Wyjawiła, jak rosyjski wywiad werbuje "śmieciowych agentów w Polsce". "Płacą im w bitcoinach"
- Komisja ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich została rozwiązana. Decyzję w tej sprawie podjął premier Donald Tusk;
- Prof. Irena Lipowicz z Uniwersytetu kardynała Stefana Wyszyńskiego, członki tej komisji powiedziała w TOK FM, że raport jest jednoznaczny i teraz nadeszła pora na wdrażanie w życie wniosków;
- Jak wskazał, chodzi m.in. o ochronę młodych ludzi, którzy są podatni na werbunek;
- - Tłumaczą nastolatkowi, jak bardzo jest wyjątkowy, a potem zaczyna mu się powierzać proste zadania, płacąc np. w bitcoinie - wyjaśniła gościni "TOK360".
Premier Donald Tusk ogłosił rozwiązanie komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich w latach 2004-2024.
- To jest oficjalna decyzja, którą podjął premier. Komisja przedstawiła swój końcowy raport. Zgodnie z założeniem, które było przyjęte, po przedstawieniu tego raportu komisja miała być rozwiązana. Raport został przedłożony. Premier podjął decyzję o zakończeniu pracy komisji - mówił w telewizji Polsat News minister nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu Maciej Berek.
Tusk zlikwidował komisję ds. rosyjskich wpływów. 'Po cóż zawracać dalej głowę'
O działania komisji i końcowe wnioski jej raportu pytana była w TOK FM prof. Irena Lipowicz z Uniwersytetu kardynała Stefana Wyszyńskiego, była już członki tejże komisji. W jej ocenie końcowy raport to dopiero początek. Teraz członkowie komisji ds. wpływów rosyjskich i białoruskich będą postulować wdrożenie zmian. - Skoro mamy wniosek o rozległej infiltracji, czy o zagrożeniach dla szkolnictwa wyższego, trzeba w uzgodnieniu z odpowiednim ministrem zaproponować zmiany, które będą chronić studentów - wyjaśniła gościni audycji "TOK360".
- Z raportu wynika, że Polska jest pod wpływem rosyjskim i białoruskim. Właściwie wynika z tego, że na każdym polu naszego życia jesteśmy poddawani, czy to dezinformacji, wojnie kognitywnej, czy z ciągłemu zbieraniu informacji na nasz temat - stwierdził prowadzący audycję Filip Kekusz. Prof. Lipowicz przyznała mu rację. Zaznaczyła, że "pora się obudzić".
Posłuchaj:
- Jesteśmy bardzo zajęci naszymi wewnętrznymi konfliktami, co jest naszemu przeciwnikowi bardzo na rękę. Podczas spotkania Związku Powiatów Polskich rozmawialiśmy z samorządowcami o powołaniu takich "ciał dotyczących odporności" na wpływy obcych państwa, bo pamiętajmy, że takim zaniedbanym obszarem są szkoły średnie. Teraz werbowanie "śmieciowych agentów" następuje wśród nastatków - wyjaśniła gościni TOK FM.
Zapytana, kim są "śmieciowi agenci", wyjaśniła, że "to ludzie, których obce wywiady traktują jak 'jednorazówki' ze sklepu". Prof. Lipowicz dodała, że "śmieciowych agentów" obce wywiady używają, a potem poświęcają, tak jak miało to miejsce w przypadku młodego Ukraińca, którego zwerbowały rosyjskie służby. Miał "tylko" zanieść plecak w konkretne miejsce, a okazało się, że w środku jest bomba. Wspomniany nastolatek zorientował się, że "coś jest nie tak" i poszedł na policję. Ale i tak został zatrzymany i ma postawione zarzuty.
- Tak jak tanie drony zastępują często drogie bombowce strategiczne, tak młody, osamotniony człowiek przy komputerze, który miesiącami jest nagabywany przez kogoś, kto się może podawać z Amerykanina lub Francuza, tak naprawdę jest rosyjskim czy białoruskim agentem. Tłumaczy takiemu nastolatkowi, jak bardzo jest wyjątkowy, a potem zaczyna mu się powierzać proste zadania, płacąc np. w bitcoinie. To się niestety dzieje tu i teraz. To nie są jakieś filmy, to nie są opowieści science fiction, to jest życie - skwitowała rozmówczyni Filipa Kekusza.