,
Obserwuj
Polityka

Ziobro "doszedł do ściany" i skończył ten "serial". "To przykuło moją uwagę"

3 min. czytania
29.09.2025 19:54

Zbigniew Ziobro został w poniedziałek doprowadzony na posiedzenie komisji śledczej ds. Pegasusa, gdzie przez wiele godzin odpowiadał na pytania posłów. - Chciał rozegrać to spotkanie z komisją także po swojemu, na rzecz osiągnięcia swoich ewentualnych dalszych korzyści politycznych - oceniła w TOK FM politolożka prof. Danuta Plecka.

fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do zatrzymania byłego ministra sprawiedliwości na warszawskim lotnisku;
  • Dlaczego Zbigniew Ziobro zdecydował się odpowiadać na pytania komisji śledczej.

Sejmowa komisja śledcza od ponad roku chciała przesłuchać byłego ministra sprawiedliwości i byłego prokuratura generalnego Zbigniewa Ziobrę w związku z wykorzystywaniem w Polsce oprogramowania Pegasus do inwigilacji m.in. przeciwników politycznych. Ziobro osiem razy unikał przesłuchania przed komisją. W połowie września Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o ponownym zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu posła PiS. Stało się to w poniedziałek na warszawskim lotnisku - gdy tylko wyszedł z samolotu, którym przyleciał z Brukseli, został zatrzymany przez policję. - Moje zatrzymanie jest nielegalne, dlatego musi pan brać pod uwagę niestety również swoją odpowiedzialność - mówił do policjanta w trakcie zatrzymania. Jego przesłuchanie zaczęło się o godzinie 12.

- Tym, co przykuło moją uwagę, był fakt, że pan minister Ziobro chciał odpowiadać na pytania komisji. Wreszcie kończy nam się ten serial pod tytułem "Unikanie spotkania z komisją przez ministra" - powiedziała w "TOK 360" prof. Danuta Plecka, politolożka z Uniwersytetu Gdańskiego. - Mam nadzieję, że wnioski z tego przesłuchania zostaną wyeksponowane przez członków komisji, materiały pozyskane z działań tej komisji przekazane zostaną do prokuratury i odpowiednie organy sprawiedliwości będą mogły się tą sprawą wreszcie zająć - dodała.

Gościni TOK FM oceniła, że Zbigniew Ziobro "doszedł do ściany i wiedział, że bardziej opłaca mu się stanąć przed komisją śledczą, po czym odpowiedzieć na wszystkie postawione pytania". - Chciał rozegrać to spotkanie z komisją także po swojemu, na rzecz osiągnięcia swoich ewentualnych dalszych korzyści politycznych - uważa prof. Plecka.

- Cała otoczka związana z pojawieniem się przed komisją, czyli list wysłany przez upolitycznionego prezesa upolitycznionego prezesa Trybunału Konstytucyjnego do Komendanta Głównego Policji, próba zastraszenia szeregowych policjantów, próba obrony statusu Zbigniewa Ziobry przez Trybunał Konstytucyjny, świadczy o tym, że zarówno Ziobro, jak i jego współpracownicy wiedzą, iż zakup Pegasusa pochodził ze źródeł, które nie powinny być w tym celu wykorzystane. Mają świadomość tego, że został on niewłaściwie wykorzystany - powiedziała politolożka.

Afera Pegasusa. Czyli co bada komisja?

Komisja śledcza ds. Pegasusa bada legalność, prawidłowość i celowość czynności podejmowanych z wykorzystaniem tego oprogramowania m.in. przez rząd, służby specjalne i policję od listopada 2015 r. do listopada 2023 r. Komisja ma też ustalić, kto był odpowiedzialny za zakup Pegasusa i podobnych narzędzi dla polskich władz. Według przekazanych dotąd m.in. przez NIK informacji, Pegasusa zakupiono jesienią 2017 r. dla CBA, ze środków w zasadniczej części (25 mln zł) z Funduszu Sprawiedliwości.

Pegasus to system, który został stworzony przez izraelską firmę NSO Group do walki z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Przy pomocy Pegasusa można nie tylko podsłuchiwać rozmowy z zainfekowanego smartfona, ale też uzyskać dostęp do przechowywanych w nim innych danych, np. e-maili, zdjęć czy nagrań wideo oraz kamer i mikrofonów.

Redakcja poleca

Źródło: TOK FM