,
Obserwuj
Polityka

Zabił żonę i dwie córki. Wyrok uchylono, bo orzekał neosędzia. "Od lat ostrzegaliśmy"

3 min. czytania
03.11.2025 15:04

Jeżeli wykrywa się we krwi sportowca, że miał do czynienia z substancją niedozwoloną, nikt już nie bada, czy w dniu zawodów on akurat korzystał z tego dobrodziejstwa. Wystarczy uzasadnione podejrzenie, że tak było. Tak samo było z konkursami przed nielegalną Krajową Radą Sądownictwa - mówił w "OFF Czarku" Bartłomiej Przymusiński

Serhii T. podczas procesu
Serhii T. podczas procesu
fot. Lukasz Gdak/East News
  • Sąd II instancji uchylił wyrok skazanemu za potrójne morderstwo, bo w I instancji orzekał neosędzia Daniel Jurkiewicz;
  • Bartłomiej Przymusiński przypomniał, że jego stowarzyszenie od dawna ostrzegało, że majstrowanie w systemie sprawiedliwości może doprowadzić do takich sytuacji;
  • Prezes "Iustitii" dodał, że ogłoszony niedawno projekt ustawy resortu sprawiedliwości ma naprawić ten stan, a jednocześnie nie jest wendetą na nieprawidłowo powołanych czy awansowanych sędziach.

Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok dożywocia dla Serhija T. za potrójne zabójstwo - żony i dwóch córek. Proces rozpocznie się od nowa, bo w składzie sądu I instancji orzekał neosędzia.

W marcu Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał 42-latka na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Apelację wniosła prokuratura oraz obrońca oskarżonego, który wskazał m.in. na udział neosędziego Daniela Jurkiewicza w orzekaniu. Sąd Apelacyjny w Poznaniu ograniczył rozpoznanie wyłącznie do tej przesłanki, uchylił wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia.

- Tę sytuację można porównać do ogromnej afery dopingowej. Jeżeli wykrywa się we krwi sportowca, że miał do czynienia z substancją niedozwoloną, nikt już nie bada czy w dniu zawodów on akurat korzystał z tego dobrodziejstwa. Wystarczy uzasadnione podejrzenie, że tak było. Tak samo było z konkursami przed nielegalną Krajową Radą Sądownictwa - mówił w "OFF Czarku" Bartłomiej Przymusiński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia".

"Ostrzegaliśmy"

Cezary Łasiczka zauważył, że w sytuacji Serhija T. wyrok był wydany zgodnie z oczekiwaniami opinii publicznej, a został uchylony jedynie przez to, że sędzia był źle powołany. - Od lat ostrzegaliśmy, że wszystkie zmiany które są wprowadzane, mogą do tego punktu doprowadzić i dzisiaj szukajmy rozwiązania - odparł Przymusiński.

Na początku października Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło założenia ustawy "praworządnościowej", która ma naprawić skutki wadliwych powołań sędziowskich z lat 2018-2025. Sędziowie powołani przy udziale neo-Krajowej Rady Sądownictwa zachowają status sędziego, a ci awansowani przy jej udziale mają wrócić do macierzystych sądów po dwuletniej delegacji, w czasie której dokończą prowadzone sprawy.

- Projekt ustawy jest naprawdę wyważony, nie zakłada żadnej wendety, karania osób, które startowały w nielegalnych procedurach, a jedynie to, że musi ona wrócić do punktu wyjścia - oceniał gość Łasiczki. Jak dodał, ustawa to także wykonanie wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Przymusiński podkreślił, że gdyby wyroku ws. Serhija T. nie uchylono i odbywałby on karę, mógłby domagać się odszkodowania za naruszenie gwarancji proceduralnych.

Dura lex, sed lex

- Bezwzględną przesłanką nieważności jest niewłaściwy skład - stwierdził prof. Krzysztof Urbaniak, prawnik i politolog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza. - Na tym polega system prawa, że trzymamy się twardych reguł. Jest komedia włoska "(Nie)długo i szczęśliwie", kiedy oszust ksiądz dał ślub kilkudziesięciu osobom. Te osoby muszą ponownie stanąć na ślubnym kobiercu lub nie. Musimy się trzymać reguł. Ten skazany będzie dalej w areszcie, pewnie będzie skazany - dodał.

Serhij T. swoją 29-letnią żonę oraz córki w wieku 4,5 lat i 1,5 roku udusił w listopadzie 2023 roku, przyznał się do zarzucanych mu czynów. Jak wyjaśnił, miał problemy z alkoholem, o co pretensje (a także o długi i brak pracy) miała żona. Zabił ją po jednej z kłótni, następnie udusił córkę, która się obudziła, a potem drugą. Zarówno sprawca jak i jego ofiary były narodowości ukraińskiej, 42-latek do Polski przybył w 2018 roku.

Źródło: TOK FM, tvn24.pl