Burza po reportażu w Kanale Zero. "Stanowskiemu nie przeszkadzają peany na cześć Putina"
Nie milkną echa po reportażu Kanału Zero z Rosji. - Nie byłam w stanie tego obejrzeć po prostu, z powodów estetyczno-etycznych. Ale uważam, że konsekwencje mogą być daleko idące, ponieważ Stanowski to wyjątkowy szkodnik - mówiła w TOK FM prof. Renata Mieńkowska-Norkiene z Uniwersytetu Warszawskiego.
- Nie milkną echa po publikacji Kanału Zero;
- Maria Wiernikowska zrobiła reportaż z Rosji;
- Zdaniem gościń "Poranka TOK FM" wpisuje się on w kremlowską propagandę.
W Kanale Zero ukazał się materiał Marii Wiernikowskiej z Królewca. Dziennikarka rozmawia z Rosjanami i pokazuje, jak ma wyglądać życie w tym kraju. Reportaż Wiernikowskiej wzbudził duże kontrowersje.
“Myślicie, że da się w Rosji nagrać materiał dziennikarski bez zgody i pomocy tamtejszych władz?" - pytał w sieci rzecznik rządu Adam Szłapka. Do materiału odniósł się także m.in. rzecznik MSZ Maciej Wewiór, który przypomniał, że podróże do do tego kraju nie są zbyt rozsądne. "'Wyjazd do Rosji jako dziennikarz, zwłaszcza jako dziennikarz, nie jest dobrym pomysłem. Ministerstwo odradza wszelkie podróże do Rosji, która uznaje nasz kraj za "nieprzyjazny"' - napisał.
"Stanowskiemu nie przeszkadzają peany na cześć Putina"
Zdaniem prof. Renaty Mieńkowskiej-Norkiene z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego Krzysztof Stanowski “już wielokrotnie pokazywał, że absolutnie nie przeszkadzają mu peany na cześć Putina, które są wygłaszane w jego kanale”.
- Udzielał możliwości wypowiadania się wielu osobom, które piały z zachwytu na temat Putina, albo jak w przypadku pana Korczarowskiego [publicysta, związany przez moment z Konfederacją Grzegorza Brauna-red.], mówiły, że są wobec niego neutralne - wskazała w "Poranku TOK FM".
Rozmówczyni Anny Piekutowskiej dodała, że po tym reportażu wydaje się, że Wiernikowska pojechała tam, aby "pod tezę walentynkową, przed 14 lutego, pokazać swoją miłość do Rosji". - I znaleźć potwierdzenie, że Rosja to jest kraj, który na miłość zasługuje, a Putin to jest władca, który tak dobrze tą Rosją zarządza, że spokojnie tę miłość uprawiać można - mówiła.
Jak zaznaczyła, nie wiemy jednak, czy było to działanie celowe. - Ale do tego, że tracimy demokrację przyczyniają się nie tylko ci, którzy idą w kierunku autokracji, ale także tzw. pożyteczni idioci. I to jest kategoria, której absolutnie ignorować nie można - stwierdziła prof. Mieńkowska-Norkiene.
Ekspertka zwróciła jednak uwagę, że jeżeli ktoś jedzie i w sposób absolutnie niezakłócony robi taki reportaż, to pojawia się pytanie, czy to było robione bez wiedzy i zgody Rosji czy za zgodą. - Gdzie władze rosyjskie podejrzewały albo miały wręcz pewność, że będzie to reportaż, który nie tylko Rosji nie zaszkodzi, ale wręcz pomoże, ponieważ wpisze się w propagandę kremlowską. Co, jak się później okazało, chyba dostrzegli niemal wszyscy, którzy go zobaczyli - powiedziała.
- Ja nie byłam w stanie tego obejrzeć po prostu, z powodów estetyczno-etycznych. Ale uważam, że konsekwencje polityczne tej kwestii mogą być daleko idące, ponieważ Stanowski to jest wyjątkowy szkodnik - oceniła prof. Mieńkowska-Norkiene.
"To element rosyjskiej propagandy"
Materiał Kanału Zero skrytykowała w "Poranku TOK FM" również Dominika Długosz z “Newsweeka”. Dziennikarka przypomniała dawne wypowiedzi Marii Wiernikowskiej dotyczące Rosji oraz jej zachowanie podczas wizyty Joe Bidena w Warszawie. Wiernikowska wybrała się wówczas na miejsce z plakatem "Go Home". Tłumaczyła wówczas: "Jankesi tę wojnę zaczęli, ściągając broń i wojskowych doradców pod nos Rosji.[…] I do nas ją przywlekli, a ta wojna nie jest nasza. Że przeszkadzało im, że Europa od Ruskich ma tani gaz i ropę. Liczyli na gaz łupkowy w Donbasie, na przerwanie jedwabnego szlaku z Chin i takie tam… Nie trzeba było z Ruskimi zadzierać, a teraz trzeba to jakoś skończyć, zanim się zacznie…".
Długosz podkreśliła także, że pokazanie prawdy o reżimie jest bardzo trudne. - Bo człowiek nie może pojechać do reżimu z kamerą i zapytać ludzi na ulicy: "Słuchajcie, powiedzcie mi szczerze, jak jest". Bo oni nigdy szczerze nie odpowiedzą. Oni żyją w kraju, który będzie ich prześladował za każde zdanie do zachodniego dziennikarza, które jest nieprawomyślne - wskazała.
I dodała, że pokazywanie takich krajów zawsze odbywa się pod kontrolą. - Jak się obejrzy reportaże z Korei Północnej, to one też pokazują bardzo szczęśliwych mieszkańców Korei Północnej i bardzo piękne, czyste ulice. Więc my musimy podawać to naszym widzom, jeżeli chcemy to robić, z wytłumaczeniem sytuacji. Pani Maria tego nie zrobiła i to co żeśmy zobaczyli w Kanale Zero, to jest po prostu element rosyjskiej propagandy - skwitowała Długosz.
Źródło: TOK FM
Quiz: Dużo się działo - sprawdź swoją wiedzę o wydarzeniach z ostatniego tygodnia!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.