Kulisy wizyty Dudy w Ukrainie. "No to straciliśmy kamizelkę"
Poniższy fragment pochodzi z książki pt. "Duduś. Prezydent we mgle. Kulisy Pałacu Andrzeja Dudy" autorstwa Jacka Gądka, która ukaże się 26 marca nakładem wydawnictwa Ringier Axel Springer Polska.
Minister: - Krótko po tej wizycie z 23 lutego w Kijowie rozmawialiśmy w pałacu, że wcześniej czy później szef nam powie: "Jadę tam". I będzie trzeba organizować wizytę, więc najlepiej od razu się szykujmy na pierwszą wizytę Andrzeja Dudy w warunkach wojennych.
Zaufany człowiek prezydenta: - Wizycie w Kijowie w kwietniu towarzyszyły specjalne przygotowania. To była pierwsza państwowa wizyta prezydenta po wybuchu wojny i druga po marcowej wizycie Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim - ona zresztą przeszła bez jakiegoś głośnego echa, a przebiło się głównie to, że Kaczyński chciał sprowadzać wojska NATO do Ukrainy. W kwietniu wszyscy jeszcze się liczyli z jakimś rosyjskim atakiem albo sabotażem, dywersją.
Andrzej Duda, 'dzika foczka' i 'pimpuś sadełko'. 'To był horror'
Współpracownik: - W dzień wyjazdu w Belwederze było jeszcze spotkanie z udziałem Franka-Waltera Steinmeiera. Prezydent Niemiec przymierzał się razem z nami do tej wizyty w Kijowie, ale Ukraińcy powiedzieli Dudzie, że nie chcą u siebie Steinmeiera. Nastąpiła chwila wahania, co robić. Steinmeier wywierał presję, byśmy w imię solidarności z Niemcami w ogóle nie jechali do Ukrainy. Na spotkaniu kierownictwa kancelarii i ludzi z rządu jeden z ministrów powiedział: "No to straciliśmy kamizelkę kuloodporną".
Gdy już było wiadomo, że Steinmeier nie pojedzie, to Duda był bardzo spięty, ale zdeterminowany - a wtedy jest milczący - żeby jechać. Wszyscy zresztą byliśmy. Bo może się coś stać - wtedy jeszcze było bardzo niebezpiecznie.
Uczestnik wyjazdu: - Jechaliśmy. Zatrzymaliśmy się w Borodziance i Irpieniu, tuż pod Kijowem, gdzie - podobnie jak w Buczy - byli wcześniej rosyjscy żołnierze, którzy mieli szturmować stolicę, ale potem się wycofali. Duda oglądał tam zniszczony rosyjski czołg i jakiś spalony wóz opancerzony. W pewnym momencie zaczął zaglądać do środka. Wykrzywił twarz. Zrobił dziwną minę. Był zaskoczony i zszokowany jednocześnie.
Potem sam tam zajrzałem. Zobaczyłem w środku zwęglone ciało. Widać było częściowo zwęgloną rękę człowieka. Dopiero wtedy uświadomiłem sobie, dlaczego Duda tak się skrzywił, gdy zajrzał do tego ruskiego czołgu.
Inny uczestnik: - Ukraińcy zostawili zwęglone ciała Rosjan. Nawet w dwóch miejscach takie były. Nie zdziwiłbym się, gdyby to zrobili specjalnie, żeby prezydenci je zobaczyli. Po iluś godzinach oglądania zniszczeń nie robiło to już aż tak wielkiego wrażenia.
Człowiek dbający o prezydenta: - Jeden SOP-owiec zwrócił nam uwagę, że wszyscy depczą po trupach. Faktycznie delegacja stała w tłustych plamach na ziemi. To były duże plamy ludzkiego tłuszczu. No i tak chodziliśmy z Andrzejem po tych kałużach tłuszczu wytopionego z ciał rosyjskich żołnierzy.
