,
Obserwuj
Polityka

Wybory w KO. Gdzie będzie "rewolucja", a gdzie "emocje jak na rybach"?

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
5 min. czytania
06.03.2026 06:40

W weekend działacze Koalicji Obywatelskiej wybiorą szefów struktur powiatowych i regionalnych. Poszerzone ma być też prezydium partii. - Będzie jeszcze mniej wpływowe, funkcje będą jeszcze mniej ważne i wyraziste. I zostaniemy z tym, że Donald Tusk jest jednowładcą, który nie musi specjalnie przejmować się zarządem partii. A być może to się nawet wzmocni - komentowała Joanna Sawicka w podcaście "Nasłuch".

Na szefa partii jest tylko jeden kandydat, Donald Tusk
Na szefa partii jest tylko jeden kandydat, Donald Tusk
fot. Lukasz Kalinowski/East News
  • W weekend ruszają wybory władz Koalicji Obywatelskiej. Ostateczny kształt zarządu partii na różnych szczeblach poznamy w drugiej połowie marca;
  • Według Joanny Sawickiej z Polityki Insight najciekawsze rywalizacje zapowiadają się na Dolnym Śląsku, w Wielkopolsce i na Podkarpaciu.
  • Poszerzy się też prezydium KO, co - według Sawickiej i Andrzeja Bobińskiego - ma sprzyjać umocnieniu się w KO "jednowładztwa" Donalda Tuska.

Jak odbywać się będą wybory w KO?

W sobotę (7 marca) rozpocznie się procedura wyłaniania nowych władz Koalicji Obywatelskiej. Najpierw odbędą się wybory na najniższym szczeblu - w strukturach kół. W drugim etapie, 8 marca, wybierany będzie przewodniczący partii, a także szefowie regionów i powiatów. Wyniki głosowania zostaną ogłoszone poniedziałek. Jeżeli jednak okaże się, że w którymś z regionów czy powiatów kandydat nie dostanie więcej niż 50 proc. głosów, dwa tygodnie później odbędzie się druga tura wyborów. Ostateczny kształt zarządu KO na różnych szczeblach poznamy 22 marca.

Jak komentowali w podcaście "Nasłuch" Polityki Insight Joanna Sawicka i Andrzej Bobiński, w części regionów zamiast "rewolucji" czekają nas "emocje jak na rybach". Według przewidywań stanowisko szefa KO w Łodzi obejmie prezydentka Hanna Zdanowska, a szefa regionu - wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. W stolicy natomiast strukturami partii nadal, najpewniej, będzie zarządzał Marcin Kierwiński.

Niespodziewana rywalka Jarosa na Śląsku. "Wcale nie jest powiedziane, że wygra"

Znacznie ciekawsze pojedynki szykują się w Wielkopolsce i Poznaniu, na Podkarpaciu, a także na Dolnym Śląsku i Wrocławiu. Według Joanny Sawickiej najbardziej interesujący jest ten ostatni region, ponieważ kandydatowi na szefa KO na Dolnym Śląsku Michałowi Jarosowi nagle wyrosła rywalka - wicemarszałkini Sejmu Monika Wielichowska. - To posłanka, która po powrocie Donalda Tuska z Brukseli bardzo zaangażowała się w pomoc przy organizacji jego wyjazdów, kampanii, spotkań z wyborcami. Pokazała, że ma talenty zarówno organizacyjne, jak i oratorskie (...). Myślę, że dzięki temu, że weszła do kręgu osób wspierających premiera, zawdzięcza funkcję wicemarszałkini Sejmu - tłumaczyła analityczka Polityki Insight.

Jak wskazała Sawicka, Michał Jaros - w przeciwieństwie do Wielichowskiej - "od bardzo dawna jest zaangażowany w region". - Ma bardzo dużo relacji z działaczami, z samorządowcami. Wie, jak budować swoją pozycję i wpływy. Nie należy jednak do ulubionych polityków Donalda Tuska - podkreśliła współautorka "Nasłuchu". Z jej informacji wynika też, że pogorszyły się relacje Jarosa z lokalnymi politykami, zwłaszcza tymi pracującymi przy Wiejskiej, oraz prezydentami ważniejszych miast. - I w tym momencie większość ważnych polityków KO z Dolnego Śląska popiera Wielichowską. Do jej popleczników należą Barbara i Bogdan Zdrojewscy, wciąż wpływowy lokalnie Grzegorz Schetyna, Piotr Borys, prezydenci Legnicy czy Jeleniej Góry - wymieniała.

Jednak - jak zauważyła analityczka - do urn w weekend pójdą nie tylko znane nazwiska, ale i wszyscy uprawnieni działacze. A ci drudzy mogą wesprzeć Michała Jarosa. - Więc wcale nie jest powiedziane, że to koniecznie Wielichowska wygra region - stwierdziła Joanna Sawicka.

