Przewrót w Kancelarii Dudy ma drugie dno? "Otoczenie prezydenta liczy na Rachonia"
Konflikt w Kancelarii Dudy. "Paprocka ewidentnie się rozpycha"
W poniedziałek doszło do zmian w kierownictwie Kancelarii Prezydenta RP Andrzeja Dudy. W miejsce obecnego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacka Siewiery, który złożył rezygnację, wszedł jego dotychczasowy zastępca gen. Dariusz Łukowski. Prezydencki minister Wojciech Kolarski został szefem Biura Polityki Międzynarodowej, a nową rzeczniczką prezydenta - Diana Głownia.
Jak mówił w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM Andrzej Stankiewicz, zastępca redaktora naczelnego Onetu, rewolucja w Pałacu Prezydenckim to efekt wojny pomiędzy szefową Kancelarii Prezydenta Małgorzatą Paprocką a szefem gabinetu prezydenta Marcinem Mastalerkiem.
Kulisy przewrotu u Dudy. 'Mastalerek zawsze tak działa'
- Paprocka, odkąd została szefową Kancelarii, ewidentnie się rozpycha na tym stanowisku. I zmiana, która nastąpiła w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego jest tego najlepszym przykładem. Jacek Siewiera, który kierował tym biurem od początku wojny w Ukrainie, mógł spokojnie doczekać połowy kadencji. Nie jest poważnym uzasadnieniem, że ma stypendium na Oxfordzie, które mogłoby przepaść albo, że będzie tworzył jakąś mityczną radę państw - wskazał rozmówca Karoliny Lewickiej.
Według informacji Stankiewicza Siewiera odszedł właśnie ze względu na konflikt z ministrą Paprocką. A nominacja na nowego szef BBN gen. Dariusza Łukowskiego to też pomysł pani minister. - Więc ona ewidentnie zwiększa swoje wpływy i część nominacji to jej zasługa, a także chęć ograniczenia przez nią wpływów Marcina Mastalerka - przekazał dziennikarz.
'Proszę nie prowadzić sprawy mojej śmierci'. Oto listy Polaków 'zza' grobu
Awans Nikodema Rachonia. Na co liczy otoczenie prezydenta?
Prezydent awansował też Nikodema Rachonia, młodszego brata Michała Rachonia z Telewizji Republika na podsekretarza stanu i wiceszefa biura kontaktów międzynarodowych. Jak przypomniał Stankiewicz, Rachoń do jesieni zeszłego roku był na placówce w Stanach Zjednoczonych. - Więc jest to gest pod adresem TV Republika, ale też otoczenie prezydenta liczy na te kontakty amerykańskie Rachonia - stwierdził gość TOK FM.
W jego ocenie nie wygląda bowiem dobrze to, że prezydent i PiS dużo zainwestowali w relacje ze Stanami Zjednoczonymi i z Trumpem osobiście, a rezultatów nie widać - ani jeśli chodzi o kontakty z nową administracją USA, ani w kwestii wpływu na potencjalne negocjacje dotyczące zakończenia wojny w Ukrainie.
Duda robi ukłon w stronę TV Republika? 'Nie żartujmy, pani redaktor'
- Jest jeszcze jeden element. Nie jest tajemnicą, że prezydent bardzo liczył, że przyjście Trumpa ułatwi mu znalezienie pracy za granicą. To miał być element absolutnie gwarantowany, że Stany Zjednoczone, które są zasadniczym graczem we wszystkich właściwie instytucjach międzynarodowych, zagwarantują mu jakąś posadę międzynarodową. Jeżeli Amerykanie i Chińczycy by się na to zgodzili, to nawet opór Rosji byłby do przezwyciężenia. Ale nie słyszę o tym, że prezydent miał taką ofertę - opisywał Stankiewicz.
Zdaniem dziennikarza Andrzej Duda liczy więc, że zmiany w Kancelarii pomogą mu poprawić relacje z Republikanami. Przypomniał, że Andrzej Duda ostatecznie nie dostał zaproszenia na zaprzysiężenie Trumpa. - A były takie plany. Mastalerek z Kolarskim jeździli tam, żeby taką wizytę dopiąć. Ale to pokazuje, że Trump jest po prostu pragmatyczny. Prezydent Andrzej Duda kończy kadencję i z punktu widzenia Trumpa jest nieprzydatny - podsumował rozmówca Karoliny Lewickiej.