,
Obserwuj
Polityka

Pełczyńska-Nałęcz gęsto się tłumaczy z afery. "To jest ta mniej przyjemna część bycia ministrem"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
12.08.2025 17:55
- Rozumiem, że ta sprawa oburza opinię publiczną, ale odpowiedzialna polityka nie polega na tym, że dymisjonujemy kogoś, żeby opinia publiczna czuła usatysfakcjonowana, tylko żeby wyjść z kryzysu, który został wywołany być może przez rozdmuchanie historii, które budzą wątpliwości, ale były zgodne z prawem - tak o aferze z pieniędzmi z KPO mówiła w TOK FM posłanka Dorota Łoboda.
|
|
fot. Jacek Dominski/REPORTER/ EAST NEWS
  • - Minister Funduszy i Polityki Regionalnej Katarzyna Pełczyńska Nałęcz złożyła obszerne wyjaśnienia ws. rozdysponowania pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy;
  • Wątpliwości opinii publicznej budzi część inwestycji, jakie z tych środków dokonała branża hotelarsko-turystyczna;
  • Posłanka KO Dorota Łoboda pytana była w TOK FM, czy ministra Pełczyńska-Nałęcz mimo wszystko straci przez tę sprawę stanowisko;
  • - Byłabym ostatnią osobą, która domagałaby się czyjejś głowy bez powodu, ale bycie ministrem wiąże się również z tą mniej przyjemną częścią, czyli odpowiedzialnością za to, co się nie uda - powiedziała gościni "Wywiadu Politycznego". 

- Żadne środki z Krajowego Planu Odbudowy dla branży HoReCa nie zostaną wypłacone, dopóki poszczególne umowy nie zostaną skontrolowane i uznane za zgodne z zasadami programu wsparcia dywersyfikacji tego sektora - powiedziała na konferencji prasowej minister Funduszy i Polityki Regionalnej  minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz

O to, czy w związku z aferą ws. pieniędzy z KPO ministra straci stanowisko, pytana była w TOK FM  posłanka Koalicji Obywatelskiej Dorota Łoboda. 

- Tego nie wiem, to zależy, czy wyjaśnienia pani minister przekonają i usatysfakcjonują premiera - odparła gościni "Wywiadu Politycznego". 

Afera wokół KPO. Pełczyńska-Nałęcz zabrała głos

Prowadząca audycję Karolina Lewicka zwróciła uwagę, że póki co ministra Pełczyńska-Nałecz opowiadała o Krajowym Planie Odbudowy i o tym, jak wielkim sukcesem on jest. - Tak to prawda, jest się czym chwalić, bo ten program wspiera polską ochronę zdrowia, edukację i obronność - odparła posłanka KO.  Jak dodała, do tej pory nie było zastrzeżeń co do sposobu, jakim ministra tymi środkami zarządzała, a trzeba jasno powiedzieć, że to wielki sukces rządu, że te środki zostały odblokowane. 

Posłuchaj: 

- Bycie ministrem wiąże się również z tą mniej przyjemną częścią, czyli odpowiedzialnością za to, co się nie uda. Tutaj ewidentnie coś poszło nie tak, być może nawet nie z winy osobistej samej pani minister, ale to ona odpowiada za resort, za podległe mu jednostki i za realizację tego projektu. Widzimy, że coś dramatycznie poszło nie tak i nawet jeżeli, co jest prawdą, to jest ułamek procenta wszystkich środków, które są w Krajowym Planie Odbudowy, to opinia publiczna domaga się wyjaśnień - zaznaczyła rozmówczyni "Wywiadu Politycznego". 

Afera ze środkami z KPO. 'Pochopne decyzje ws. dymisji nie są dobre'

Dorota Łoboda podkreśliła, że jest "ostatnią osobą, która domagałaby się czyjejś głowy bez powodu". Ale jak dodała, z całą pewnością pani ministra powinna złożyć wyczerpujące wyjaśnienia i też przedstawić plan wyjścia z kryzysu, w którym rząd się znalazł. 

Pytana, czy dobrze, że Polska 2050 stanęła murem za minister Pełczyńską-Nałęcz, posłanka KO odparła, że nie jest ani trochę dziwne. - Byłabym zdziwiona, gdyby było inaczej. Uważam, że pochopne decyzje dotyczące dymisji nie są dobre. Zwłaszcza że nie wiemy, co się źle zadziało, gdzie i kiedy, bo te środki i ich podział negocjował rząd Prawa i Sprawiedliwości - wyjaśniła Łoboda. 

Będzie dymisja Pełczyńskiej-Nałęcz? 'Premier musi poznać fakty'

Gościnie TOK FM zaznaczyła, że dziś wydaje nam się bez sensu inwestowanie w branżę hotelarsko-turystyczną, która ucierpiała w czasie pandemii. Ale, jak dodała, "kiedy negocjowane były te przegródki, do których trafią pieniądze, sytuacja była zgoła inna". 

- Będziemy to powtarzać do znudzenia. To jest jedynie pół procent z całego KPO, z czego pewnie z tych pół procent tylko pół procent zostało wydane w sposób wątpliwy, jeśli tak się stało. Rozumiem, że ta sprawa oburza opinię publiczną, natomiast odpowiedzialna polityka nie polega na tym, że dymisjonujemy kogoś, żeby opinia publiczna czuła się tym usatysfakcjonowana, tylko żeby wyjść z kryzysu, który został wywołany przez być może kilku cwaniaków, jak ich nazwał minister Szyszko, a być może po prostu przez rozdmuchanie historii, które budzą wątpliwości, ale były zgodne z prawem - skwitowała posłanka KO.