Michał Jaros startuje także w wyborach na szefa KO we Wrocławiu, gdzie ma stanąć do walki m.in. ze swoim bliskim współpracownikiem Maurycym Graszewiczem. - Jaros ma nadzieję, że nawet jeżeli nie uda mu się wygrać regionu, to przynajmniej będzie szefem wrocławskiego KO, ale tutaj pewnie coś się jeszcze musi wydarzyć, bo chyba nie będzie startował przeciwko Graszewiczowi - zastanawiała się Sawicka.

Sikorski nie wsparł Bosackiego w Wielkopolsce. "Mógłby być jego człowiekiem"

W Wielkopolsce o funkcję szefa KO w regionie zawalczą wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki oraz poseł Jarosław Urbaniak. Urbaniak, który - zdaniem analityczki - to faworyt, jest popierany przez Bartłomieja Zawieję. Bosacki natomiast ma wsparcie prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka. Joanna Sawicka zauważyła, że w kampanię Bosackiego nie zaangażował się kojarzony z nim Radosław Sikorski, wicepremier i szef MSZ. - To mnie trochę dziwi. Sikorski buduje się bardzo mocno jako najważniejszy po Tusku polityk KO, jako ważny minister, wicepremier, postać, z którą partia wiąże nadzieje, że mógłby być kandydatem w przyszłych wyborach prezydenckich i jakąś odpowiedzią na skręt sceny politycznej w prawo. Nie zbudował silnej frakcji w KO, nie ma wśród swoich ludzi żadnego szefa regionu, a Bosacki mógłby być właśnie jego człowiekiem w tym bardzo dużym i ważnym regionie, jakim jest Wielkopolska - skomentowała.

Redakcja poleca

Paweł Kowal chce szefować KO na Podkarpaciu. "Wchodzi na inny poziom"

Na kandydata na szefa KO na Podkarpaciu zgłosił się Paweł Kowal, przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, pełnomocnik rządu ds. odbudowy Ukrainy, a także - jak zwróciła uwagę Sawicka - polityk związany z nieformalną tzw. grupą tarnowską, zrzeszającą osoby mające wpływ na spółki Skarbu Państwa. - Kowal nie jest jednoznacznie członkiem tej grupy, ale jeżeli ktoś z polityków KO z Sejmu współpracuje z przedstawicielami tej grupy, to jest nim Paweł Kowal, który być może właśnie wchodzi na inny poziom zaangażowania, budowania własnych wpływów w partii - wskazała współautorka podcastu "Nasłuch".

Kontrkandydatką Kowala jest Joanna Frydrych. - To posłanka, która ostatnio bardzo się stara, ale trzeba też pamiętać, że to jest wyjątkowo trudny region, w którym KO ma fatalne wyniki, w którym nie jest w stanie zbudować silnych wpływowych struktur i osiągać sukcesów, gdzie jest bardzo silny PiS, rosnąca Konfederacja i, przede wszystkim, rosnąca Konfederacja Korony Polskiej. Więc ktokolwiek zostanie szefem regionu, będzie miał trudną rolę zbudowania poparcia - przewidywała Sawicka.

Redakcja poleca

Nowy skład prezydium KO. "Umacniania się jednowładztwo Tuska"

Co natomiast zmieni się na najwyższym szczeblu ugrupowania? Nowy statut KO zakłada, że do prezydium partii może należeć aż 15 polityków, a nie - jak obecnie - 10. Według Joanny Sawickiej do prezydium po wyborach dołączą rzecznik rządu Adam Szłapka, ministra edukacji Barbara Nowacka, wspomniany Radosław Sikorski oraz - być może - wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej Aleksandra Gajewska. Analityczka spodziewa się też, że w prezydium pozostanie prezydent Warszawy, kandydat KO na prezydenta w ostatnich wyborach oraz wiceszef partii Rafał Trzaskowski.

- Natomiast to zwiększenie liczby członków sprawi, że ono będzie jeszcze mniej wpływowe, te funkcje będą jeszcze mniej ważne i wyraziste. I zostaniemy z tym, że Donald Tusk jest jednowładcą, który nie musi specjalnie przejmować się zarządem partii. A być może to się nawet wzmocni - prognozowała Joanna Sawicka.

Andrzej Bobiński na koniec podzielił się tym, co usłyszał ostatnio od jednego z "prominentnych polityków". - Im więcej masz zastępców, tym oni są mniej ważni i tym mniejsza jest obawa, że któryś z nich wbije ci nóż w plecy. Rozumiem więc, że to poszerzanie prezydium i wskazywanie kolejnych wiceprzewodniczących jest elementem właśnie umacniania się i utwierdzania jednowładztwa Donalda Tuska - podsumował dyrektor zarządzający Polityki Insight.

Źródło: Polityka Insight