NFZ brakuje miliardów. Ministerstwo obetnie płace? "Nie ma opcji, żeby się posunąć"
- My o te płace, podwyżki jako pielęgniarki, ale też lekarze walczyliśmy kilkadziesiąt lat. Nie ma opcji, żeby się posunąć - tak Joanna Wicha komentowała pomysły cięć wynagrodzeń w opiece zdrowotnej. Dzięki temu miałaby się zmniejszyć.dziura w przyszłorocznych finansach Narodowego Funduszu Zdrowia.
- Ponad 23 mld zł może zabraknąć NFZ w 2026 roku i to mimo wzrostu wydatków na ochronę zdrowia;
- Joanna Wicha z Nowej Lewicy proponuje zmianę systemu finansowania opieki zdrowotnej;
- Posłanka przekonywała w TOK FM, że szukanie oszczędności nie może odbywać się kosztem wynagrodzeń lekarzy i pielęgniarek.
Dziura w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia może w przyszłym roku wynieść ponad 23 mld zł (wedle ekspertów nawet więcej). I to przy wzroście wydatków na ochronę zdrowia o ok. 25 mld zł. Ministerstwo Zdrowia ma pomysły na cięcia wydatków, które mają zmniejszyć dziurę w budżecie NFZ. Wśród nich jest przesunięcie podwyżek dla medyków.
- Czas najwyższy pomyśleć o tym, żeby zmienić system finansowania ochrony zdrowia, bo skoro ta hybryda w postaci nakładów z budżetu i ze składki zdrowotnej nie bardzo się udaje, może trzeba to zmienić na coś innego - mówiła w "Poranku TOK FM" Joanna Wicha, posłanka Nowej Lewicy, przewodnicząca sejmowej podkomisji ds. zdrowia publicznego.
Wicha proponuje wprowadzenie podatku zdrowotnego, który nie podwyższałby składki pracującym w budżetówce. - Jeżeliby to kogoś "dotknęło", czyli musiałby się dokładać do ochrony zdrowia, to są to płatnicy CIT, którzy w tej chwili płacą mniej, mimo że zarabiają więcej - zauważyła posłanka, która w służbie zdrowia przepracowała kilkadziesiąt lat.
Gościni Macieja Kluczki oceniła, że w obecnej kadencji Sejmu jest szansa na wprowadzenie podatku. - Jest mi wszystko jedno, kto wpadnie, kto to przegłosuje, czyj to będzie pomysł, byle w końcu ten budżet na ochronę zdrowia zaczął się spinać. I żebyśmy mieli dobrą ochronę zdrowia nie kosztem pracowników - podkreśliła.
Nie tylko pieniądze
Propozycje MZ dotycząca pieniędzy dla medyków obejmują m.in. powiązanie waloryzacji ze wskaźnikiem wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej.
- My o te płace, podwyżki jako pielęgniarki, ale też lekarze walczyliśmy kilkadziesiąt lat. Nie ma opcji, żeby się posunąć - zaznaczyła Wicha. Doprecyzowała, że nie chodzi tylko o pieniądze. - Jeżeli te wynagrodzenia, które są teraz godne, znowu będą niższe, to wszystkie osoby, które teraz poszły studiować - a sporo poszło na studia pielęgniarskie i na wydziały lekarskie - zastanowią się cztery razy, czy będą chciały w publicznej ochronie zdrowia pracować. Nie róbmy tego - apelowała.
Skąd wziąć zatem pieniądze? Zdaniem Wichy rozwiązaniem jest wspomniany podatek zdrowotny, a także rozdzielenie pieniędzy, które dyrektorzy szpitali dostają na leczenie i na płace. - One są w tej chwili jedną sakiewką. To byłoby z korzyścią przede wszystkim dla pacjentów. Teraz pracodawcy mówią tak: musimy już teraz tak dużo płacić pielęgniarkom i lekarzom, że nam nie starcza na leczenie - mówiła posłanka.
Czy Lewica będzie próbowała dotrzeć do szefowej resortu zdrowia w tej sprawie? - Mogę zadeklarować, że się do pani ministry wybiorę, jeżeli mnie oczywiście zaprosi - zapewniła Wicha.
Źródło: TOK FM