Człowiek prezydenta: - Tak Ukraińcy oprowadzali delegację z polskim prezydentem. To nie jest oczywista rzecz, że się brodzi w ludzkim tłuszczu. Wojskowi, którzy byli z nami, żartowali sobie z tej sytuacji. Jadąc na adrenalinie, można nie przeżyć tego od razu, ale potem człowiek długo myśli o tym, co widział. I długo nie daje mu to spokoju.
Uczestnik delegacji: - Trzeba pamiętać, że wielu SOP-owców to weterani z Afganistanu. Na takie wizyty jak w Ukrainie jadą najlepsi i najbardziej zaprawieni. Oni mają podejście do takich sytuacji, bo byli na wojnie. Są obyci. Musieli zabijać, żeby przeżyć. Podśmiewali się z pikników, którzy towarzyszyli prezydentowi.
Doradca: - Akurat Andrzej Duda nie potrzebował takich widoków, żeby wiedział, czym jest Rosja. Współpracownik: - O Putinie nieraz mówił, że to bandzior. Nigdy nie było mowy o jakimś spotkaniu z Putinem albo rozmowie z nim.
Minister: - Duda i Putin spotkali się jesienią 2015 roku w siedzibie ONZ w Nowym Jorku. Był tam raut. Udało się nam załatwić, aby przy jednym stole Andrzej Duda siedział razem z Barackiem Obamą. Było tam z kilkanaście stolików - nasz prezydent usiadł przy stoliku z numerem jeden z prezydentem USA. To, kto przy tym najważniejszym stoliku usiądzie, miało symbolicznie gigantyczne znaczenie. Duda siedział obok Obamy, ale dwa krzesła obok przy tym samym stoliku już siedział Putin. Duda nawet nie chciał na niego patrzeć, a co dopiero stukać się z nim kieliszkami czy rozmawiać.
Współpracownik: - Nigdy nie zabiegaliśmy o wizytę, ani o spotkanie z Putinem. Nigdy. Nie mieliśmy też propozycji ze strony Rosjan, by się spotkali. Nie mieli się - i dobrze - nawet gdzie przeciąć, w zasadzie tylko ten jeden raz na szczycie ONZ w 2015 roku.
Zaufany współpracownik: - Andrzej Duda mówił w pałacu, że Putin to jest człowiek absolutnie bez skrupułów. I że on się nie zgadza z takim myśleniem, że Putin to jest jakiś wariat. Mówił, że to racjonalnie myślący człowiek, który próbuje odbudować upadłe imperium ZSRR. Duda często się podpala, ale akurat nie wtedy, gdy mówi o polityce międzynarodowej.
Minister: - Najkrótsze przemówienie Dudy, jego wiadomość do Putina, brzmiało tak: "Nie strasz, nie strasz". Tak odpowiedział, gdy został zapytany o rosyjskie groźby użycia broni atomowej wobec Ukrainy. Potem chodziło to w ukraińskich mediach jako polska wersja "ruskiego korabla".
Opis książki
Współpracownicy ujawniają prawdziwe oblicze Dudy i motywy jego kluczowych decyzji.
Kulisy prezydentury pełne tajemnic, brutalności i humoru.
Najbardziej spektakularna kariera polityczna w III RP. Andrzej Duda, od nikogo w PiS do prezydenta.
O Autorze
Jacek Gądek - dziennikarz i publicysta tygodnika "Newsweek". Wcześniej pracował w Onet.pl, Wirtualnej Polsce i Gazeta.pl. Gościnnie publikował również w "Tygodniku Powszechnym". Laureat Konkursu Newsweeka im. Teresy Torańskiej za najlepszy materiał dziennikarski prasowy 2023 r. Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz marketingu internetowego w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Tischnera. Studiował również elektronikę i telekomunikację na Politechnice Śląskiej. Lubi politykę. Kocha jej kulisy. Szanuje rozmówców, więc mówią mu więcej, niż powinni.
Posłuchaj: