Donald Tusk o "prawdziwym teście dla wyborców". "Złośliwy rechot Kaczyńskiego"
- Sondaż pracowni Opinia24 pokazał, że 47 proc. ankietowanych chce zagłosować na Karola Nawrockiego, a 45 proc. na Rafała Trzaskowskiego. Losy prezydentury rozstrzygną się 1 czerwca;
- Z badania UCE Research dla Onetu wynika, że w II turze 69 proc. wyborców Adriana Zandberga z pierwszej tury podczas zamierza poprzeć Trzaskowskiego, a 19 proc. Nawrockiego. Z kolei 65,9 proc. wyborców Sławomira Mentzena planuje w II turze oddać głos na Nawrockiego; na Trzaskowskiego chce zagłosować 13,9 proc. z nich;
- "Tak naprawdę chyba już dzisiaj w mniejszym stopniu będzie to zależało od mobilizacji samych kandydatów, a w dużo większym stopniu od mobilizacji nas wszystkich" - ocenił w TVN24 premier Donald Tusk.
Sondażownia UCE Research na zlecenie Onetu sprawdziła, jak zamierzają głosować 1 czerwca wyborcy Adriana Zandberga i Grzegorza Brauna. Uwzględniając tylko te przepływy, Karol Nawrocki miałby w II turze o ok. 675 tys. głosów więcej niż Rafał Trzaskowski. 69 proc. wyborców Zandberga z pierwszej tury podczas zamierza opowiedzieć się w drugim głosowaniu za Trzaskowskim; na Nawrockiego wskazało 19 proc. z nich. 9,6 proc. wyborców Zandberga deklaruje chęć udziału w drugiej turze, ale nie jest jeszcze zorientowana, na którego z kandydatów. Pozostałe 2,4 proc. wskazało, że nie zagłosuje lub nie wie, czy zagłosuje 1 czerwca.
Natomiast 65,9 proc. wyborców kandydata Konfederacji Sławomira Mentzena planuje w II turze oddać głos na Nawrockiego; na Trzaskowskiego chce zagłosować 13,9 proc. z nich. Z sondażu wynika, że 8,5 proc. spośród wyborców Mentzena planuje wziąć udział w drugiej turze, jednak wciąż się waha w sprawie ostatecznego wyboru. 11,7 proc. nie wie, czy zagłosuje, lub zapowiada, że nie weźmie udziału w wyborach.
Tusk o wyborach prezydenckich
- Tak naprawdę (polityka) zawsze ma taki wymiar, tylko rzadko kiedy jest tak czytelny. (...) Ten złośliwy rechot (prezesa PiS, Jarosława) Kaczyńskiego, że wystawiłem wam takiego gościa, który upokorzy Polskę i upokorzy was wszystkich, pokazuje, że znowu sprowadziliśmy się do najprostszego wymiaru polityki: zło i dobro, prawa człowieka - przemoc, wojna i pokój, bałagan - porządek, jednoznaczna polityka prozachodnia i europejska albo lawirowanie między Rosją i Zachodem - tak mówił szef rządu w czwartek wieczorem w TVN24.
Premier podkreślił, że "w każdej kwestii chodzi o rzeczy najważniejsze". Ludzie młodzi - jak ocenił - "chcą poważnych przywódców, poważnych polityków, którzy zapewnią im dobre warunki do rozwoju, prawdziwą wolność, prawdziwy szacunek, prawdziwy respekt i bezpieczeństwo". - Robię wszystko, żeby właśnie tak się stało. Niektórzy pomagają, niektórzy przeszkadzają - dodał.
Tusk: Musimy odzyskać tę świadomość, jaka nam towarzyszyła w 2023 roku
Premier był pytany o najnowszy sondaż Opinia24, w którym na pytanie, "do którego z kandydatów jest ci najbliżej?", 47 proc. badanych wybrało popieranego przez PiS Karola Nawrockiego, 45 proc. - Rafała Trzaskowskiego, zaś 8 proc. badanych wybrało opcję 'nie wiem'.
Ostateczne starcie Trzaskowskiego i Nawrockiego. 'Można wygrać debatę i przegrać wybory'
Tusk, odnosząc się do tego sondażu, mówił, że zbliżająca się II tura wyborów prezydenckich jest prawdziwym testem dla wyborców. - Tak naprawdę chyba już dzisiaj w mniejszym stopniu będzie to zależało od mobilizacji samych kandydatów, a w dużo większym stopniu od mobilizacji nas wszystkich - ocenił. Zaznaczył, że "musimy odzyskać tę świadomość, jaka nam towarzyszyła w październiku 2023 r., że ta stawka jest bardzo wysoka". - Jeśli ta strona - umownie nazwijmy to 'demokratyczna' - nie będzie tak zmobilizowana, jak w październiku, to Rafał Trzaskowski przegra, jeżeli będzie tak zmobilizowana - wygra - mówił.
Premier ocenił, że w przypadku zwycięstwa Nawrockiego jednak "czeka nas dwa i pół roku, do następnych wyborów parlamentarnych, zamiast marszu do przodu, zamiast budowania solidarnie pełnego bezpieczeństwa Polski, jakiejś takiej nawalanki". - Wyobraźcie sobie Polskę, w tym kontekście dość dramatycznym, która znów będzie państwem rządzonym przez rząd nieustannie blokowany przez wysłannika Kaczyńskiego. Musimy to nazwać po imieniu - pan Nawrocki wynajęty przez Kaczyńskiego do wojny z polskim rządem. Oni przecież tego nie ukrywają - mówił Tusk.
- Chyba nie trzeba specjalnie uruchamiać wyobraźni i chyba nawet nie trzeba mnie przepytywać o to, jak ja sobie wyobrażam te dwa i pół roku, bo najprościej powiedzieć, że to jest wybór między wojną i pokojem. I nie mówię teraz o wojnie w Ukrainie, tylko o tym, co nas może czekać - znowu taka dużo poważniejsza wersja tej politycznej wojny domowej i postępującego paraliżu - dodał. Wskazał, że "to są wszystko śmiertelne zagrożenia dla Polski, kiedy Rosja być może szykuje się do śmiertelnego ataku na Ukrainę".
'Gdy ten Polak mówi, słyszę Putina'. Ukrainki boją się wyborów w Polsce
"Ostatnia osoba w życiu publicznym, która powinna się ubiegać o urząd prezydenta"
Zdaniem premiera "mamy pierwszy raz w historii Polski sytuację, w której na urząd prezydenta kandyduje człowiek, który nie jest w stanie ukryć bezpośrednich związków ze światem przestępczym". - Tam (w Ukrainie) jest wojna, tu wyzwania są naprawdę kosmiczne, szanse są kosmiczne i nagle Kaczyński wystawia kogoś, o kim ja mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem: to jest ostatnia osoba w życiu publicznym, która powinna się ubiegać o urząd prezydenta - powiedział Tusk.
Jak dodał, "towarzysze podróży Nawrockiego" są znani z tego, że "porywali kobiety, zakładali worek na głowę, szantażowali, trzymali (je) przykute do kaloryfera" w celu zmiany zeznań. - To jest takie środowisko, to jest takie towarzystwo - mówił premier.
- Jeżeli kandydat na prezydenta w Polsce, który - właściwie tylko po to, żeby się przypodobać w jednej audycji Sławomirowi Mentzenowi - mówi, że Polska nigdy nie zgodzi się na Ukrainę w NATO - to nie ma lepszego terminu dla tego, co zrobił, niż zdrada stanu - ocenił premier. Zaznaczył, że "to jeden z największych skandali tej kampanii".
- Niewiele było spraw, gdzie udało się zbudować pełny konsensus, pełną solidarność pomiędzy zmarłym prezydentem Lechem Kaczyńskim a mną, gdy byłem premierem. To był raczej konflikt i polityczna konfrontacja. Ale w kwestii Ukrainy i jej suwerenności, jej prozachodniej pozycji i członkostwa w NATO, była pełna zgoda - przypomniał Tusk. Jak ocenił, "gdy ludzie się dowiedzą, że Nawrocki jedną z tych najważniejszych pozytywnych decyzji Lecha Kaczyńskiego teraz kwestionuje i wyrzuca do śmietnika", będzie to dla wspieranego przez PiS kandydata problem.
Premier: To prawdziwy test dla wyborców
Tusk powiedział jednocześnie: "Ja zamachu stanu przecież nie zrobię". - Chcę planować i planuję w tej chwili Polskę pod rządami Rafała Trzaskowskiego, jako prezydenta i koalicji 15 października w parlamencie i rządzie, bo jestem nastawiony naprawdę pozytywnie - zapewnił premier.
Podkreślił, że po zwycięstwie wyborczym w październiku 2023 r. "Polska znowu jest krajem wolnych obywateli, przez te półtora roku otrząsała się ze strachu, wszechobecnej korupcji, kłamstwa - to są te wartości najważniejsze".
Nawrocki u Mentzena jak petent. 'Ugrzeczniony i mocno przepytywany'
- Ile udało się zrealizować? Za mało, żebym ja się cieszył, ale zbyt dużo, żeby to zmarnować. O ile szybciej, o ile łatwiej byłoby dowieźć te postulaty i zobowiązania, gdyby władza w Polsce była spójna. (...) Trudno się rządzi w kraju, gdzie prezydent nastawiony jest wyłącznie na szkodzenie, w każdej sprawie, czy to nominacje ambasadorów, prawa kobiet, przywrócenie niezależności sędziowskiej itd. - wymieniał Tusk. Dlatego, jak podsumował, w wyborach prezydenckich "wszyscy musimy zdać ten test".
Zaapelował o udział w niedzielnym Wielkim Marszu Patriotów w Warszawie. Weźmie w nim udział Trzaskowski, a także m.in. premier Tusk i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
Posłuchaj: