,
Obserwuj
Polityka

"Koń trojański" w komisji ds. Pegasusa. Co dalej z Ziobro? "Prac komisji nie zatrzyma"

Anna Sapieha
3 min. czytania
31.01.2025 20:20
- Nie będziemy gać w grę Zbigniewa Ziobry. Policja też nie zagrała w jego grę. Nie spełniło się jego marzenie, że będzie wyciągany z pisowskiej telewizji, a my będziemy jak kelnerzy czekać grzecznie przy stołach, aż jaśnie pan Ziobro zgodzi się przyjść - mówił w TOK FM Witold Zembaczyński, członek sejmowej komisji ds. Pegasusa.
|
|
fot. Anita Walczewska/ East News

Zbigniew Ziobro nie stawił się po raz piąty na przesłuchanie przed sejmową komisją śledczą ds. Pegasusa. Ta przegłosowała wniosek do sądu o 30-dniowy areszt dla byłego ministra sprawiedliwości i zakończyła posiedzenie, zanim ten dotarł spóźniony i doprowadzony przez policję spod budynku TV Republika.

- Czasy, kiedy wszyscy są uzależnieni od woli Zbigniewa Ziobry i na niego czekają już się skończyły. Tak, jak pan ma egzamin na prawo jazdy, wizytę lekarską czy audycję w studiu, to na tę godzinę trzeba się stawić. Tutaj nie obowiązuje żadne odstępstwo od tej zasady - skomentował w TOK FM Witold Zembaczyński, członek sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa.

Podkreślił przy tym, że "to nie komisja powinna czekać na świadka". - To Ziobro powinienem czekać w budynku Sejmu, a nie w telewizji partyjnej i tam uprawiać propagandę - podkreślił w "Wywiadzie politycznym".

Jego zdaniem, wizyta Ziobry w siedzibie telewizji Republika i jego późniejsze zatrzymanie niemal równo o godz. 10.30 miało "upokorzyć państwo polskie". - My nie będziemy gać w jego grę. Policja też nie zagrała w jego grę. Nie spełniło się jego marzenie, że będzie wyciągany z PiS-owskiej telewizji, a my będziemy jak kelnerzy czekać grzecznie przy stołach, aż jaśnie pan Ziobro zgodzi się przyjść i pomachać jakimś świstkiem - podkreślił w rozmowie z Maciejem Kluczką.

Tłumaczył też, że stąd właśnie przegłosowanie wniosku o areszt. Teraz, jak przekonywał, "wszystko zależy od orzecznictwa sądowego".

- Prac komisji i chwilowy brak zeznań to jednak nie zatrzyma - zastrzegł przy tym.

"Koń trojański" w komisji ds. Pegasusa

 

Tymczasem Patryk Jaki zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury na przewodniczącą komisji ds. Pegasusa Małgorzatę Srokę. - Straż Marszałkowska na polecenie pani Sroki przetrzymywała go (Zbigniewa Ziobrę - red.), czyli bezprawnie pozbawili posła wolności - mówił europoseł na konferencji prasowej.

Jak zapewnił Witold Zembaczyński to "kompletna dezinformacja", a "policja wszystkie czynności prowadziła autonomicznie". - Nie mieliśmy wpływu na metody, środki i sposoby dokonania tego zatrzymania, które było inne niż te, kiedy Wąsik i Kamiński byli ujęci w Pałacu Prezydenckim. Tamtych dwóch ananasów z PiS to były osoby, wobec których sąd zasądził właściwie doprowadzenie w celu odbycia kary pozbawienia wolności. Tutaj mieliśmy do czynienia z decyzją administracyjną, jaką jest doprowadzenie świadka na przesłuchanie - dopowiedział.

Skrytykował także polityka Konfederacji Przemysława Wiplera. - Wipler to koń trojański komisji. Przede wszystkim nie dostał poświadczenia bezpieczeństwa od ABW, nie zna dokumentów, nie jest w stanie zapoznać się z aktami i nie wiadomo, czy w ogóle dostanie to "dopuszczenie". Mimo to tkwi w komisji -wyliczył.

W jego opinii, Wipler występuje jako "ambasador PiS", tym bardziej, że w mediach broni np. Marcina Romanowskiego. - Niech się zdecyduje: albo jest sejmowym śledczym, działa w imieniu Rzeczypospolitej po to, żeby ujawnić prawdę o aferze, albo nie - dodał.

Na koniec zapewnił, że "tolerancja komisji na wszelkiego rodzaju uniki Ziobry została wyczerpana". - Koniec; nie ma już państwa na pilota PiS-u, które będzie usłużne dla PiS i będzie robić to, co sobie życzą politycy - skwitował w TOK FM.