zdolności do posiadania broni. - To chodzi głównie o tych, którzy są faktycznie chorzy. Rozmawiałam z różnymi lekarzami, którzy mówili, że projekt jest słuszny, że spotykają się z osobami, które posiadają broń i proszą ich, aby nikt się nie dowiedział o tym, że biorą leki, które wykluczyłyby ich z używania broni - podkreśliła. - Lekarze faktycznie teraz nie mają gdzie tego zgłosić, to jest też coś, co pokazuje, że problem jest - dodała posłanka.

Oto trudna prawda o polskim wojsku. Były snajper nie gryzie się w język. 'Mleko pod nosem'

Zapewniła, że nie chodzi także o ograniczenie wolności myśliwych. - Wolność kończy się tam, gdzie w grę wchodzi bezpieczeństwo. To nie są osoby, które strzelają w jakiejś zamkniętej przestrzeni, tylko one są w publicznej przestrzeni z bronią, dlatego te badania powinny być wprowadzone - zaznaczyła. - Dziwię się, że wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podchodzi to tego w taki sposób - skwitowała.

Myśliwi powinni podlegać badaniom

Z kolei Grzegorz Cieślak z Centrum Badań nad Ryzykami Społecznymi i Gospodarczymi Collegium Civitas powiedział, że nie rozumie postawy myśliwych. - Cała debata ze strony Polskiego Związku Łowieckiego przypomina obronę  "praw słusznie nabytych", które są nabyte nie słusznie - skomentował. - Mamy regulację dotyczącą wszystkich Polaków i nie widzę powodu, dla którego myśliwi mieliby być z tej grupy wyłączeni - dodał.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jak dodał, odwoływanie się do tradycji i historii nie ma żadnego związku z celem zmiany przepisów. - Bo co to ma wspólnego, z tym że osoba posiadająca broń myśliwską powinna być sprawna umysłowo, nieuzależniona od używek zmieniających jej sposób myślenia albo niekarana? - pytał. Jego zdaniem trzeba mieć dużo "złej woli", aby we wprowadzeniu obowiązku badań dla myśliwych widzieć coś nieodpowiedniego.