Nawrocki już nie taki drewniany? "Poparcie Dudy ma sens"
- Andrzej Duda na konwencji Karola Nawrockiego udzielił mu poparcia w wyborach prezydenckich;
- Jak stwierdziła w TOK FM Dominika Długosz z 'Newsweeka', to nie wpłynie na losy kampanii. Innego zdania jest publicysta Gazeta.pl, który powiedział, że poparcie Dudy 'właśnie teraz ma sens, ponieważ Nawrocki złapał wiatr w żagle';
- Komentatorzy oceniali również wiec Rafała Trzaskowskiego, który odbył się tego samego dnia.
Choć kilka miesięcy twierdził, że głowa państwa nie powinna oficjalnie popierać żadnego kandydata, to w niedzielę Andrzej Duda zadeklarował poparcie dla Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich.
Gdyby prezydent wykonał ten ruch wtedy, gdy prezentował odmienne zdanie, to "jego poparcie byłoby więcej warte, niż w tej chwili" - oceniła w "Poranku Radia TOK FM" Dominika Długosz z "Newsweeka". Wyjaśniała, że obecnie notowana Karola Nawrockiego są lepsze niż na początku kampanii. Jak uważa, Duda nie wpłynie znacząco na jej losy. - To poparcie, które trafia do tego samego elektoratu, do którego trafia cała kampania Prawa i Sprawiedliwości. Nie wyobrażam sobie ludzi, którzy chcą zagłosować na Rafała Trzaskowskiego czy na kandydatów lewicy, żeby zmienili zdanie. Nie sądzę, żeby to było skierowane również do wyborców Mentzena - wyjaśniała.
Z kolei zdaniem Grzegorza Sroczyńskiego poparcie Dudy "właśnie teraz ma sens, ponieważ Nawrocki złapał wiatr w żagle". - Z kandydata drewnianego, którego nawet w PiS wyśmiewano, trochę się od niego dystansowano, (...) po Końskich, na życzenie zresztą sztabu Rafała Trzaskowskiego, Nawrocki zaczął nabierać tempa - powiedział publicysta gazeta.pl. Jak tłumaczył, skuteczny może okazać się efekt kuli śnieżnej.
Według niego wystąpienie prezydenta "od strony PR-owej było najlepsze tego dnia". - Duda był w najlepszej formie, jaką może mieć. Było to wystąpienie agresywne, wpisane w logikę polaryzacji - zaznaczył.
Nawrocki atakuje Trzaskowskiego i Tuska. 'To będzie oznaczało koniec Polski, jaką znamy'
Andrzej Duda o "zagrożonej" legalności wyborów
Goście Dominiki Wielowieyskiej dyskutowali na temat słów prezydenta Andrzeja Dudy na konwencji, którego zdaniem legalność zbliżających się wyborów "jest zagrożona". Wyjaśniał, że chodzi o "matactwa, których dopuszcza się druga strona".
Zdaniem publicysty gazeta.pl to samo robią obie strony sceny politycznej. Przypomniał, że Platforma Obywatelska podważała wyniki poprzednich wyborów prezydenckich, w których przegrał Rafał Trzaskowski. Donald Tusk wskazywał wtedy m.in, że gdyby "uczciwie policzono głosy za granicą, gdyby media publiczne chociaż w jednej trzeciej były uczciwsze", rezultat wyborów byłby korzystny dla Trzaskowskiego.
W ocenie dziennikarki "Newsweeka" w tej wypowiedzi przewodniczącego PO "najistotniejsze są media publiczne", skrajnie upolitycznione za czasów Zjednoczonej Prawicy. Grzegorz Sroczyński wskazywał, że po zmianie władzy sytuacja się odwróciła i TVP faworyzuje Rafała Trzaskowskiego. Organizację debaty w Końskich z dwoma kandydatami, którą zaproponował kandydat KO, nazwał "dzikim skandalem".
"Agresywny" Sikorski u Trzaskowskiego
W niedzielę odbył się również wiec wyborczy Rafała Trzaskowskiego w Poznaniu. Według Grzegorza Sroczyńskiego kandydat Koalicji Obywatelskiej w swoim przemówieniu "był pojednawczy" i "grał na drugą turę, to znaczy, żeby nie zniechęcać wyborców nieplatformerskich".
Zdaniem publicysty "bardziej agresywne" i "niezbyt udane" było wystąpienie Radosława Sikorskiego, który pojawił się jako specjalny gość. - Rozumiem zamysł, ale mam wrażenie, że za mało energii - oceniła przemowę ministra spraw zagranicznych Dominika Długosz. Jak mówiła, "o ile ta sama energia w Sejmie na expose się sprawdza, to na takim wiecu niekoniecznie".
Tusk chce "zjeść" Trzecią Drogę
Według sondaży Rafał Trzaskowski i Karol Nawrocki mają największe szanse na znalezienie się w drugiej turze wyborów prezydenckich. Trzecie miejsce stale zajmuje kandydat Konfederacji Sławomir Mentzen, dalej są kandydat Trzeciej Drogi Szymon Hołownia i kandydatka Lewicy Magdalena Biejat.
Dziennikarka "Newsweeka" w "Poranku Radia TOK FM" oceniała, że Szymon Hołownia "od debat wyraźnie nabrał wiatru w żagle i poczucia, że da radę zawalczyć o jakiś godny wynik". Podkreśliła jednocześnie, że "oczywiście to nie będzie taki wynik jak pięć lat temu".
Kto wygra wybory prezydenckie? Najnowszy sondaż
Jak wskazywał Grzegorz Sroczyński, wynik kandydata Trzeciej Drogi jest ważny nie tylko z punktu widzenia jego osobistej satysfakcji, "ale żeby przystawki nie zostały zjedzone przez Tuska po wyborach". - Jeśli Hołownia i kandydaci lewicy mieliby fatalne wyniki, tak po trzy procent, to Donald Tusk mówi "kochani, dostajecie po resorciku, do widzenia", a posłowie ciurkiem przechodzą na listy Platformy i pielgrzymują do Tuska - mówił. Podkreślił, że "ten proces trochę już trwa".
Jeżeli ci kandydaci uzyskają dobre wyniki - kontynuował publicysta - "tak zwane przystawki prawdopodobnie się obronią. A ich zjedzenie, co planuje Koalicja Obywatelska i dość skutecznie swoimi metodami oraz swojego zaplecza medialnego wykonuje, będzie trudniejsze". - To też jest gra o kształt polskiej sceny politycznej po wyborach - zaznaczył.
Szymon Hołownia z nietypową propozycją dla Trzaskowskiego. Podał termin